25 zawodników, w tym 4 bramkarzy uczestniczyło w dzisiejszym treningu Motoru Lublin. Żółto-biało-niebiescy od piątku, z nowym trenerem Mariuszem Misiurą, przygotowują się do nowego sezonu ekstraklasy.
45-latka nie przeraża fakt, że z zespołu odeszło już 12 zawodników, a klub w ich miejsce nie pozyskał jeszcze nikogo. – Dzisiaj, będąc 4 czy 5 tygodni przed rozpoczęciem rozgrywek, czuję się bardzo spokojnie. Bo rozumiem, jak działa rynek i w którym momencie, jaka półka zawodników będzie dostępna. I nie czuł bym się lepiej, gdybyśmy dzisiaj podpisali pięciu, sześciu zawodników. Być może zadowoliłoby to opinię publiczną, ale patrząc, jacy zawodnicy po mistrzostwach świata będą dostępni, którzy nie znajdą sobie miejsca w topowych pięciu ligach, można byłoby później mówić: „kurczę, pośpieszyliśmy się, bo była okazja, żeby kogoś pozyskać”. Sama praca na rynku jest fascynująca. Tutaj duża rola dyrektora i prezesa. Mam do nich pełne zaufanie, jeśli chodzi o ich wyczucie, o ich doświadczenie, o to, że koniec końców Motor zbuduje bardzo silną drużynę. O to jestem spokojny.

Jakie cele przyświecają trenerowi Misiurze u progu nowej pracy? – Jak się spotkamy za rok czy za dwa, chcę mieć poczucie, że zrobiliśmy krok do przodu. To może być miejsce w tabeli lepsze niż do tej pory, jeden czy dwóch zawodników trafiło do top pięć lig na świecie.
CZYTAJ: Mateusz Stolarski: Odchodzę z dużą wdzięcznością
Trener Misiura odniósł się także do swojego odejścia z Wisły Płock. 45-latek, by móc podjąć pracę w Lublinie przedwcześnie rozwiązał kontrakt z „Nafciarzami”. Skąd taka decyzja? – Nie ma się wpływu na wszystko i nie wiesz tak naprawdę, co się wydarzy w twoim klubie. W ciągu dwóch, trzech, czterech tygodni dochodzi do zmian właścicielskich, zmiany prezesa, dyrektora, wizji klubu. I teraz ty, jeśli masz wziąć za to odpowiedzialność, musisz w to wierzyć. Uważam, że czymś gorszym byłoby zostać w czymś, w co się nie wierzy i za trzy czy cztery miesiące przy niekorzystnych wynikach uciekać od odpowiedzialności, mówiąc: „wiedziałem, że tak będzie”. To wtedy ludzie powiedzą: „czemu nie zareagowałeś wcześniej”. Myślę, że powinno dać do domyślenia, że po mojej rezygnacji za chwilę rezygnację składają: prezes, dyrektor, szef finansów. Wydaje mi się, że nie trzeba być geniuszem, żeby połączyć pewne kropki i zrozumieć jaka była prawda.
Na stanowisku trenera Motoru Mariusz Misiura zastąpił Mateusza Stolarskiego.

JK / opr. ToMa
Fot. Krzysztof Radzki
Pliki dźwiękowe
Mariusz Misiura 1
Mariusz Misiura 2
Mariusz Misiura 3












