Pułkownik pilot Łukasz Piątek został dowódcą 4 Skrzydła Lotnictwa Szkolnego w Dęblinie. W ostatnich kilkunastu miesiącach pełnił on funkcję zastępcy tej jednostki. Uroczyste przekazanie obowiązków z rąk generała brygady pilota Waldemara Gołębiowskiego nastąpiło przed pomnikiem Bohaterskim Lotnikom Dęblińskiej Szkoły Orląt.
– To ogromnie ważna jednostka szkoląca przyszłych pilotów – mówi podsekretarz stanu w Ministerstwie Obrony Narodowej, Stanisław Wziątek. – Siły Powietrzne odgrywają w tej chwili decydującą rolę. Pokazuje to współczesne pole walki i doświadczenia chociażby ukraińskie. Z jednej strony nasza ofensywna działalność, a z drugiej strony umiejętność obrony przed różnego rodzaju zagrożeniami, tymi dalekiego zasięgu i tymi najniższego, jak chociażby drony. Wszystko to musi być tak skoordynowane w zakresie szkolenia, żeby każdy element mógł być uwzględniany.
– To miejsce dla mnie jest szczególne, bo ukształtowało mnie jako pilota – mówi w rozmowie z naszym reporterem nowy dowódca jednostki, pułkownik pilot Łukasz Piątek. – 30 lat temu zaczęła się moja przygoda z Dęblinem w liceum lotniczym, później szkoła oficerska w Dęblinie, czyli najpierw przysięga w 1999 roku i później w 2003 roku promocja oficerska. Nigdy nie myślałem, że 23 lata później znowu będę na tym placu przed pomnikiem Bohaterskim Lotnikom Dęblińskiej Szkoły Orląt. Jest to ogromny zaszczyt, taka sentymentalna podróż, bo tutaj zaczyna się ta lotnicza przygoda wszystkich. Wszyscy piloci, którzy służą bądź kiedykolwiek służyli w Siłach Powietrznych, tutaj stawiali swoje pierwsze kroki.
W przejmuje pan stery nad tą ważną jednostką trudnej sytuacji geopolitycznej.
– Sytuacja jest bardzo skomplikowana. Mamy przedłużającą się wojnę za naszą wschodnią granicą, szczególnie dotkliwą dla województwa lubelskiego. Staramy się przygotowywać na te wyzwania w miarę naszych możliwości, dopasowywać szkolenie lotnicze do potrzeb jednostek liniowych, które w coraz większym stopniu użytkują zachodni sprzęt. Czy to są samoloty – już od 20 lat – F-16, czy samoloty F-35, samoloty FA-50, śmigłowce: AH-64 Apache, AW149 czy AW101. Zawsze staramy się być krok do przodu, czyli wysyłamy naszych pilotów na różne kursy, szkolenia. W tym roku pierwszy raz udało się wysłać na ćwiczenia zagraniczne, po to, żeby oni widzieli, co się dzieje nowego na świecie, żeby jak najbardziej przygotować najlepszą odpowiedź na te zagrożenia i dopasować nasze szkolenie do tego, co może nas spotkać. Oczywiście jak najbardziej współpracujemy z Lotniczą Akademią Wojskową, bo to oni kształcą, oni wpajają wiedzę w te młode, chłonne umysły, a my robimy z nich pilotów.
Coraz więcej absolwentów opuszcza Szkołę Orląt. Ma to oczywiście związek z sytuacją geopolityczną. Siłą rzeczy coraz więcej osób też trafia na szkolenie do Czwartego Skrzydła. Poradzicie sobie z tym sprzętowo?
– Potrzebujemy zakupów. Potrzebujemy zakupów po to, żeby to szkolenie unowocześnić. Statki powietrzne, którymi dysponujemy, poza M-346 Bielik, są przestarzałe. Nie do końca też wypełniają tę lukę generacyjną. Staramy się to nadrobić fachowością instruktorów naszej kadry dowódczej, ale nie wszystko da się tak załatać. Dlatego są pilne potrzeby. Pilnie potrzebujemy wymiany floty śmigłowców. Pilnie potrzebujemy wymiany samolotu szkolenia podstawowego PZL-130 na jakiś nowocześniejszy, bardziej dostosowany do kolejnego etapu, którym jest M-346.
Są takie plany?
– Na pewno w ministerstwie gdzieś są. Staramy się brać aktywny udział w różnych projektach, ewaluacjach różnych konstrukcji lotniczych. Staramy się, żeby trafiło do nas to, co pozwoli nam spełniać zadanie, które stawiają przed nami przełożeni, czyli jak najlepsze przygotowanie pilotów, personelu latającego do wykonywania zadań na kolejnych platformach lotniczych, tych, o których wspomniałem, czyli wszystkie F-y, wszystkie nowoczesne śmigłowce. To, co w Siłach Powietrznych jeszcze mamy bądź kupimy, tak jak samolot transportowy w programie MRTT. Chcemy po prostu iść z duchem czasu, rozwijać się po to, żeby też państwo czuli się bezpieczniejsi.
To największe wyzwanie stojące przed panem, modernizacja floty?
– Modernizacja floty, ale też to, co później. Zmiana sprzętu to nie jest jedna rzecz, trzeba tez zmienić mentalność. Każda zmiana systemu szkolenia pociąga za sobą zmiany mentalności. Musimy dopasować szkolenie, które było do tej pory, przeformować je, zrestrukturyzować, żeby było zgodne z tą platformą i dopasowane do wymogów odbiorcy końcowego, którym są jednostki liniowe.
Biorąc to wszystko pod uwagę, objęcie tego stanowiska to takie Tatry czy raczej Himalaje, jeżeli chodzi o trudność?
– Coś pomiędzy – załóżmy, że Alpy. Himalaje nie, bo aż tak trudno nie jest. Służy się tu fajnie, jest przyjemność ze służby w Dęblinie, bo czas płynie tu trochę wolniej, jest pewna swoboda operacyjna, bo nie ma też takiej gotowości jak w jednostkach liniowych. Ale z drugiej strony są wyzwania związane z tym dostosowaniem się do potrzeb szkoleniowych, wynikających z zakupów coraz nowszego sprzętu w jednostkach liniowych.
Wymiana sprzętu, o której mówił pułkownik Piątek, jest planowana. Zadeklarował to obecny na uroczystości podsekretarz stanu w Ministerstwie Obrony Narodowej Stanisław Wziątek.
Dotychczasowy dowódca 4 Skrzydła Lotnictwa Szkolnego w Dęblinie generał brygady pilot Waldemar Gołębiowski będzie teraz dyrektorem Departamentu Szkolnictwa Wojskowego Ministerstwa Obrony Narodowej.
ŁuG / opr. WM
Fot. Łukasz Grabczak
Pliki dźwiękowe
Z płk pil Łukaszem Piątkiem rozmawiał Łukasz Grabczak
Stanisław Wziątek













