Piłkarze Motoru Lublin w piątek (20.02) wygrali na wyjeździe z Piastem Gliwice 2:1 w 22. kolejce ekstraklasy. Żółto-biało-niebiescy prowadzili już od 3. minuty po golu Jacquesa N’Diaye. Gdy w 59. minucie na 2:0 podwyższył Karol Czubak wydawało się, że goście są już pewni wygranej. W 79. minucie gola kontaktowego zdobył jednak Leandro Sanca, a w doliczonym czasie gry piłka ponownie wpadła do lubelskiej bramki. Na szczęście dla przyjezdnych po analizie VAR trafienie zostało anulowane i Motor zainkasował komplet punktów.
Na pomeczowej konferencji prasowej trener lubelskiej drużyny Mateusz Stolarski mówił nie tylko o meczu, ale również o trudnej sytuacji, jaką przechodził w ostatnich dniach klub w związku z problemami zdrowotnymi jednego z zawodników.
– Myślę, że spotkanie mogło się potoczyć w dwie strony. Odkąd trenerem jest Daniel Myśliwiec piast jest jedną z czołowych drużyn w lidze pod kątem punktowym. Wiedzieliśmy, że przyjeżdżamy na bardzo dobrze zorganizowanego przeciwnika z pomysłem, bo to cechuje trenera Myśliwca i jego sztab. Byliśmy po dwóch porażkach z rzędu i wiedzieliśmy, że z bezpośrednim rywalem szczególnie musimy zapunktować, więc staraliśmy się od początku narzucić swój styl gry. Nie ma co ukrywać, pierwsza bramka była szczęśliwa – Jacques N’Diaye nie tak mierzył. Z biegiem meczu Piast dochodził do sytuacji, ale to my strzeliliśmy drugą bramkę. I szkoda, że nie zamknęliśmy meczu mocniej przy dwa zero, bo mój zespół miał dwie dobre sytuacje, żeby strzelić. Potem padła kontaktowa bramka Piasta i mocna ofensywna dobra druga połowa. Wygraliśmy ten mecz, bo za wszelką cenę chcieliśmy wybronić sytuacje, Były dwie, trzy takie interwencje: w pierwszej połowie Najemskiego, w drugiej połowie Wójcika i Paskala Mayera. Bardzo mocno nie chcieliśmy stracić przypadkowej bramki – mówił Mateusz Stolarski.
– Trzy punkty są dla nas ważne, ale najważniejsza rzecz odbyła się w tygodniu. Bo liga jest bardzo wyrównana i w takich sytuacjach, jak te, kiedy walczysz i każdy punkt jest ważny, ważna jest tożsamość klubu i zespołu. Przeżywaliśmy trudny moment, ponieważ nasz zawodnik Kacper Plichta przeszedł bardzo skomplikowany zabieg. Nie dotyczył on zwykłej kontuzji. Tym co natchnęło mnie, aby kolejny raz dawać z siebie wszystko i myśleć o ludziach, o środowisku, o autentyczności i pasji, to było to, jak klub i drużyna zachowały się wobec tej sytuacji. Nie jest normalną rzeczą to, że właściciel klubu jedzie prywatnie do lekarza z zawodnikiem, który nawet nie zaliczył minuty w pierwszym zespole. To, co zrobił pan Jakubas, to, co zrobił pan Jabłoński, to, co zrobiła drużyna względem Kacpra, aby mu pomóc w tym trudnym momencie, jest nieocenione. Bardzo się cieszymy, że ten zabieg jest pozytywny, że Kacper na tę chwilę czuje się bardzo dobrze. I w tym tygodniu, to jest nasze największe zwycięstwo. W meczu z Piastem budowaliśmy się na tym, bo Kacper zapewne chciałby strzelić zwycięską bramkę, chciałby wrócić pod piłkę, nawet gdyby nie miał siły, aby pomóc kolegom, chciałby być z nami. A nie może, bo na chwilę życie mu się zatrzymało i musi myśleć o tym, żeby wrócić do zdrowia. Chciałem złożyć serdeczne gratulacje dla klubu za postawę i za to, że naprawdę można tutaj na siebie liczyć. Hasło naszych kibiców, którzy kolejny raz nas dopingowali – Motor United – pokazuje, że trudne momenty jest łatwiej przechodzić, kiedy masz dobrych ludzi wokół siebie – stwierdził Mateusz Stolarski.
Natomiast szkoleniowiec Piasta Daniel Myśliwiec był bardzo rozczarowany, że jego drużynie nie udało się zgarnąć choćby jednego punktu: – Zaprezentowaliśmy się o wiele lepiej niż w poprzednim meczu, a mimo to przegraliśmy i zostajemy z niczym.
Motor powiększył dorobek do 27 punktów i oddalił się od strefy spadkowej. W następnym spotkaniu w sobotę 1 marca lubelski zespół u siebie zagra z Koroną Kielce.
JK
Fot. PAP/Jarek Praszkiewicz
Pliki dźwiękowe
Mateusz Stolarski
Daniel Myśliwiec









