Sanepid bada przyczyny prawdopodobnego zatrucia 16 dzieci z obozu sportowego w Łaszczówce Kolonii pod Tomaszowem lubelskim. Pacjenci trafili do 3 szpitali w regionie. Sprawę wyjaśnia również policja.
O szczegółach reporterzy Radia Lublin Tomasz Maczulski i Joanna Nowicka.
Służby informacje o prawdopodobnym zatruciu dzieci w wieku od 9 do 12 lat dostały wczoraj (05.08) późnym wieczorem. Wszyscy skarżyli się na bóle brzucha oraz wymioty. Póki co wciąż nie wiadomo dlaczego młodzi piłkarze poczuli się źle. Pewne jest jednak, że wszystko działo się bardzo szybko i wyglądało groźnie.
CZYTAJ: Podejrzenie zatrucia na obozie sportowym. Szesnaścioro dzieci w szpitalach [AKTUALIZACJA]
– Chłopcy wrócili do ośrodka i po jakimś czasie jeden po drugim zaczęli zgłaszać dolegliwości, bóle głowy i żołądka – mówi Mariusz Madera, prezes akademii piłkarskiej, która prowadzi obóz. – To było po kolacji. Mieli zajęcia, trening na boisku. Nie wiem, co było przyczyną. Dzisiaj jeszcze nie mamy odpowiedzi szczegółowej ze szpitala, czekamy na wyniki. Może to być też spowodowane wysokimi temperaturami. Według procedury to pierwsze zgłoszenie było do pogotowia i pogotowie zapowiada dalej. I rodzice oczywiście dostali od razu informację o tym, co się działo.
Właściciel hotelu i restauracji: Do wczoraj nic się nie działo
– Do wczoraj nic się nie działo, natomiast wczoraj po kolacji najmniejsza grupa dzieci, 16 osób wymiotowała od razu po spożyciu posiłku – mówi Janusz Zieliński, właściciel hotelu i restauracji Arkadia w miejscowości Łaszczówka Kolonia. – Ten posiłek był standardowy podawany, to było danie dnia. Jeszcze mamy taką stałą grupę, pięciu osób, którzy codziennie korzystają i klienci z zewnątrz. Nie było żadnych, tylko te malutkie dzieci, 8-9-letnie. Aż ciężko uwierzyć, żeby zatrucie poszło – dajemy Kluski śląskie z masłem i, bo to jest zbyt mało dla dzieci, które są na stadionie wyganiane, my dajemy jeszcze do tego w formie bufetu kanapki. Nigdy tego nie było. Od ponad 30 lat po raz pierwszy zdarza się taki przypadek.
Policja: Opiekunowie odpowiednio zareagowali
– Opiekunowie tych dzieci odpowiednio zareagowali, powiadomili służby ratunkowe – mówi aspirant Małgorzata Pawłowska, oficer prasowy, komendanta powiatowego policji w Tomaszowie Lubelskim. – Na miejscu właśnie rozpytywaliśmy właścicieli lokalu oraz opiekunów. Pracowali policjanci, służby medyczne, straż pożarna. Dzieci zostały hospitalizowane w szpitalu w Zamościu, Biłgoraju i Tomaszowie Lubelskim.
Dzieci trafiły do trzech szpitali
– Sytuacja była bardzo dynamiczna – przyznaje dyrektor szpitala w Tomaszowie Lubelskim, Dariusz Gałecki. – W związku z tym, że sytuacja wyglądała na zdarzenie masowe, zostały skierowane służby ratownictwa medycznego w miejsce zgłoszenia. Karetek było od 8 do 10, dlatego, że wszystkie okoliczne zespoły, które były w tym czasie wolne, zostały skierowane w to miejsce i oprócz tego jeszcze koordynator skierował śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego. Tam w zespole był lekarz, który po wylądowaniu, a śmigłowiec lądował przy samym tym obiekcie, także w trudnych warunkach, ten lekarz przejął całkowicie już koordynowanie wszystkich dalszych czynności.
W karetkach do szpitali przewożono po dwie, trzy osoby. W sumie dzieci trafiły do placówek w Zamościu, w Biłgoraju i w Tomaszowie Lubelskim.
Do tomaszowskiego szpitala trafiła czwórka dzieci
– Trafili z objawami bólu, skurczami w okolicach brzucha i wymioty. Pobrano badania i wdrożono doraźne leczenie objawowe – dodaje dyrektor Gałecki.
– Na chwilę obecną w dzisiejszym stan tej czwórki dzieci jest dobry, stabilny – mówi Magda Ryczek, zastępcą dyrektora ds. lecznictwa w szpitalu w Tomaszowie Lubelskim. – Badania wszystkie tutaj, jeżeli chodzi o badania laboratoryjne, bakteriologiczne, wszystkie są w toku. Nie będziemy tutaj ferować żadnych wyroków ani przyczyn, dopóki nie będziemy mieć kompletu badań.
Wasz oddział daje możliwość rodzicom, żeby byli oni cały czas przy dzieciach, tak?
– Tak, oczywiście. Na oddziale pediatrii potrzeby rodziców są zabezpieczone, przebywają z dziećmi. To nie są już takie malutkie dzieci, to są bardziej nastolatki, ale oczywiście tak rodzice przebywają, właściwie część z nich, którzy zdążyli przyjechać, przebywają z dziećmi – dodaje Magda Ryczek.
Stan chłopców poprawia się
Jak udało nam się dowiedzieć, to wypoczynek dzieci z Podkarpacia był legalny i zarejestrowany w odpowiednich systemach ministerialnych. Co najważniejsze, stan chłopców poprawia się.
