Anna Kovalova:
Jak tworzyć sztukę, gdy za oknem trwa wojna, a jedynym światłem do pracy bywa lampka zasilana akumulatorem? Witam, przy mikrofonie Anna Kovalova.
———
Dziś zapraszam Państwa na rozmowę z Ingą Levi – ukraińską artystką i ilustratorką, która urodziła się i mieszka w Kijowie. W swojej twórczości posługuje się grafiką, malarstwem, mozaiką oraz instalacją. Podczas swojej wizyty w Lublinie Inga Levi podzieliła się refleksjami na temat życia i pracy artystycznej w cieniu wojny. Zapraszam do wysłuchania naszej rozmowy.
Inga Levi: Tak naprawdę był to długi proces, w którym nieustannie zachodziły zmiany, w pewnym sensie skorelowane z przebiegiem wojny. Obecnie znów mieszkam w Kijowie. Na szczęście, mimo wszystko, życie artystyczne w Kijowie tętni pełnią życia. Oczywiście odbywa się to w warunkach, w których nigdy nie wiadomo, co przyniesie jutro: czy nie wylecą ci okna w mieszkaniu, czy nie zostaną wybite szyby w galerii, czy sama galeria nie zostanie zniszczona i tak dalej. Mimo to instytucje, oddolne inicjatywy oraz indywidualni artyści działają bardzo aktywnie. Niedawno zakończyła się moja wystawa w Galerii Demczuk w Kijowie, na której prezentowane były obrazy, nad którymi pracowałam zimą – czasami przy świetle lampki zasilanej akumulatorem, bo nie było prądu. Tak właśnie wyglądają nasze warunki pracy. I oczywiście, myślę, że nie tylko dla mnie kwestia priorytetów jest czymś, co nieustannie mnie dręczy. Wielu moich kolegów i koleżanek wstąpiło do wojska. Pytanie, dlaczego zajmuję się sztuką, a nie służbą wojskową, towarzyszyło mi przez cały ten czas. I chyba właśnie to było moim największym dylematem. Nic tak nie podważało mojego pragnienia zajmowania się sztuką jak właśnie to. Nie blackouty, nie ryzyko ataków, ale właśnie ta kwestia. Właściwie wystawa, o której wspomniałam, również częściowo dotyczyła tego tematu. Być może nie zawsze jest to odczytywane wprost, ale mimo wszystko wiele z tych refleksji jest tam ukrytych. Po zakończeniu studiów w Polsce i powrocie do Ukrainy poważnie rozważałam zdobycie podstawowych umiejętności potrzebnych w wojsku, żeby sprawdzić siebie i zrozumieć, w jakim kierunku powinnam pójść. Zaczęłam nawet oswajać się z myślą, że przestaję być artystką, co – jak później się okazało – wpędziło mnie w dość depresyjny stan.
Poszłam jednak na podstawowy kurs przygotowania wojskowego – naprawdę bardzo podstawowy – a także na kurs obsługi dronów FPV. I zarówno tam, jak i tam, pojawił się moment, w którym nie potrafiłam przestać być artystką. Wszystkie doświadczenia, które tam zdobyłam, ostatecznie wykorzystałam właśnie jako artystka.
W pewnym momencie pozwoliłam sobie pozostać artystką. Przynajmniej na razie. Dopóki mogę dokonywać takiego wyboru, dopóki mam ten przywilej – w przeciwieństwie do większości mężczyzn, którzy obecnie takiej możliwości nie mają.
Anna Kovalova: Pamiętam, że kiedy spotkałyśmy się ostatnim razem, właśnie zastanawiałaś się nad tym, co zrobić: pójść do wojska czy pozostać artystką.
Inga Levi: Mam bardzo konkretną historię. Podczas dziesięciodniowego kursu FPV w pewnym momencie zaczęliśmy zajęcia z łączności. Było to dla mnie niezwykle trudne, ponieważ jestem stuprocentową humanistką. Dodam, że nie tylko dla mnie – wszyscy mieli z tym problem. Byli tam bardzo różni ludzie, głównie policjanci. Wszyscy byli trochę oszołomieni. W pewnym momencie całkowicie przestałam rozumieć, o czym mowa, bo była to dla mnie zbyt skomplikowana materia. Zaczęłam więc rysować szkice, ponieważ jeden z instruktorów przyszedł ze swoim psem, który był niezwykle plastyczny w ruchu i po prostu piękny. Kiedy narysowałam tego psa, fizycznie poczułam, że znów jestem sobą. Zapamiętałam ten moment. Później mieliśmy wykład o materiałach wybuchowych. Instruktor ustawił przed nami coś w rodzaju martwej natury – rząd różnych urządzeń wybuchowych, aby wyjaśnić ich działanie i zasadę funkcjonowania. Patrzę na to i myślę: „Boże, przecież to martwa natura Morandiego”. Formalnie wyglądało to dokładnie jak martwa natura Morandiego. Zaczęłam to szkicować. To było bardzo ciekawe doświadczenie. A potem, podczas egzaminu, padło pytanie o amunicję kumulacyjną, a ja pomyślałam: „Okej, I don’t know”. Bo rysowałam. Ale to uczucie, że znowu staję się sobą, kiedy rysuję, po okresie całkowitego niezrozumienia tego, co się dzieje, bardzo mocno utkwiło mi w pamięci. Te dwa momenty były chyba przełomowe. Uświadomiłam sobie, że jeśli zrezygnuję z tej działalności, będę się po prostu bardzo źle czuła. I pozwoliłam sobie pozostać artystką.
