Niektóre szkoły i urzędy w województwie lubelskim dostosowały się do procedur i podczas wczorajszego (17.09) ogłoszenia realnego zagrożenia z powietrza placówki dokonały ewakuacji. Część osób z alarmów nie robiła sobie nic. Co więcej, w mediach społecznościowych szybko pojawiły się komentarze obrażające tych, którzy zasady bezpieczeństwo zachowali. Głównie dotyczyło to szkół. Internauci zarzucili nauczycielom między innymi wzbudzanie strachu wśród dzieci. Urzędnicy tłumaczą, że chodziło o bezpieczeństwo na wypadek, gdyby coś się jednak stało. Eksperci są zgodni, w takich sytuacjach musimy brać pod uwagę nie tylko swoje bezpieczeństwo, ale również innych. Psychologowie tłumaczą z kolei, że brak reakcji w sytuacji kryzysowej może świadczyć o przebodźcowaniu.
Ewakuacja w szkołach
120 szkół i urzędów w województwie lubelskim zostało wczoraj ewakuowanych w związku z alarmem o zagrożeniu z powietrza. Taka procedura miała miejsce np. w Zespole Szkolno-Przedszkolnym nr 7 w Lublinie, co potwierdziła dyrektorka placówki Małgorzata Rodzik. Mówiła też o emocjach, które towarzyszyły dzieciom. – Wiadomą rzeczą jest, że przy takiej dużej liczbie dzieci emocje były różne. Starsze dzieci nie reagują aż tak bardzo emocjonalnie z racji tego, że jak twierdzą, te alerty pojawiają się ciągle w ich telefonach, więc już są przyzwyczajone. Niemniej jednak w momencie, kiedy już zaczęliśmy sprowadzać dzieci do szatni, to młodsze dzieci reagowały emocjonalnie. Nie obyło się bez płaczu – przyznaje Małgorzata Rodzik.
O emocjach mówili też sami uczniowie, tym razem z Zespołu Szkół nr 1 we Włodawie. – Były emocje, nie wiedzieliśmy w sumie, co się dzieje, ale jak mówili, że mamy się schować na halę, to zrobiliśmy tak, czekaliśmy. Ja nie czułam dużego niepokoju, bo zaufałam nauczycielom, osobom dorosłym.
CZYTAJ: Dron blisko polskiej granicy. W Lubelskiem zawyły syreny alarmowe
Niektóre placówki zachowały się wzorowo, inne np. wysyłały wiadomości do rodziców o niezwłocznym odebraniu dzieci ze szkoły. W opinii wojewody lubelskiego Krzysztofa Komorskiego to błąd. – Do momentu usłyszenia odpowiedniego komunikatu utrzymujemy dzieci w miejscu bezpiecznego schronienia – zaznacza wojewoda. – Liczymy się z tym, że te błędy przez poszczególne podmioty jeszcze będą popełniane. Natomiast my cały czas testujemy i trenujemy, przeprowadzamy treningi cichego alarmu, uruchamiamy te syreny, ciągle edukujemy. Niedługo będziemy prowadzili również gry decyzyjne we wszystkich powiatach.
„Negatywne komentarze w sieci to m.in. efekt przebodźcowania”
Bardziej niepokojąca jest liczba negatywnych komentarzy, które ukazały się po tym zdarzeniu w mediach społecznościowych. Niektórzy pisali o wywoływaniu negatywnych emocji, panice. Pojawiały się też głosy dotyczące tego, że zastraszonymi ludźmi łatwiej sterować. Powód? Część osób uważa, że ewakuacje nie są potrzebne.
– Takie opinie to m.in. efekt przebodźcowania – wskazuje psycholog, dr hab. Marlena Stradomska z Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie. – Możemy mówić o tym, że będzie to efekt widza lub takie zjawisko ignorowania niebezpieczeństwa. Oczywiście jest to bardzo niebezpieczne. Aktualnie mamy bardzo duże przebodźcowanie. Być może dlatego część społeczeństwa zupełnie nie zdaje sobie sprawy z tego, jak bardzo jest to niebezpieczne. Bardzo często jest tak, że jeżeli to jest taki mechanizm ogólny dla populacji, to możemy poczuć się anonimowo. Czyli właśnie ludzie w grupie czekają, aż ktoś inny zareaguje. Jeżeli wskażemy kogoś palcem, że ma zrobić dane zadanie, tak jak w interwencji kryzysowej, to miałoby sens. A jeżeli jesteśmy w takiej samej grupie i nikt nie reaguje, to wtedy przechodzimy do takich samych rzeczy, które robiliśmy jeszcze pięć minut temu.