– Chłopcy są w stanie bardzo dobrym, nawet świadczy o tym fakt, że już w porze śniadania domagali się jedzenia, byli głodni, także objawy te, które były, ustąpiły. We wstępnych wynikach badań laboratoryjnych nie ma jakichś odchyleń od normy, natomiast decydujące będą badania mikrobiologiczne – dopowiada dyrektor Dariusz Gałecki.
Zatrucie czy udar cieplny?
Panie dyrektorze, a co podpowiada doświadczenie? Czy to właśnie raczej mogło być zatrucie, czy na przykład udar cieplny? Bo i też takie są hipotezy.
– To jest prawdopodobne, natomiast mój nos lekarski raczej zaprzeczałby, bo skala jest zbyt duża, bo gdyby to był udar, wystąpiłoby to prawdopodobnie u pojedynczej osoby lub pojedynczych osób, a nie w takiej skali. Najczęściej patogeny, które wywołują tego typu dolegliwości to jest salmonella, shigella. Na to wskazuje ilość osób – tłumaczy dyrektor Dariusz Gałecki.
5 dzieci trafiło do zamojskiej placówki
– Do naszego oddziału trafiło pięcioro dzieci w wieku od 9,5 do 13,5 roku – mówi Dominik Grabowski, kierownik oddziału dziecięcego w Zamościu. – Dzieci przyjechały do nas w dobrym stanie klinicznym. Ich stan się bardzo szybko poprawił po wstępnym nawodnieniu. Apetyt dopisuje, zjadły śniadania, nawet mówiły, że dobre. Jesteśmy w trakcie oznaczania metodą PCR-u patogenów ewentualnych, które mogłyby spowodować objawy, z którymi do nas pacjenci trafili. Objawy były w zasadzie pojedyncze, bo to były pojedyncze wymioty oraz niektórzy pacjenci zgłaszali większe dolegliwości bólowe ze strony jamy brzusznej. Natomiast innych dolegliwości nie było. W związku z tym nie było ani gorączki, ani biegunki. Nawet nie wymagały dzieci leczenia przeciwbólowego. Do momentu decyzji władz epidemiologicznych pacjenci będą obserwowani w oddziale szpitalnym. Po uzyskaniu wyniku badań być może zdecydujemy o tym, żeby pacjentów wypisać do domu – tłumaczy Dominik Grabowski.
Sprawą zajmuje się już sanepid
Wszczęty dochodzenie epidemiologiczne ma wyjaśnić przede wszystkim co było przyczyną złego samopoczucia chłopców.
– Czynności trwają – mówi dyrektor Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Lublinie, Piotr Drecher. – Nie można wykluczyć zatrucia pokarmowego, ale też nie można wykluczyć udaru. Jak mówię, zostały wybrane wymazy. Jeżeli mamy do czynienia z zatruciem pokarmowym, to będziemy musieli porozmawiać z przedsiębiorcą, z czego to wynika. Co ciekawe, co jest ważne, że 10 dni temu, czyli jeszcze przed tymi koloniami, były prowadzone czynności kontrolne i nie wykazywały nieprawidłowości jeśli chodzi o stan sanitarno-higieniczny budynku, do przyjmowania dzieci, do prowadzenia także kolonii.
W sprawę zaangażowało się również kuratorium oświaty
– Nasi wizytatorzy pojawili się na miejscu wypoczynku dziś rano – mówi rzecznik prasowy lubelskiego kuratora oświaty, Artur Pawłowski. – Kontrolujący sprawdzają przede wszystkim dokumentację przebiegu wypoczynku, więc jej prawidłowość z przepisami prawa, takich dokumentów jak dzienniki zajęć, karty kwalifikacyjne uczestników. Na pewno sprawdzają też, w jaki sposób została zapewniona opieka medyczna podczas tego wypoczynku.
Pierwsze wyniki badań pobranych przez służby sanitarne powinny być znane już dziś wieczorem.
Policja wszczęła postępowanie w kierunku narażenia na niebezpieczeństwo wielu osób
– Tutaj policjanci będą prowadzili czynności wyjaśniające. Będziemy sprawdzać, co było przyczyną tego złego samopoczucia dzieci. Bierzemy pod uwagę wiele ewentualności, czy doszło do zatrucia pokarmowego, czy udaru słonecznego – tłumaczy aspirant Małgorzata Pawłowska.
Organizator obozu nie zdecydował się na wcześniejsze zakończenie wyjazdu
– Były 52 osoby, czyli 36 osób zostało na miejscu zamieszkania tutaj w hotelu. Dzisiaj rano posiłki normalnie zostały zjedzone. Przez noc żadnemu dziecku się nie pogorszyło, nic się nie stało – dopowiada Janusz Zieliński, właściciel hotelu i restauracji Arkadia.
– Wstępna diagnoza, że oni wyjdą z tego szpitala i to szybko. Czekamy tylko na wyniki badań, ale one są na tę chwilę dobre, bardzo dobre – dodaje Mariusz Madera.
Obóz piłkarski rozpoczął się w niedzielę i miał potrwać do soboty rano.
MaTo / JN / opr. AKos
Fot. archiwum RL
Pliki dźwiękowe
Zatrucie czy udar cieplny? 16 dzieci trafiło do szpitali z obozu sportowego
Zatrucie czy udar cieplny? 16 dzieci trafiło do szpitali z obozu sportowego 2








!["Przyszłość Roztocza". Wielka modernizacja zabytkowego sanatorium [ZDJĘCIA] 9 EAttachments9673308ea571676ce9b75b0730a5d56350ae93e xl](https://radio.lublin.pl/wp-content/uploads/2026/08/EAttachments9673308ea571676ce9b75b0730a5d56350ae93e_xl-350x250.jpg)

