Susza rolnicza, meteorologiczna, a miejscami także hydrologiczna dotyka wiele rejonów Polski. Na Lubelszczyźnie w wielu miejscach nie padało już ponad trzy tygodnie, a stan Wisły i innych rzek jest bardzo niski.
– W Puławach nie zanotowaliśmy opadów od 8 kwietnia – mówi Jerzy Kozyra z Instytutu Uprawy Nawożenia i Gleboznawstwa w Puławach. – Na północy Polski spadło w ostatniej dekadzie tylko około 10 mm opadów. U nas od 20 dni nie padało. Dokładając do tego, że w marcu również bardzo mało padało, mamy suszę meteorologiczną. Susza meteorologiczna to jest okres bez opadów lub z opadami bardzo niskimi, poniżej średniej wieloletniej, co widać po Wiśle, która po zimie nie osiągnęła wysokiego poziomu, a teraz widoki są takie jak w środku lata.
– Szkoda, że jest tak niska woda, bo by człowiek popływał, może by przepłynął na drugą stronę promem. Prom podobno nie chodzi – mówią mieszkańcy. – Pospacerować tylko. My już w takim wieku jesteśmy, że raczej spacerujemy, obserwujemy to wszystko. Jeśli chodzi o tę wodę, to źle dla wszystkich, dla ekosystemu, dla ludzi, dla zwierząt. Jest słabo.
CZYTAJ: Oszczędzaj wodę. Kolejna gmina na Lubelszczyźnie z apelem do mieszkańców
– Wszędzie jest sucho, widać to w lasach, ale widać to też na Wiśle – mówi Joanna Szkuat z Muzeum Przyrodniczego w Kazimierzu Dolnym – Oddziału Muzeum Nadwiślańskiego. – My obserwujemy Wisłę ze swojego okna biurowego i widzimy, że chociażby przez weekend majowy bardzo obniżył się stan wody. Jeszcze przed weekendem nie było widać w Kazimierzu praktycznie żadnych wysepek. Tylko ta woda jeszcze była niska, ale płynęła sobie ta Wisła, nie było widać żadnej różnicy. Natomiast dzisiaj, jak sobie zaobserwujemy, to widzimy, że poodsłaniały się całkiem spore łachy – łachy, czyli takie piaszczyste wyspy z piachu, który nanosi Wisła jako bardzo duża rzeka. Ten piach się osadza i te wyspy pojawiają się w bardzo różnych miejscach, za każdym razem gdzie indziej. Teraz akurat takie większe wysepki są naprzeciwko naszego spichlerza. Nawet widać stąd piaszczystą łachę, ma taki bardzo podłużny kształt i ciągnie się na przestrzeni na oko nawet kilkuset metrów. Jeżeli ten stan wody utrzyma się, to ona będzie się coraz bardziej odsłaniała.
– Wisła żyje swoim życiem, czyli wypłukuje koryto i płynie coraz niżej – mówi Andrzej Dudek, zarządca portu jachtowego w Kazimierzu Dolnym. – Ona bardzo szybko dokonuje erozji tego koryta. Po moich pomiarach i moim doświadczeniu przez lata (jestem tutaj już 15 lat), że ona w tej chwili ma tak gdzieś koło metra, 70 centymetrów, metr płynie niżej, czyli ta sama ilość wody przepływa o te 70 czy 1 metr niżej niż płynęła jeszcze przed 10 laty. Jak nie ma dużej wody, to nie przepycha tych piachów tak jak normalnie, że odrzucała piachy na bok i płynęła sobie swoim korytem.
CZYTAJ: Alarm w lubelskich lasach. Obowiązuje najwyższy poziom zagrożenia pożarowego
– Przede wszystkim jak jest mniej wody, jest bardziej zanieczyszczona, bo po prostu stężenie tych zanieczyszczeń robi się większe – wskazuje Joanna Szkuat. – A to ma później odzwierciedlenie w całym ekosystemie, po prostu od tych najmniejszych ogniw, czyli tych różnych drobnych mięczaków, bezkręgowców, idąc dalej właśnie przez chociażby ryby, którym też w niektórych miejscach może brakować tlenu, czy po prostu ta woda może być zbyt brudna. Jak woda obniża się na takiej rzece jak Wisła, to powstają takie miejsca, które są odcięte od tego głównego prądu rzeki i w tych miejscach też mogą pozostawać ryby, one z czasem mogą po prostu wysychać.
Są też utrudnienia, jeżeli chodzi o żeglugę?
– Tak, widzę, że statki zabierają coraz mniej pasażerów, bo muszą ograniczać stan ludzi na statku, żeby ten tonaż był inny i żeby zanurzenie tego statku było jak najpłytsze – mówi Andrzej Dudek. – Statki się przedzierają, pływają właśnie w tych meandrach, w tych ścieżkach takich bardzo wąskich. To jest bardzo utrudniona żegluga, bo muszą się tam wymijać, muszą wybierać to miejsce, szukać, czasem któryś musi się cofnąć, popłynąć dalej. To jest bardzo utrudniona praca dla ludzi, którzy tutaj przewożą pasażerów. Jesteśmy przed szczytem wakacyjnym. Patrzę tak może nie z przerażeniem, bo nigdy nie wiadomo, co się wydarzy, mogą przyjść opady w końcu maja albo na początku czerwca i równie dobrze może się powtórzyć scenariusz sprzed lat, kiedy bywało, że na przełomie maja i czerwca były bardzo wysokie stany wody.
Na razie opady prognozowane są już w drugiej połowie tego tygodnia. Jednak prawdopodobnie nie będą na tyle długotrwałe, by uzupełnić deficyty wody w glebie.
ŁuG / opr. WM
Fot. Iwona Burdzanowska / archiwum RL
Pliki dźwiękowe
Susza na Lubelszczyźnie. Niski stan Wisły i brak opadów