CZYTAJ: Rządowe Centrum Bezpieczeństwa zaktualizowało treści alertów dot. zagrożenia z powietrza
„Jeżeli słyszymy alarm, to reagujmy w sposób właściwy”
W swojej ocenie nie ma wątpliwości pułkownik Dariusz Dachowicz, były dowódca 1 Pułku Specjalnego Komandosów oraz GROM-u. Mówi wprost: to bardzo szkodliwe i zapominamy o podstawowych rzeczach. – My jako obywatele jesteśmy częścią państwa i mamy swoje obowiązki. Nie zapominajmy o tych obowiązkach. Jeżeli słyszymy alarm, to reagujmy na to w sposób właściwy. Znajdźmy bezpieczne miejsce. Oczywiście ktoś powie: ale gdzie jest bezpieczne miejsce? Na przykład pod ścianą frontową, pod dużą ścianą nośną budynku, jeżeli jesteśmy na zewnątrz. Jeżeli jesteśmy wewnątrz budynku, zejdźmy na w miarę najniższą kondygnację. Niekoniecznie do piwnicy, ale do pomieszczenia, z którego będziemy mogli łatwo wyjść, ale jednocześnie nie ma w nim okien, które mogą stanowić zagrożenie ze względu na znajdujące się w nich szyby. Wykonajmy to i zaczekajmy na odwołanie alarmu.
CZYTAJ: Ekspert o działaniach Rosji: Celem jest zniechęcenie sojuszników do udzielania pomocy Ukrainie
Ostatnie działania Rosji to również taktyka tak zwanego zmęczenia przeciwnika. Celem może być atak w momencie, kiedy społeczeństwo nie będzie reagowało na bodźce takie jak alarmy – dodaje pułkownik Dachowicz. Musimy też liczyć się z tym, że tego typu zdarzeń będzie coraz więcej. – Wierzę, że nie dojdzie do sytuacji najgorszej, ale musimy być przygotowani na działania rosyjskie poniżej progu wojny. Zresztą one już mają miejsce – podkreśla pułkownik Dachowicz. – Nie chcę tutaj eskalować, nie chcę nikogo straszyć, ale my mówimy cały czas o incydentach, ale to przybiera znamiona wojny hybrydowej. Jednocześnie musimy pamiętać o tym, że Polska to największe państwo wschodniej flanki NATO. Hub logistyczny dla zaopatrzenia Ukrainy i wspierania Ukrainy przez państwa Zachodu, to jest też państwo graniczące bezpośrednio z Federacją Rosyjską poprzez obwód królewiecki i z Białorusią. Mamy czego pilnować i mamy na co uważać, więc Rosjanie eskalują w ten sposób, pokazując, że nie jest bezpieczny nikt, kto wspiera Ukrainę.
Pamiętajmy, że takie emocje jak strach uruchamiają mechanizm przetrwania. To zupełnie coś innego niż nie robienie nic.
Dziś rano ponownie nad polskim niebem operowały myśliwce NATO. Wczoraj jeden z rosyjskich dronów znajdował się w odległości około 4 km od naszego kraju, dlatego w województwie lubelskim i podkarpackim zawyły syreny.
RyK / opr. WM
Fot. pexels.com
Pliki dźwiękowe
Nie ignorujmy alarmów. Eksperci o reakcji na zagrożenie








![Myśliwce wróciły do baz. Przestrzeń nad lotniskami w Lublinie i Rzeszowie już otwarta [AKTUALIZACJA] 9 EAttachments975630977a7e5d7a19376a52ff9bf778ea3a226 xl](https://radio.lublin.pl/wp-content/uploads/2026/09/EAttachments975630977a7e5d7a19376a52ff9bf778ea3a226_xl-350x250.jpg)