Anna Kovalova: Co pomaga ci wytrwać i odzyskiwać równowagę psychiczną? Bo ciągłe funkcjonowanie w trybie „walcz albo uciekaj” jest bardzo wyczerpujące.
Inga Levi: Antydepresanty. Naprawdę. Chyba zostanę ambasadorką antydepresantów, bo wiem, że wiele osób z jakiegoś powodu nie odważa się spróbować pomóc sobie w ten sposób. A ja chciałabym do tego zachęcić, ponieważ to naprawdę pomaga żyć i panować nad swoim stanem psychicznym. Nie ma się czego bać. Życzę wszystkim, którym trudno radzić sobie z rzeczywistością albo z własnym stanem psychicznym, żeby znaleźli psychiatrę, który dobierze odpowiednie leczenie, a także psychoterapeutę. To naprawdę pomaga.
Anna Kovalova: Dzisiaj dużo o tym rozmawiałyśmy. Właściwie od tego zaczęło się moje pytanie. Ale podsumowując: jak sztuka zmienia się podczas wojny? Czy artysta powinien dokumentować rzeczywistość, czy przeciwnie – tworzyć przestrzeń ucieczki?
Inga Levi: Ani jedno, ani drugie. Uważam, że sztuka powinna przede wszystkim być formą refleksji. Powinna tworzyć wartość wykraczającą poza samo dokumentowanie rzeczywistości, bo dokumentowaniem zajmują się reporterzy i dziennikarze. Sztuka ma zupełnie inne zadanie. Nie wiem, może tworzenie sensów. Ale na pewno chodzi o próbę zrozumienia i przemyślenia tego, co się dzieje. W sztuce musi istnieć przestrzeń dla myśli. Jeżeli taka przestrzeń może powstać poprzez pewną formę ucieczki od rzeczywistości, to również ma to swoje miejsce. Ale najważniejsze jest właśnie to – możliwość refleksji.
Anna Kovalova: Moją bohaterką była ukraińska artystka – Inga Levi. Dziękuję Państwu za dziś. Do usłyszenia za tydzień. Anna Kovalova – Radio Lublin.
Fot. Anna Kovalova / nadesłane
_____________________________________________________________________
А зараз ви можна послухати матеріал – українською мовою.
Анна Ковальова: Як творити мистецтво, коли за вікном триває війна, а єдиним джерелом світла для роботи інколи стає лампа, що живиться від акумулятора? Вітаю, біля мікрофона Анна Ковальова.
—————–
Сьогодні я запрошую вас на розмову з Інгою Леві – українською художницею та ілюстраторкою, яка народилася й живе в Києві. У своїй творчості вона працює з графікою, живописом, мозаїкою та інсталяцією. Під час свого візиту до Любліна Інга Леві поділилася роздумами про життя та мистецьку працю в тіні війни. Запрошую вас послухати нашу розмову.
Інга Леві: Насправді це був довгий процес, у якому постійно відбувалися зміни, які, в якомусь сенсі, корелювали з ходом війни. Зараз я живу в Києві знову. На щастя, в Києві попри все вирує мистецьке життя. Воно вирує, звісно, в таких умовах, коли ти не знаєш, що буде завтра: чи в тебе не повилітають вікна, чи в галереї не повилітають вікна, чи не буде вона зруйнована і так далі. Але все одно дуже активно працюють інституції, якісь більш низові ініціативи й окремі художники. У мене тільки-но завершилася виставка в галереї Демчук у Києві, де були представлені живописні роботи, над якими я працювала взимку, часом під акумуляторною лампочкою, наприклад, бо не було світла. От так виглядають умови. І, звісно, напевно, не тільки для мене питання пріоритетів – це те, що мене мучає, тому що багато моїх колег долучилися до війська, і не тільки чоловіки, а й жінки. Звісно, питання, чому я займаюся мистецтвом, а не долучаюся до війська, мучило мене весь цей час. І це, мабуть, було головною дилемою. Тобто ніщо так не підважувало бажання займатися мистецтвом, як це. Ні блекаути, ні ризик атак, а саме це. Власне, ця виставка, про яку я згадала, теж була частково про це. Можливо, це не завжди чітко зчитується, але, тим не менш, там багато саме про це приховано. Після навчання в Польщі, повертаючись в Україну, я дуже розглядала варіанти навчання якимось базовим речам, які потрібні у війську, щоб спробувати себе і зрозуміти, у яку сторону мені йти. Я вже навіть звикала до думки, що перестаю бути художницею, і це ввело мене в досить депресивний стан, як потім виявилося. Але я пішла на базовий курс військової підготовки – такий дуже базовий – і на базовий курс з FPV-дронів. І, власне, і там, і там був момент, коли я не змогла не бути художницею. Весь досвід, який я там здобула, я в результаті використала як художниця. І в якийсь момент я собі дозволила лишитися художницею. Поки що. Поки я можу це обирати, поки маю цю розкіш, на відміну від чоловіків зараз, які здебільшого такої можливості не мають.
