Są prokuratorskie zarzuty dla 19-latka, który za kierownicą toyoty w niedzielę nad ranem w Chełmie doprowadził do tragicznego wypadku w którym zginęło dwóch jego kolegów. Nastolatek w chwili zdarzenia miał ponad 2 promile alkoholu we krwi.
– Po przesłuchaniu podejrzany usłyszał dwa zarzuty – mówi rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Lublinie, prokurator Agnieszka Kępka. – Szymon C. usłyszał dzisiaj dwa zarzuty. Pierwszy zarzut dotyczy spowodowania katastrofy w ruchu lądowym, będąc pod wpływem alkoholu, w wyniku czego dwie osoby poniosły śmierć. Były to osoby, które były przewożone w bagażniku tego samochodu. Natomiast drugi zarzut dotyczy kierowania samochodem, będąc pod wpływem alkoholu, wynoszącym ponad 2 promile. Mężczyzna w trakcie przesłuchania przyznał się częściowo do zarzucanych mu czynów. Mianowicie przyznał się do kierowania pojazdem w stanie nietrzeźwości i w ogóle do kierowania tym pojazdem. Do pozostałej części tego zarzutu się nie przyznał.
Śledczy ze względu na dobro postępowania nie ujawniają treści wyjaśnień złożonych przez 19-latka. Prokuratura wysłała również do sądu wniosek o tymczasowy areszt nastolatka.
CZYTAJ: Śmiertelny wypadek w Chełmie. 19-latek prawdopodobnie usłyszy dziś zarzuty [ZDJĘCIA]
Autem, które prowadził 19-latek, jechało w sumie 10 osób.
Sprawne działania służb
– 4:00 nad ranem, prosty odcinek drogi, spokojna okolica i nagle huk – mówią okoliczni mieszkańcy. – To tragedia. Też mam młodszego brata, w podobnym wieku jak te chłopaki. Słyszałem tylko uderzenie. Było na tyle silne, że mnie zbudziło. To takie tępe uderzenie metalu i tyle. I cisza. Służby znalazły się na miejscu zdarzenia bardzo szybko. Niemalże natychmiast.
Pierwsi na miejscu wypadku byli strażacy. Ci, którzy bezpośrednio brali udział w akcji ratunkowej, mówili wprost, że to cud, że nikt więcej nie zginął.
– Na miejscu działały nasze dwa wozy – mówi komendant Komendy Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej w Chełmie, brygadier Wojciech Chudoba. – W momencie przybycia sił i środków na miejsce zdarzenia ten pojazd znajdował się na dachu, a wszystkie osoby podróżujące tym pojazdem były poza nim. Strażacy po zabezpieczeniu miejsca zdarzenia przystąpili do udzielania kwalifikowanej pierwszej pomocy razem z ratownikami zespołów ratownictwa medycznego, którzy też byli obecni na miejscu zdarzenia. Ze wstępnych ustaleń wynika, że podróżujący tym autem mogli również podróżować w bagażniku.
Ci, którzy przeżyli wypadek, zostali przetransportowani do szpitala. Większość z nich nie odniosła poważniejszych obrażeń.
CZYTAJ: Tragiczny wypadek w Chełmie. Nie żyje dwóch nastolatków [AKTUALIZACJA, ZDJĘCIA]
– Kierujący autem 19-latek prawo jazdy miał od niedawna, od roku – mówi nadkomisarz Ewa Czyż z chełmskiej policji. – Kierujący toyotą 19-latek stracił panowanie nad pojazdem, w wyniku czego zjechał z drogi, uderzył w uliczną latarnię, a następnie w ogrodzenie posesji, gdzie doszło do przewrócenia się pojazdu na dach. Kierowca został przebadany na zawartość alkoholu w organizmie. Badanie wykazało, że był nietrzeźwy – miał ponad 2 promile.
Na miejsce tragedii tuż po wypadku przychodzili nie tylko gapie, ale również koledzy ofiar, które zginęły w wypadku. Pojawiły się również znicze. Ponadto na stronie szkoły, do której chodziła jedna z ofiar, zamieszczono wpis pożegnalny.
Pomoc psychologiczna dla uczniów
Uczniowie z trzech szkół w Chełmie po tragicznym wypadku przy ul. Ogrodowej zostali objęci pomocą psychologiczną.
– Mowa o dwóch placówkach, do których uczęszczały ofiary wypadku, a także o szkole, z której pochodził sprawca zdarzenia – mówi Damian Zieliński z chełmskiego ratusza. – Ze strony departamentu oświaty, Urzędu Miasta Chełm zostały podjęte takie kroki niemal od razu po zdarzeniu. Do placówek zostały skierowane zespoły psychologów, które objęły pomocą psychologiczną uczniów z klas, z których pochodzili ci uczniowie. Taka pomoc będzie świadczona przez najbliższy tydzień oraz oczywiście w miarę potrzeb również później. Natomiast uczniowie nie zostali pozostawieni sami sobie. Mogą skorzystać z takiej pomocy i uzyskać potrzebne wsparcie.
Ważna jest reakcja społeczeństwa
– To przede wszystkim ogromna tragedia zarówno dla tych chłopców, jak i ich najbliższych – mówi psycholog, dr Wiesław Poleszak, prof. Akademii WSEI w Lublinie, a także kierownik studiów podyplomowych z psychologii transportu. – Myślę, że podstawą oceny tego jest perspektywa czasowa i wiekowa. Młodzi ludzie po prostu inaczej podchodzą do jeżdżenia samochodem. Decyzje są podejmowane pod wpływem presji rówieśniczej. Trochę inną rolę pełni jeżdżenie samochodem. Czasami pozwala poczuć się ważnym i istotnym. Przede wszystkim musimy sobie uświadomić, że każdy z nas popełnia błędy. Ci młodzi ludzie popełnili błąd, który przyniósł straszne konsekwencje, konsekwencje dla tych, którzy zmarli, którzy przeżyli, dla ich rodzin, dla całego otoczenia. Myślę, że jeszcze długo, długo będą tym żyli. Bardzo ważne jest to, jak my na to zareagujemy – czy to będzie właśnie taki hejt, pouczanie, czy też wyciągniemy pewne wnioski. Po pierwsze, najpierw empatii do cierpienia, do straty, do przeżywania. Bo tego błędu, podejrzewam, nikt nie zaplanował.
Po przesłuchaniu śledczy prawdopodobnie wystąpią do sądu o tymczasowy areszt 19-latka. Kodeks karny za spowodowanie katastrofy w ruchu lądowym przewiduje do 15 lat pozbawienia wolności.
MaTo / opr. WM
Fot. KMP Chełm, Policja Lubelska