Powalone na drogi drzewa, pozrywane linie energetyczne czy uszkodzone dachy zarówno na budynkach mieszkalnych oraz gospodarczych – to bilans wichur jakie w niedzielę przeszły nad województwem lubelskim.
W szczytowym momencie ponad 4 tysiące osób straciło dostęp do prądu.
– Prąd już wrócił do większości naszych odbiorców – mówi rzecznik prasowy PGE Dystrybucja, Ewa Wiatr. – Od samego rana służby energetyczne pracowały nad przywracaniem zasilania. Były usuwane drzewa, które zalegały na przewodach, były naprawiane odcinki linii. Skutkowało to tym, że wczorajszego wieczora tylko pojedyncze reklamacje zostały do rozpatrzenia. Najgorsze przy silnych wiatrach są nagłe podmuchy, zrywy wiatru, które powodują często łamanie drzew, konarów, gałęzi, które upadają na nasze linie powodując doziemienia, zerwania. Niejednokrotnie po przez naprężenie dochodzi do łamania słupów. Są to uszkodzenia, które wymagają czasu, aby je naprawić.
Specjaliści apelują: jeżeli dostrzeżemy drzewo na przewodach energetycznych, nie możemy samodzielnie go usuwać. Należy niezwłocznie wezwać pogotowie energetyczne za pomocą aplikacji 991 Assistant lub dzwoniąc pod numer 991.
Strażacy w naszym regionie wyjeżdżali w sumie ponad 570 razy. Najwięcej zdarzeń – 62 – odnotowano w powiecie lubelskim, 48 w powiecie lubartowskim oraz 37 w powiecie łukowskim.
Do najpoważniejszego zdarzenia podczas wichur doszło w niedzielę około godziny 6.20 w Adampolu w powiecie włodawskim, gdzie na jadącego samochodem 46-letniego mężczyznę spadł konar drzewa. Jak informują strażacy – poszkodowany nie doznał poważniejszych obrażeń.
MaTo / InYa / opr. LisA / AKos
Fot. Dariusz Turecki
Pliki dźwiękowe
Ewa Wiatr









