Puszka Pandory

Ciężko jednoznacznie stwierdzić, co można po otwarciu naszej radiowej Puszki Pandory znaleźć w środku. Wiadomo jednak, czego na pewno tam nie ma - algorytmów, bezdusznego, dźwiękowego strumienia, nowomodnych trendów i chłodnych kalkulacji. Oto przed Wami audycja dla samozwańczych, muzycznych świrów - takich, którzy czują dreszcz podniecenia gdy igła gramofonu intensywnie trze o rowki winyla, kiedy kompakt gładko ląduje na tacce oldschoolowego decka czy kiedy wiekowa głowica delikatnie muska pierwsze ścieżki zamkniętej w kasecie taśmy. To program dla ludzi, którzy lubią wiedzieć czyja gitara tak bezlitośnie rzęzi w lewym głośniku, jak nazywa się facet, który stoi za krystalicznym soundem właśnie odsłuchanej płyty albo kim jest ten gość, który przez prawie 38 minut wypluwał sobie płuca przez mikrofon z gracją przerośniętego, rozwścieczonego goryla. To w końcu pasmo dla tych, którzy lubią sięgnąć do głębokich czeluści muzycznego podziemia, aby przekonać się, że to nieprzerwanie płonie żywym ogniem niczym gargantuicznych rozmiarów brat-bliźniak krateru Darvaza. Puszka Pandory więc, nie jest zwykłą, typową audycją muzyczną - to celebracja perkusyjnego grzmotu, tajemny rytuał kamiennego riffu, adoracja basowej machiny zagłady, pochwała dźwiękowej brzydoty i kult hałasu. Ceremonialne otwarcie w każdy wtorek po 19.00.

Strona 1 do 3 1 2 3

Ciekawostki

O tym się mówiło

REKLAMA
Przejdź do treści