Ustawiony kilka dni temu znak zakazu wjazdu na drogę szutrową prowadzącą wzdłuż torów kolejowych od Puław w kierunku Gołębia budzi kontrowersje wśród miejscowych rowerzystów.
CZYTAJ: CBA zabezpiecza dokumenty dotyczące programu „Czyste Powietrze”. Agenci także w Lublinie
Na ograniczanie szlaków rowerowych nie zgadza się również prezydent Puław Paweł Maj. Coraz więcej obserwujemy paradoksów zamykania, ograniczania, niewpuszczania nas na tereny, które były ogólnodostępne, które nam służą – mówi w rozmowie z Radiem Lublin. – Miasto Puławy, które jest rowerową stolicą Polski, gdzie bardzo wiele osób jeździ rowerami. Mamy szlak niebieski idący kilkadziesiąt kilometrów wokół Puław. Szlak prowadzący przez piękne nasze tereny leśne, jezioro Piskory, rezerwat wodno-błotny, coś wspaniałego. W tej chwili ogranicza nam się, zamyka pod hasłami bezpieczeństwa – dodaje.
– Trasa ta została wyznaczona i oznakowana nielegalnie. Bez uzgodnienia z zarządcą infrastruktury – podkreśla Anna Znajewska-Pawluk z Polskich Linii Kolejowych. – Działki obejmujące wskazaną lokalizację są przeznaczone wyłącznie do zarządzania, eksploatacji i utrzymania linii kolejowej. Zlokalizowane tam drogi o nawierzchni szutrowej nie są udostępnione do ruchu publicznego, w tym do ruchu rowerowego – dodaje.
– Odkąd organizujemy rajdy rowerowe, to już grubo ponad 20 lat, bardzo często uczęszczamy trasą wzdłuż torów, tak zwaną szutrówką. Potem jest tutaj taka asfaltówka. Jest to jedna z takich, można powiedzieć, najbezpieczniejszych w okolicy tras, która prowadzi lasem, w ciszy, w spokoju. Nie ma tam ruchu samochodowego – zaznacza Marcin Kowal z Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji w Puławach. – To zamknięcie powoduje, że bardzo nam to ograniczyło możliwości jazdy. Ta trasa Puławy-Gołąb jest bardzo niebezpieczna. Jest wąska, nie ma pobocza. Także tam się nie da przejechać i głównie jeździliśmy tutaj właśnie tędy wzdłuż torów – dodaje.
– Zamknięcie drogi spowoduje, że nie mamy gdzie bezpiecznie jeździć, a zwłaszcza że zaczyna się w czerwcu rywalizacja o miano rowerowej stolicy Polski – tłumaczy Katarzyna Mazurek z Puławskiej Grupy Rowerowej.
– Ograniczenia te wynikają przede wszystkim z konieczności zapewnienia bezpieczeństwa, a szczególnie po wprowadzeniu na terenie całego kraju stopnia alarmowego Charlie oraz niedawnych aktów dywersji na torach. Obszary kolejowe są miejscami o podwyższonym ryzyku. Odbywa się tam ruch pociągów oraz eksploatowane są urządzenia i instalacje niezbędne do prowadzenia ruchu kolejowego. Przebywanie osób nieuprawnionych w bezpośrednim sąsiedztwie torów może stanowić zagrożenie zarówno dla nich samych, jak i dla bezpieczeństwa podróżnych i kolejarzy – tłumaczy Znajewska-Pawluk.
– Wystarczy przy zakazie wjazdu dać tabliczkę „nie dotyczy rowerzystów”. O to interweniuję. O to proszę. Szukam tego kompromisu – podkreśla prezydent Puław. – Tyle się mówi o zdrowym trybie życia, o tym żebyśmy odchodzili od telefonów, telewizorów, komputerów, żebyśmy mieli ruch. I co się dzieje? Zamykamy teren miasta, który jest intensywnie użytkowany, gdzie ludzie chcą jeździć, chodzić, spacerować. Gdzie ich kierujemy? Na szosy? Napisałem pismo do PKP, które proponuje proste rozwiązania dopuszczające możliwość ruchu rekreacyjnego, rowerowego. Naprawdę apeluję do wszystkich osób decyzyjnych, do włodarzy gmin, do posłów. Zadbajmy o to, żeby z głową zrobić tak, żebyśmy mogli wypoczywać, żeby nie okazało się, że mamy zamykaną przestrzeń do naszej rekreacji i do życia – dodaje.
Odpowiedzi na swój postulat prezydent Puław jeszcze nie otrzymał. Przedstawiciele Polskich Linii Kolejowych odpowiadając na nasze pytania informują, że wnioski dotyczące budowy infrastruktury rowerowej czy przeprowadzenia zawodów rowerowych są każdorazowo analizowane pod kątem możliwości technicznych oraz ich wpływu na bezpieczeństwo i sprawność ruchu kolejowego.
ŁuG / opr. PaW
Fot. Paweł Maj – Prezydent Miasta Puławy / Facebook
