Przed chwilą usłyszeli Państwo fragment wiersza z książki „Polsko, siostro moja” autorstwa Łesi Stepowyczki. Czym jest ta książka i jak powstawała – o tym już za moment.
Witam przy mikrofonie Anna Kovalova. Dziś zapraszam Państwa na rozmowę z Łesią Stepowyczką – ukraińską pisarką i poetką. Od początku wojny mieszka w Lublinie, gdzie dwukrotnie została stypendystką Prezydenta Miasta Lublina w kategorii „Literatura”. Jest również laureatką państwowego odznaczenia „Zasłużona dla Kultury Polskiej”.
W Lublinie ukazała się jej książka „Polsko, siostro moja”. O tej książce i o drodze, która do niej prowadziła, opowie sama autorka – Łesia Stepowyczka.

Łesia Stepowyczka: Chodzi o to, że od samego początku wojny, a właściwie przez całe moje życie – już od bardzo wczesnego dzieciństwa – mam taki zwyczaj prowadzenia dziennika i zapisywania nie wszystkiego, lecz tego, co najważniejsze wydarzyło się danego dnia. Tak jakoś się to zaczęło, gdy miałam trzynaście lat. Dlatego przebywając w Lublinie od początku wojny, gdzie ukazała się moja pierwsza książka, zapisywałam wrażenia związane z ludźmi, rozmowy, to, co widziałam i słyszałam. I nawet nie podejrzewałam, że w gruncie rzeczy moja przyszła książka już się pisze. Kiedy pod koniec 2022 roku przeczytałam w internecie ogłoszenie o stypendium Prezydenta Miasta Lublina dla artystów i ludzi kultury, złożyłam swój wniosek. Byłam bardzo zaskoczona, gdy po pewnym czasie – po dwóch tygodniach – otrzymałam wiadomość: „Serdecznie gratulujemy, została Pani stypendystką Prezydenta Miasta w kategorii „Literatura”. Wtedy właśnie te moje codzienne, dziennikowe zapiski bardzo mi się przydały. Dodatkowo, myśląc już kategoriami książki, zaczęłam zastanawiać się nad jej strukturą, rozdziałami, nad tym, do czego właściwie dążę. Moje myśli przestały być spontaniczne, a stały się po prostu ukierunkowane. Dlatego książka ma wstęp, ma autorskie posłowie, ma jeszcze jeden wstęp – którego autorem jest Andrij Saveneć – i składa się z czterech rozdziałów.
Pierwszy rozdział to „nieuczesane monologi ukraińskich uchodźców”. Dlaczego nieuczesane? Bo chciałam, aby nie były wyidealizowane, lecz takie, jak ludzie naprawdę myślą. Ktoś jest nieco szorstki, ktoś sprytny, ktoś prostolinijny. Są to monologi pełne wdzięczności wobec lublinian i wobec Polski.
Drugi rozdział nosi tytuł „Od złamanego serca”. To w istocie moja własna historia: jak się tu znalazłam, jak przyjechałam, jak mi się tu żyje.
Trzeci rozdział to opowiadanie literackie „Blondynka i brunetka”, w którym dwie zupełnie różne kobiety – Polka i Ukrainka – siedzą we francuskiej restauracji i rozmawiają o literaturze i miłości i nie tylko. Są zupełnie inne, bardzo ciekawe postaci – wszyscy mówią, że to się świetnie czyta.
Czwarty rozdział nosi tytuł „To nasz wspólny front literacki”. Tak właśnie na swoją poezję patrzą także polscy poeci, których tłumaczę, ponieważ uważają – podobnie jak ja – że słowo jest bronią. Dlatego jest tam mowa o nich, są ich wiersze i jest też opowieść o mojej działalności translatorskiej. Tak powstał najpierw rękopis, który później stał się książką.
Anna Kovalova: Uhonorowano Panią odznaczeniem „Zasłużona dla Kultury Polskiej”.
ŁS: Dla mnie samej było to zaskoczenie, ale – jak się później dowiedziałam – do tej nagrody zgłosił mnie Związek Literatów Polskich w Lublinie. Byli zdumieni tym, jak bardzo interesuję się ich twórczością, i tym, że robię to bezinteresownie, bez żadnych osobistych korzyści, wyłącznie z miłości do literatury. Stało się to działaniem systematycznym – przetłumaczyłam już kilkudziesięciu poetów, zarówno z Lublina, jak i z innych miast. I najwyraźniej w pewnym momencie zrodził się u nich ten pomysł. 22 października, w Trybunale Koronnym, wszyscy wstali, gdy odczytano decyzję administracji marszałka oraz administracji prezydenta dotyczącą przyznania mi państwowego odznaczenia Ministerstwa Kultury – „Zasłużony dla Kultury Polskiej”. Tak, moi koledzy uznali, że Łesia Stepowyczka zasłużyła na to wyróżnienie. Od 2007 roku jestem Zasłużonym Pracownikiem Kultury Ukrainy, a teraz jestem także zasłużona dla kultury w Polsce. Tak się to potoczyło. Oczywiście jest to niezwykle miłe i dodaje skrzydeł. Daje mi poczucie, że tutaj, na szczęście, nie zginęłam, lecz odnalazłam ludzi podobnych do siebie – swoją duchową rodzinę polskich poetów, z którymi łączą mnie wspaniałe relacje. Oni nadal mnie zaskakują swoimi wierszami, nadal piszą, nadal wspierają Ukrainę i Ukraińców. Dlatego moje życie jest dziś wypełnione przyjaźnią i twórczością.
AK: Wiem, że obecnie pracuje Pani nad nową książką.
ŁS: Nowa książka będzie nosić tytuł „Twarze i grymasy emigracji”. Będzie o bardzo różnych ludziach, których tutaj spotkałam. W pewnym sensie będzie to literatura pouczająca i być może nie wszystkim się spodoba, ale chcę napisać prawdę o tym co widzę.
Kiedy opowiadam o tych historiach w Dnieprze albo – gdy pojadę – w Kijowie, ludzie patrzą na mnie z szeroko otwartymi oczami i mówią: „Łesiu, przecież nigdzie się o tym nie pisze. Opowiedz, jak ci ludzie naprawdę żyją”. W gazetach nie ma o tym ani słowa, książek na ten temat jeszcze nie ma – może gdzieniegdzie jakieś fragmenty. Moja książka będzie właśnie o tym: jak wygląda emigracja. Jej raj i jej piekło.
AK: Moim gościem była Łesia Stepowyczka – ukraińska pisarka i poetka. Dziękuję Państwu za dziś. Do usłyszenia za tydzień, Anna Kovalova.
Fot. RL
Pliki dźwiękowe
18.01.2026 Borszcz Ukraiński po Lubelsku
18.01.2026 Borszcz Ukraiński po Lubelsku





![Tradycyjne kolędy na scenie w Lublinie. Ogólnopolski Przegląd Zespołów Kolędniczych [ZDJĘCIA] 4 EAttachments9281301892525c1c3f876d1b5c06dde23adae78 xl 1](https://radio.lublin.pl/wp-content/uploads/2026/01/EAttachments9281301892525c1c3f876d1b5c06dde23adae78_xl-1-350x250.jpg)







