– Trwa dogaszanie pożaru Puszczy Solskiej na Roztoczu. Ogień strawił 300 hektarów lasu, a działaniami gaśniczymi objęty był obszar 1000 hektarów. W najgroźniejszym momencie ogień zbliżał się do Józefowa, a miasto spowite było dymem. Mówi o tym burmistrz Józefowa Roman Dziura w rozmowie z Magdaleną Kowalską.
Zaczęło się we wtorek i od tego dnia tak naprawdę cała Polska żyje tym, co dzieje się w Puszczy Solskiej, tak blisko Józefowa. To czwarty dzień akcji gaśniczej, pożar już jest opanowany, ale straty są ogromne.
– To wielka katastrofa ekologiczna. Puszcza Solska dla nas jest wszystkich niezwykle ważna. To do niej ciągną każdego roku rzesze turystów. Dziesiątki tysięcy ludzi odwiedza Puszczę Solską, więc straty, które po tym pożarze powstały dla nas są niewyobrażalne – mówi burmistrz Roman Dziura. – Od drugiej wojny światowej nie mieliśmy w naszym rejonie tak ogromnego pożaru. Trafiliśmy na porywisty wiatr, który bardzo utrudniał prowadzenie akcji gaśniczych. Były przypadki, że przenosił ogień za plecy strażaków i musieli się wycofywać, wprost uciekać, ratować swoje życie. Po tych kilku trudnych dniach przyszedł deszcz. Okazał się bardzo pomocny. Zostały nawilżone korony drzew i powierzchownie grunt, a także te spalone zgliszcza. Oczywiście akcja gaśnicza może trwać jeszcze wiele dni, bo ziemia jest rozgrzana. Spalony mursz (materiał organiczny powstały z torfu – red.) jest rozgrzany. Jest wiele pni ściętych drzew, które jeszcze się będą żarzyć, podejrzewam, że nawet do tygodnia. I możemy po paru dniach jednostki z daleka już oddelegować do swoich miejsc, ale pewien jeszcze zasób strażaków musimy zostawić.
CZYTAJ: Śmigłowce i samoloty zakończyły działania w Puszczy Solskiej
– Przeżyliśmy wielki horror tu, w mieście. Poziom zadymienia był tak potężny, że ludzie wprost żądali rozpoczęcia ewakuacji. Objeżdżałem ciągle ten teren i prowadzoną akcję gaśniczą, weryfikowałem, jak daleko jest pożar od granic miasta. Dzięki temu mogłem uspokajać naszych mieszkańców i udało się uniknąć ewakuacji. Już odetchnęliśmy, chociaż odór ognia w mieście jest jeszcze wyczuwalny. W naszych głowach królował lęk, czy uda się obronić miasto. W sumie udało się je uratować w ostatnim dniu. Podjęto dużo mądrych decyzji, gdzie jednostki zostały ustawione co 50 metrów, żeby nie pozwolić przedostać się ogniu na drugą stronę drogi wojewódzkiej prowadzącej do Łukowej. Bo chodziło o to, żeby to nie poszło na kolejną część Puszczy Solskiej w kierunku Aleksandrowa. I wycinka lasu od strony miasta też swoje zrobiła. Poczuliśmy, że przeprowadzono dużo działań zabezpieczających miasto. Sposób kierowania był profesjonalny. Było bardzo duże wsparcie z powietrza – śmigłowce, te Black Hawki, bez nich naprawdę byłoby bardzo trudno, szczególnie w momentach, gdzie pożar był w koronach drzew – tutaj strażacy niewiele mogą zwojować. Dużo sprzętu specjalistycznego przyjechało, dzięki temu, że na miejscu pojawili się ministrowie – opowiada Roman Dziura.
– Ten pożar to ogromna strata ekologiczna, jeżeli chodzi o ptaki, szczególnie młode, jeżeli chodzi o młode zwierzęta, które nie potrafiły uciec. Wszyscy to przeżywamy, bo szczyciliśmy się, że takie bogactwo i zwierzyny, i ptaków, i roślin rzadko w którym rejonie Polski występuje – stwierdza burmistrz.
Przez to bogactwo do Puszczy Solskiej przyjeżdżało mnóstwo ludzi z całej Polski. I o ile miasto Józefów bezpośrednio od ognia nie ucierpiało, to ucierpieli wszyscy ludzie, którzy prowadzili tutaj turystykę. Nadleśnictwo Józefów zakazało wstępu do lasów do końca września. Ten zakaz oczywiście może być skrócony, ale sytuacja w lesie, nawet gdy pożar już będzie w pełni ugaszony, wciąż będzie niebezpieczna.
– Trudno się dziwić decyzji nadleśnictwa, to są ogromne straty i materialne straty i ekologiczne. Mam jednak głęboką nadzieję, że jeśli utrzyma się taka sytuacja pogodowa jak w tej chwili, jak się nawilży ściółka i cały teren leśny, zakaz zostanie skorygowany. Nasi przedsiębiorcy, którzy prowadzą działalność gospodarczą w zakresie usług turystycznych, bardzo mocno ucierpieli. Na ten moment wszyscy są w wielkim szoku. Podejrzewam, że takie decyzje będą częściej stosowane, bo widać, że jedna iskra może zmieść tysiące hektarów puszczy. Myślę, że z pełnym zrozumieniem do tego podejdą i turyści, i przedsiębiorcy, którzy jeśli nawet przez pewien czas ucierpią, to będą rozumieli, z czego to wynika – dodaje Roman Dziura.
CZYTAJ: „Dogaszanie może potrwać kilka dni”. Pożar puszczy wciąż groźny
Dodajmy, że Roztoczański Park Narodowy od godziny 14.00 dziś (08.05) odwołał zakaz wstępu do Parku. Ma to związek z opadami deszczu, które poprawiły sytuację na tym terenie, zagrożenie pożarowe obecnie określane jest jako średnie. Warto też w najbliższych miesiącach odwiedzić Józefów – to dobra baza wypadowa nie tylko w rejony niedostępnej obecnie Puszczy Solskiej, ale również Roztoczańskiego Parku Narodowego i Krasnobrodzkiego Parku Krajobrazowego.
MaK / opr. ToMa
Fot. Iwona Burdzanowska
Pliki dźwiękowe
Z Romanem Dziurą rozmawia Magdalena Kowalska

![Pożar puszczy opanowany. Czwarty dzień akcji gaśniczej [ZDJĘCIA] 2 EAttachments95020414bccb026a5fa02f43f72eb86a9ff5bef xl](https://radio.lublin.pl/wp-content/uploads/2026/05/EAttachments95020414bccb026a5fa02f43f72eb86a9ff5bef_xl-350x250.jpg)

![Przeciwko przemocy i nienawiści. Zespół Katharsis wraca po latach [WIDEO] 4 EAttachments95004749e67fbd3b3f0417443d36ca1f205d47e xl](https://radio.lublin.pl/wp-content/uploads/2026/05/EAttachments95004749e67fbd3b3f0417443d36ca1f205d47e_xl-350x250.jpg)





