Rewolucja kadrowa w koszykarskiej drużynie Lotto AZS-u UMCS-u Lublin. Po mistrzowskim sezonie klub rozstał się z trenerem Karolem Kowalewskim i większością zawodniczek.
Dotychczasowy szkoleniowiec oczekiwał utrzymania trzonu zespołu, co okazało się niemożliwe. Stąd zmiana na ławce trenerskiej i powierzenie drużyny dotychczasowemu asystentowi Markowi Lebiedzińskiemu.
CZYTAJ: Nowy trener Lotto AZS-u UMCS-u Lublin: Ten sezon będzie troszkę inny
Prezes AZS-u UMCS-u Damian Rudnicki przyznaje – finansowe wymagania koszykarek po zdobyciu tytułu znacząco wzrosły. – Po prostu na sezon 2026-2027, uwzględniając ten sukces z poprzedniego sezonu, premie, nie byliśmy w stanie sprostać nowym oczekiwaniom finansowym zawodniczek – mówi Rudnicki.
Czasem kibice patrzą zero-jedynkowo. Wydaje się, że skoro jest sukces, skoro jest mistrzostwo, to wszystko powinno pójść z górki, że sponsorzy, partnerzy szerzej otworzą ramiona i głębiej sięgną do portfeli. Chyba nie jest to wszystko takie proste.
– Nasi dotychczasowi partnerzy wspierali nas i deklarują chęć dalszej współpracy. Przede wszystkim współpracujemy z Miastem Lublin, Urzędem Marszałkowskim Województwa Lubelskiego, Uniwersytetem Marii Curie-Skłodowskiej i naszym sponsorem tytularnym, firmą LOTTO. Niestety nowi sponsorzy, być może jest to również podyktowane tym, że w Lublinie występuje mnogość ekstraklas, nie garną się do nas tak, jakbyśmy tego oczekiwali.
Czy można powiedzieć, że złoty medal, który drużyna zdobyła, był tak kosztowny, że w tym momencie klub płaci za niego cenę?
– Nie jest to stuprocentową odpowiedzią, ale w jakimś stopniu na pewno tak. Złoty medal generuje premie, ale wszyscy musimy pamiętać o tym, że ta drużyna była i tak budowana za stosunkowo mały budżet. Trener dołożył wszelkich starań, żeby zdobyć ten medal, ale w miesiącach lipiec, sierpień, wrzesień 2025 roku kilku naszych sponsorów finalnie nie podpisało z nami umów, gdzie pierwotnie na tamten czas uwzględnialiśmy jakieś hipotetyczne kwoty. Teraz musimy sukcesywnie, ale spłacać pewne zobowiązania względem zawodniczek.
Poprzedni sezon był taką przysłowiową jazdą na gapę?
– Nie, to nie jazda na gapę, po prostu sytuacja się zmieniła. Ci, którzy deklarowali wsparcie, nie wszyscy weszli we współpracę z klubem. Przeliczyliśmy jeszcze raz ten budżet i po prostu podjęliśmy takie, a nie inne decyzje, aby ustabilizować sytuację finansową.
Czyli teraz klub w jakiś sposób zasypuje dziury z poprzedniego sezonu?
– Na razie nie zasypuje, bo nie ma jeszcze z czego. Prowadzi negocjacje, wydłuża terminy oraz ustala jakieś rozsądne terminy spłat.
Względem składu zawodniczek, sztabu szkoleniowego są jeszcze zaległości z poprzedniego sezonu?
– Nie wiem, czy mogę odpowiedzieć na to pytanie, ale na pewno nie jesteśmy rozliczeni.
Czy możemy teraz powiedzieć, że drużyna, która będzie budowana na przyszły sezon, będzie znacznie tańszą drużyną?
– Będzie drużyną trochę tańszą, ale czy znacznie? Nie uważam tak. Budżet i tak jest bardzo przyzwoity.
Budżet jest przyzwoity, ale czy część trzeba przeznaczyć na pokrycie tego, co było w zeszłych miesiącach i siłą rzeczy w związku z tym mniej można przeznaczyć na bieżącą drużynę?
– To zależy, jak na to patrzeć. Oczywiście będziemy starali się pokrywać te zobowiązania, ale nie możemy z niektórych środków pokrywać zobowiązań z poprzedniego sezonu.
Trener Marek Lebiedziński otrzymał misję budowania nowej drużyny. Wydaje się, że to naturalny ruch, zwłaszcza że trener od wielu lat jest związany z Lublinem. Był nie tylko przy trenerze Karolu Kowalewskim, ale również przy trenerze Krzysztofie Szewczyku.
