20 lat, setki młodych głosów i muzyka, która łączy kolejne pokolenia. Chór Copernicus, działający przy IX Liceum Ogólnokształcącym im. Mikołaja Kopernika w Lublinie, świętuje jubileusz 20 lat istnienia. Z tej okazji w Centrum Spotkania Kultur odbył się wyjątkowy koncert. Na jednej scenie wystąpiło około 200 młodych artystów. Była muzyka chóralna, gospel, utwory ludowe, afrykańskie, a także klasyka i muzyka rozrywkowa.
Jak mówili obecni i byli chórzyści – to nie był tylko koncert, ale przede wszystkim spotkanie ludzi, których przez 20 lat połączyła wspólna pasja do śpiewania.
– Osobiście miałam w ogóle nie iść do tego chóru, ale bardzo się cieszę, że dołączyłam, bo naprawdę bardzo bym tego żałowała, gdybym w nim nie była – mówi chórzystka Weronika. – Cały czas poznaje się nowe osoby, nawet na jakichś próbach, występach i tak dalej, więc tutaj bardzo łatwo poznać masę ludzi.
– Nasz chór też dużo śpiewa na mszach, głównie w kościele na Poczekajce – opowiada Julka. – Takie utwory musimy śpiewać. Śpiewamy też na różnych koncertach, niektóre są bardziej rockowe, energiczne, inne bardziej spokojne. Trzeba to wyważyć. Sorka uczy nas, jak mniej więcej wyważać sobie na przykład intonację, żeby do każdego utworu się dobrze dopasować.
– Ten koncert miał przede wszystkim pokazać naszych chórzystów trochę szerzej, nie tylko od strony wokalnej, ale również ich inne talenty i pasje – mówi Milena Wnuk, dyrygent chóru Copernicus IX Liceum Ogólnokształcącego im. Mikołaja Kopernika w Lublinie. – Na scenie pojawiły się osoby, które grają na instrumentach, ale także tańczą. Pokazaliśmy różne formy, taniec ludowy, współczesny, a także bardzo widowiskowy taniec na szarfach. Pojawiło się na scenie 200 osób. Program obejmował szerokie spektrum stylistyczne, od muzyki chóralnej i rozrywkowej, przez utwory gospelowe, ludowe i afrykańskie, aż po klasykę muzyki polskiej i zagranicznej.
– Ta muzyka pozwoliła mi przełamać jakieś lęki, jakiś strach przed sceną i doprowadziła do tego, że teraz wychodzę na scenie uśmiechnięty, bez żadnego stresu – mówi Jacek Pacocha, absolwent chóru Copernicus i jego były wiceprezes. – Jednak coś mi to dało, bo poznałem wielu znakomitych ludzi, z którymi dalej mam kontakt, a już rok nie chodzę do tej szkoły. Myślę, że to jest takie lekkie przywiązanie do tych wspomnień. Mam ich dużo, bo mieliśmy dużo wyjazdów.
– Chór był bardzo dużą odskocznią od tego wszystkiego, co się dzieje w szkole, od nauki, od presji czasu, od ocen – mówi Maja, absolwentka i były prezes chóru. – Spotykanie z ludźmi, śpiewanie, bo chór to jest głównie śpiewanie, ale też próby, rozmowy i tak dalej. My na próbach uczyliśmy się razem w międzyczasie, między przerwami. Byliśmy we Włoszech, Macedonii, śpiewaliśmy w wielu miejscach, to są naprawdę wspomnienia na całe życie.
– Na scenie usłyszeliśmy właśnie chór Copernicus, ale w dwóch składach. Jeden skład był koncertujący, a drugi przygotowawczy. Na scenie też również był chór Axis Mundi – mówi Milena Wnuk. – To jest chór, który właśnie obchodzi pięciolecie swojego istnienia, chór absolwentów. Przygotowania trwały ponad dwa lata. To naprawdę niesamowite uczucie. Ja mam po prostu szczęście do ludzi, do takich zdolnych ludzi. Pokazaliśmy wszystkie swoje talenty. Ten koncert pokazuje, że to jest przyjemność i można pogodzić zajęcia chóralne z innymi pasjami oraz nauką, bo wszyscy zdają maturę, wszyscy kończą z bardzo wysokimi wynikami w nauce.
BoS
Fot. pexels.com










