Francuz Louis Barre po samotnej ucieczce wygrał królewski etap 83. Tour de Pologne – 117 km ze startem i metą w Bukowinie Tatrzańskiej. Drugie miejsce zajął Włoch Christian Scaroni, który objął prowadzenie w klasyfikacji generalnej wyścigu. Podium uzupełnił Niemiec Marco Brenner.
Dotychczasowy lider Holender Bart Lemmen dojechał w kilkunastoosobowej grupie, która finiszowała 15 sek. za zwycięzcą. W niej był także najlepszy z Polaków Filip Gruszczyński, który ostatecznie został sklasyfikowany na 23. miejscu.
Na dalszej lokacie etap ukończył zawodnik Wibatech Lubelskie Perła Polski Radosław Frątczak. Jednak jeśli 23-latek ukończy wyścig, to zwycięży w klasyfikacji najaktywniejszych.
Dumny z postawy Frątczaka jest prezes lubelskiej grupy Andrzej Boras. – Przed samym wyścigiem rozmawialiśmy o tym, że będzie walczył o tę koszulkę. Nie wiadomo, jakie były początkowe założenia selekcjonera, ale dał mu wolną rękę. I pierwsze trzy etapy w jego wykonaniu były wspaniałe. Nie zliczę, ile razy w tym roku stał na podium. Zaczął się pokazywać już na pierwszej „etapówce” Belgrad – Banja Luka. Wtedy pojawiły się pierwsze przebłyski że będzie się liczył w stawce sprinterów. To jeden z najszybszych obecnie sprinterów w Polsce i pokazuje to przez cały sezon. Mamy mocny skład, bo ktoś od nas pojechał na ten wyścig. Jesteśmy wszyscy dumni. Kiedyś byśmy chcieli sami jako drużyna pojechać w takim tourze. Mam nadzieję, że to w przyszłości nastąpi. Żeby nie jeden czy dwóch naszych zawodników jechało w reprezentacji (chociaż oczywiście to też wielki zaszczyt), ale żeby zespół Wibatech Lubelskie Perła Polski pojechał w Tour de Pologne. Ale to kwestia – mam nadzieję – czasu.
Scaroni w klasyfikacji generalnej wyprzedza drugiego Barre o zaledwie 3 sek. Lemmen jest trzeci i do lidera traci 5 sek. W niedzielę (09.08) zakończenie wyścigu – jazda indywidualna na czas po ulicach Wieliczki.
PJ
Fot. PAP/Grzegorz Momot
Pliki dźwiękowe
Andrzej Boras