Анна Ковальова: Я пам’ятаю, коли ми останній раз зустрічалися з тобою, в тебе якраз було ось це питання: що мені робити – чи піти до війська, чи залишитися художницею. І ти зараз говориш про те, що дозволила собі бути зараз художницею.
Інга Леві: У мене є конкретна історія. На курсі з FPV, який тривав десять днів, у якийсь момент ми почали проходити зв’язок. І це було для мене дуже складно, тому що я, ну, суцільний гуманітарій. Додам, що не мені одній – усім було складно. Там були дуже різні люди, здебільшого поліцейські. Всі трошки очманіли. Але в якийсь момент я просто перестала вловлювати сенс того, що відбувається, тому що це занадто складна для мене матерія. Я почала малювати, робити начерки, тому що один з інструкторів прийшов зі своїм собакою, який був просто неймовірно пластичний і красивий. І коли я намалювала цього собаку, я просто фізично відчула себе собою. Я це собі відмітила.
А потім у нас була лекція з вибухових пристроїв, і інструктор поставив нам такий натюрморт: виставив у ряд вибухові пристрої різного принципу дії, щоб, власне, пояснити їхній принцип дії – що це таке і як воно працює. І я на це дивлюся й думаю: «Боже, та це ж натюрморт Моранді». Формально воно виглядало як натюрморт Моранді. І я почала це замальовувати. Це було дуже цікаве спостереження. А потім на іспиті, коли постало питання, що таке кумулятивний бойовий припас, я така: «Окей, I don’t know». Тому що я малювала. Але оце відчуття, що я стаю собою знову, коли малюю, після того як абсолютно перебувала в стані нерозуміння, я дуже добре запам’ятала. І оці два моменти були, напевно, поворотними щодо рішення, що, окей, якщо я відмовлюся від цієї своєї діяльності, мабуть, почуватимуся дуже погано. І я дозволила собі лишитися художницею.
Анна Ковальова: Які речі допомагають триматися і відновлюють твій нервовий стан? Тому що весь час перебувати в цьому режимі «бий або біжи» дуже важко.
Інга Леві: Антидепресанти. Насправді так. Я зараз буду амбасадоркою антидепресантів, тому що знаю, що багато людей чомусь не наважуються спробувати, власне, допомогти собі таким чином. І я хочу заохотити, тому що це дійсно допомагає жити й контролювати свій стан. Нема чого боятися. Бажаю всім, кому важко справлятися з реальністю або з власним станом, знайти собі психіатра, який призначить вам препарат, а також психотерапія. Допомагає.
Анна Ковальова: Ми з тобою дуже багато сьогодні говорили про це. Із цього, в принципі, починалося моє питання. Але якщо підсумувати: як мистецтво змінюється під час війни? Чи має художник документувати реальність, чи, навпаки, створювати простір для втечі?
Інга Леві: Ані те, ані інше, я вважаю. Мистецтво має рефлексувати, має створювати додаткову вартість понад документування, тому що документуванням займаються репортери, журналісти. У мистецтва геть інша задача насправді. Не знаю, можливо, продукувати сенси. Але так – формувати щось, розмірковувати все ж таки про те, що відбувається. У мистецтві має бути простір для думки. Якщо цей простір може з’явитися через умовну втечу від реальності, то це теж має право на існування. Але головне, напевно, саме це.
Анна Ковальова: Моєю гостею була Інга Леві, українська мисткиня. Дякую за увагу, до зустрічі наступного тижня, Анна Ковальова – Radio Lublin.
Pliki dźwiękowe
07.06.2026 Borszcz Ukraiński po Lubelsku UA
07.06.2026 Borszcz Ukraiński po Lubelsku PL
07.06.2026 Borszcz Ukraiński po Lubelsku







![Bogactwo klasyki. Motoryzacyjne zabytki przybyły do Puław [ZDJĘCIA] 8 EAttachments9563033fcd0ffa901fd7ca6b9fb19e3b996d663 xl](https://radio.lublin.pl/wp-content/uploads/2026/06/EAttachments9563033fcd0ffa901fd7ca6b9fb19e3b996d663_xl-350x250.jpg)