– W naszej ocenie, w ocenie całego zarządu to jest jak najlepszy wybór. Pan Marek jest już z nami szósty sezon, był dwukrotnie przy zdobywaniu tytułu mistrza Polski, jednokrotnie przy zdobywaniu wicemistrza Polski. To naturalne.
Od razu otrzymał trzyletnią umowę. To dosyć duży kredyt zaufania.
– Tak, ponieważ objął drużynę w dosyć trudnym, niestabilnym momencie. Gramy w Eurolidze, to również jest dla niego wyzwanie. Nie ma już u nas trenera Krzysztofa Szewczyka, z którym wielokrotnie współpracował. Mamy nadzieję, że ten sezon uda się trenerowi przejść dosyć dobrze, a może bardzo dobrze, a pełny mandat zaufania dostanie dopiero w kolejnych sezonach, stąd ta trzyletnia umowa.
Oficjalnie do tej pory ogłosiliście dwie zawodniczki. Ola Wojtala zostaje, Julia Rakowska, która miała problem zdrowotny, również jest w składzie. Więcej na razie nie wiemy. Czy są już podpisane jakieś zawodniczki, poza tymi dwiema? Czy dopiero teraz trener Marek Lebiedziński rozpoczyna poszukiwania na rynku i czy nie jest to trochę późno?
– Na pewno jest to trochę późno, ale chciałbym jednak stosunkowo uspokoić nastroje, ponieważ część zawodniczek mamy podpisanych, a nie są ogłoszone.
Czy ten najbliższy sezon będzie walką o przetrwanie?
– Nie, ale jest to na pewno sezon skromniejszy, sezon po prostu stabilnej sytuacji finansowej albo sezon ustabilizowania sytuacji finansowej, sezon lekko przejściowy.
Pan prezes nie będzie składał żadnych deklaracji, o co gramy?
– Nie, zobaczycie państwo w trakcie.
Euroliga to temat również podnoszony przez kibiców. Skoro w klubie jest mniej pieniędzy, to czy te rozgrywki, które generują koszty, są nam potrzebne?
– Tak, ponieważ to zespół, który po pierwsze zdobył mistrzostwo Polski, po drugie, mamy ambicje, żeby grać w europejskich rozgrywkach, łatwiej na pewno jest też zawierać kontrakty, jeżeli dany zespół wie, że będzie występował w Eurolidze. Liczymy, że będzie to również dobrym magnesem na przyciągnięcie sponsorów i dobrych zawodniczek w perspektywie kilku lat.
Czego zatem życzyć na te najbliższe miesiące?
– Przede wszystkim, życzcie nam państwo dobrze, to już będzie na pewno wielkim plusem. Życzymy sobie wyrozumiałości, ponieważ nie były to łatwe decyzje dla nikogo, ani dla trenera Kowalewskiego, ani dla mnie i dla całego zarządu klubu uczelnianego. Nie jest to też na pewno łatwa sytuacja dla trenera Marka Lebiedzińskiego, ale z nutą optymizmu patrzymy w przyszłość.
Czyli nie ma jakiegoś defetyzmu, czarnowidztwa, które od czasu do czasu można wyczytać w przestrzeni mediów społecznościowych wśród niektórych kibiców?
– To jest niepokojące. Cieszymy się, że posiadamy takich kibiców, którzy nie są tak zwanymi kibicami sukcesu, że są to kibice, którzy są związani na stałe z klubem, mają to poczucie wartości, barw azetesowych, ale chcę ich napawać taką nutą optymizmu. Mam nadzieję, że już najgorsze, te najtrudniejsze decyzje za nami i liczę, że finalnie wyjdzie nam to na dobre.
Obecnie trwają prace nad budowaniem zespołu na kolejny sezon.
JK
Pliki dźwiękowe
Damian Rudnicki





![„Idziemy w tango". Muzyczny spacer odwiedził Radio Lublin [WIDEO] 6 EAttachments9643268e5eb4a3368f9607f7d1f23fc4a275dbc xl](https://radio.lublin.pl/wp-content/uploads/2026/07/EAttachments9643268e5eb4a3368f9607f7d1f23fc4a275dbc_xl-350x250.jpg)


![Bezcenne listy więźnia Majdanka trafiły do muzealnych zbiorów [ZDJĘCIA] 9 EAttachments9643304fb707bba398373d6ab597eb2be9f60ce xl 1](https://radio.lublin.pl/wp-content/uploads/2026/07/EAttachments9643304fb707bba398373d6ab597eb2be9f60ce_xl-1-350x250.jpg)
