Potężny huk w momencie działań w powietrzu samolotów wojskowych wielokrotnie już niepokoił mieszkańców. Często taki hałas jest mylony z wybuchem jakiegoś ładunku. Najczęściej to jednak zjawisko zwane „sonic boom”, generowane przez samoloty przekraczające granice dźwięku.
O szczegółach nasz reporter i jego gość, kapitan rezerwy pilot Witold Sokół, wykładowca Lotniczej Akademii Wojskowej w Dęblinie, ekspert lotniczy.
Co dokładnie dzieje się w momencie, gdy samolot przekracza barierę dźwięku?
– Z punktu widzenia pilota nie dzieje się nic szczególnego, po prostu jest to kolejna wartość prędkości. Natomiast jest to słyszalne na ziemi. Nazywa się to po angielsku sonic boom, czyli fala uderzeniowa, którą słyszymy w postaci takiego wybuchu. Jest to nagromadzona fala ciśnieniowa, fala dźwiękowa. Nawet jak teraz do państwa mówię, to wytwarzam ciśnienie, które oddziałuje na mikrofon, jest to następnie zapisane, a później państwo to słyszycie w postaci fali dźwiękowej wygenerowanej przez głośnik. I teraz proszę sobie wyobrazić, że źródło dźwięku, czyli samolot, zaczyna lecieć z prędkością około 340 metrów na sekundę, czyli z prędkością dźwięku. Te fale nie rozchodzą się, one się kumulują na jego dziobie. Jeżeli on przekracza tę prędkość, te fale zaczynają się wyginać, po prostu nie mogą wyprzedzić tego samolotu. Ale w związku z tym, że są skumulowane, że tam powstaje olbrzymie ciśnienie, my te fale słyszymy jako wybuch. Jak to odróżnić od zwykłego wybuchu? Ta fala dźwiękowa skumulowana tworzy się na dziobie samolotu i na jego ogonie. Więc my będziemy słyszeli takie podwójne uderzenie w bardzo krótkim odstępie czasu. Tak jakbyśmy stuknęli dwa razy w werble i to można odróżnić od zwykłego wybuchu. Jednak zdaję sobie sprawę z tego, że jak taki dźwięk pojawi się z zaskoczenia, nikt nie będzie liczył, czy tam były dwa uderzenia, czy jedno. W związku z tym może to budzić niepokój. I jeszcze jedna rzecz, bardzo ważna, to nie jest jednorazowa fala. Ten samolot ciągnie tę falę i to się nazywa takim dźwiękowym dywanem. Jest tak zwany sonic carpet, czyli właśnie dźwiękowy dywan. Czyli ta fala się ciągnie cały czas przed samolotem z prędkością samolotu. Dlatego najpierw usłyszy to jedna osoba, a następna stojąca 300, 400 metrów, 500 metrów dalej, po jakimś czasie usłyszy tę samą falę, co może sprawiać wrażenie, że jeśli ktoś tam będzie rejestrował czas, to będą się kłócili, co do tego, kiedy ta fala, kiedy ten wybuch nastąpił. Ale to jest normalne zjawisko.
CZYTAJ: Syreny alarmowe w dwóch powiatach. To będą tylko ćwiczenia
Od jakich czynników zależy, jak głośny dźwięk będziemy słyszeli na ziemi?
– Będzie to zależało od wysokości, bo im samolot niżej, tym ta fala jest bardziej intensywna. Jako ciekawostkę mogę powiedzieć, że w latach 60. opracowywano taką metodę walki z żołnierzami poprzez falę uderzeniową. Samoloty miały lecieć nisko, żeby tych żołnierzy ogłuszyć, żeby spowodować, że oni tam mają dyskomfort, tak to nazwę.
A czy pilot może zminimalizować ten huk poprzez np. kąt wznoszenia?
– Mógłby, bo możemy sobie wyobrazić, że ta fala jest umieszczona pod stałym kątem. Jeśli jest stała prędkość, to jest stały kąt, nazywa się to stożek Macha. Podczas działań bojowych, podczas wykonywania zadania bojowego pilot nie skupia się na tym, co ten samolot generuje. Pilot ma być skuteczny, ma być niebezpieczny dla przeciwnika. Natomiast zdajemy sobie sprawę z tego, że taka fala występuje, że ta prędkość dźwięku jest dyskomfortem dla ludzi na ziemi. Stąd też przepisy w warunkach pokojowych mówią nam o tym, że nie wolno takiej prędkości dźwięku przekraczać na wysokościach mniejszych niż 10 tysięcy metrów, czyli 10 kilometrów nad ziemią i w określonych obszarach, czyli nad aglomeracjami, nad parkami narodowymi. Jednak w sytuacji, kiedy dochodzi do działań stricte bojowych, gdzie wykonujemy misję bojową, te restrykcje są zdjęte. Tutaj bardziej chodzi o skuteczność. Może się zdarzyć tak, że taka fala uderzeniowa spowoduje popękanie szyb, ale to są, nazwijmy to, koszty tego, że lotnictwo działa, że nie wydarzyło się coś bardziej tragicznego.
Co w takim razie zrobić, jeżeli usłyszymy taki huk i nie jesteśmy w 100% pewni, że to właśnie sonic boom?
– Jeżeli mamy sygnał, dostajemy powiadomienie RCB o tym, że lotnictwo działa, to z dużym prawdopodobieństwem możemy określić, że to jest wynik tego działania. Z drugiej strony nie możemy ignorować czegoś takiego, bo może się okazać, że akurat w pobliżu miejsca, gdzie jesteśmy, coś wybuchło i musimy reagować, musimy się schronić.
Powiadamiać służby czy nie?
– Powiadamiać służby. Ja jestem zwolennikiem tego, żeby powiadomić nawet w sytuacji, kiedy jesteśmy niepewni, dwa razy więcej powiadomić niż jeden raz za mało. A jeżeli nie ma tego sygnału RCB, to tym bardziej, bo to nie jest sytuacja normalna. A w sytuacjach nienormalnych, w sytuacjach niestandardowych, warto, żeby te służby wiedziały, po to te służby są. Niech one też trenują. Ja wiem, że to jest koszt. Ale z drugiej strony czujność, uwaga powoduje, że jedni drugim będziemy pomagali.
Pilot myśliwca przekroczenia granicy dźwięku niemalże nie zauważa. Widzi go jedynie na przyrządach.
ŁuG / opr. WM
Fot. pixabay.com
Pliki dźwiękowe
Huk jak po wybuchu. Ekspert wyjaśnia, czym jest sonic boom






![Nowe autobusy hybrydowe MPK Lublin zaprezentowane. Piknik na Placu Zamkowym [ZDJĘCIA] 7 EAttachments9760301210b4b306c4c027f539c1137fd89fc9a xl 1](https://radio.lublin.pl/wp-content/uploads/2026/09/EAttachments9760301210b4b306c4c027f539c1137fd89fc9a_xl-1-350x250.jpg)
![Nauka, historia i eksperymenty w jednym miejscu. Lubelski Piknik Naukowy na Placu Litewskim [ZDJĘCIA] 8 EAttachments9760242b660a6b9569364bb97e73924facdbe04 xl 1](https://radio.lublin.pl/wp-content/uploads/2026/09/EAttachments9760242b660a6b9569364bb97e73924facdbe04_xl-1-350x250.jpg)

