Wicepremier, minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski poinformował, że doszło do „wycieku danych sięgającego blisko 19 mln obywateli polskich”. Wykradziona baza ma ponad 2 TB danych. – Nic nie wskazuje na to, że mamy do czynienia z atakiem zewnętrznym – dodał Gawkowski.
Dane zostały wykradzione w wyniku ataku na systemy firmy MyDr zajmującej się wsparciem dla lekarzy, gabinetów czy przychodni.
CZYTAJ: Ksiądz z kościelnym zakazem na spotkaniu z młodzieżą. Kuria reaguje po informacjach Radia Lublin
Wicepremier powiedział, że „mamy do czynienia z niebywałym i bardzo dużym incydentem w zakresie bezpieczeństwa polskiej infosfery”. Dane, które wyciekły, dotyczą blisko 19 milionów osób, „które w różnych kategoriach korzystały z wsparcia medycznego”.
Gawkowski powiedział, że jest w stałym kontakcie z ministrem koordynatorem służb specjalnych Tomaszem Siemoniakiem, z minister zdrowia Jolantą Sobierańską-Grendą i z prezesem Urzędu Ochrony Danych Osobowych Mirosławem Wróblewskim.
– Działania zostały skoordynowane i polskie państwo zabezpiecza wszystko, co jest związane z incydentem cyberbezpieczeństwa. Wykradzionych z firmy, co potwierdza sama firma, jest 19 milionów rekordów, które wiążą się z różnymi danymi, które można ze sobą wiązać – powiedział Gawkowski.
W sprawę zostały włączone organy ścigania. Nad częścią operacyjną kontrolę sprawuje Centralne Biuro Zwalczania Cyberprzestępczości, które jest w kontakcie z prokuraturą.
– Na spotkaniu połączonego Centrum Operacyjnego Cyberbezpieczeństwa zarządziliśmy mechanizmami bezpieczeństwa. Została wdrożona procedura mająca zabezpieczyć wszystkie dane, które wyciekły po to, żeby zostały one przeniesione do bazy Bezpieczne Dane (bezpiecznedane.gov.pl), w której każdy obywatel będzie mógł sprawdzić, czy jego dane wyciekły – powiedział minister.
Podkreślił, że osoba, która znajdzie się na liście tych, którym skradziono dane w pierwszej kolejności powinna zastrzec numer PESEL. – To jest pierwsza, podstawowa, elementarna higiena cyfrowa. Zastrzeżenie numeru PESEL dzisiaj w mObywatelu trwa pięć sekund – powiedział, dodając, że zastrzec PESEL można również w urzędzie gminy.
Wicepremier Krzysztof Gawkowski podkreślił, że systemy firmy, która uległa cyberatakowi zostały już zablokowane, na tyle, że „nie grozi im żadne niebezpieczeństwo”. Podkreślił, że działają one już bezpiecznie i w normalnym trybie.
Poinformował również, że rozpoczęto procedurę informowania wszystkich lekarzy, którzy korzystali z tego systemu. – A mówimy o 12 tys. placówek, które korzystały z tego oprogramowania – dodał. Zapowiedział, że państwo jest gotowe do wsparcia również tych jednostek, które mają podobne systemy.
Wicepremier podkreślił, że każda osoba, która stoi za tym atakiem będzie bezwzględnie ścigana i musi liczyć się z tym, że bezwzględność polskich służb i prokuratury będzie ostateczna. – Tu nikt nie będzie z nikim dyskutował. Nikt nie podda się też żadnym szantażom – zaznaczył.
Gawkowski powiedział także, że „będzie następowała intensyfikacja działań i poszukiwanie podejrzanych”. Zaznaczył, że w tej chwili nic nie wskazuje na atak ze strony innego państwa.
RL / Polska Agencja Prasowa / Informacyjna Agencja Radiowa / opr. ToMa
Fot. PAP/Paweł Supernak









