Lasy Państwowe rozpoczęły szacowanie strat po pożarze w Puszczy Solskiej. Dodatkowo instytucja powołała zespół kryzysowy. Będzie miał on funkcję doradczą w zakresie zabezpieczenia terenu oraz działań zapobiegawczych. Na miejscu w dalszym ciągu działają także strażacy.
„Patrolujemy pogorzelisko”
– Dozorujemy i patrolujemy pogorzelisko – mówi rzecznik prasowy Komendy Wojewódzkiej Państwowej Straży Pożarnej w Lublinie kapitan Tomasz Stachyra. – Na miejscu działają dwie grupy dronowe. Strażacy przy pomocy bezzałogowych statków powietrznych patrolują cały teren. Na miejscu działają dwa zastępy gaśnicze jednostek OSP z terenu powiatu biłgorajskiego. Tereny patrolują też dwa samochody operacyjno-rozpoznawcze oraz trzy quady, które są w stanie wjechać głębiej w las. Na tę chwilę takie zabezpieczenie tego terenu jest wystarczające.
CZYTAJ: Patrolowanie pogorzeliska i szacowanie strat. Sytuacja po pożarze
– Od wczoraj następuje przekazywanie powierzchni przez Państwową Straż Pożarną Nadleśnictwu po kolei oddziałami – mówi Mariusz Kiczyński, zastępca dyrektora Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Lublinie do spraw gospodarki leśnej. – Pracownicy mogą wejść i załatwiać swoje czynności. Będzie dokonywany pomiar powierzchni, szacowanie strat. Na tę chwilę najważniejsze jest przejęcie od straży, to, żeby pożar był już dogłębnie zagaszony, żebyśmy mieli pewność, że na tych powierzchniach pożar się już nie rozwinie. Do dzisiaj, pomimo że od pożaru minął już tydzień, takiej pewności nie mamy. Na szczęście sprzyja nam aura i idące opady deszczu. W Regionalnej Dyrekcji powołujemy sztab kryzysowy. Jego działaniem będzie na pewno zajęcie się całokształtem spraw. Natomiast gospodarzem faktycznym terenu jest nadleśniczy.
Susza utrzymującym się problemem
– Podstawową przyczyną tak zwiększonego zagrożenia pożarowego jest trwająca od kilku ładnych lat susza – tłumaczy Urban Kolman, nadleśniczy Nadleśnictwa Józefów. – Ta susza się pogłębia. Podejmujemy systematyczne kroki przeciwdziałające suszy. Chcemy zatrzymać jak najwięcej wody w lasach. Zgłosiliśmy jako Nadleśnictwo, jako jednostka Lasów Państwowych w 2024 roku chęć przystąpienia do ogólnopolskiego programu „Lasy dla mokradeł”. Nasz udział zgłoszony w tym programie obejmuje największą powierzchnię działania w ramach jednego nadleśnictwa. W 2025 roku podpisaliśmy umowę z Centrum Koordynacji Projektów Środowiskowych na działania w tym względzie. Ten proces trwa. Niektórzy mówią, że zaniechaliśmy działań w kierunku zmian, podwyższenia tutaj zatrzymania wody itd. To jest nieprawda.
Możliwa „podwójna katastrofa”
– Z naszego doświadczenia i z wiedzy, którą posiadamy, wiemy, że za chwilę możemy mieć podwójną katastrofę – wskazuje Mariusz Kiczyński. – Jedna katastrofa to jest ta, że las uległ spaleniu. Natomiast druga, że za chwilę te drzewa, jeszcze niektóre mają troszkę żywicy i na nich mogą następować lęgi korników. Korników mamy kilkanaście gatunków i na to nie mamy wpływu. Na osłabione drzewa te korniki po prostu przylecą. Następnie przy wylęganiu się, przy tworzeniu następnych generacji te korniki wylecą już, ale na drzewostany zdrowe, które są wokół tego pożarzyska. Na tę chwilę może zdarzyć się wszystko. Możemy mieć równolegle dwa wydarzenia. Jedno pożarowe, a drugie związane stricte z ochroną lasu. Niestety z kornikami nie ma innej walki jak usuwanie drzew, które one zaatakowały i wywożenie tego drewna poza strefę lasu na odległość minimalnie dwóch, trzech kilometrów, żeby nie mogły wrócić.
– Pojawiają się głosy, że leśnicy zakładają plantacje monokulturowe, czyli plantacje drzew na przykład sosnowych – mówi Urban Kolman. – Lasy Nadleśnictwa Józefów to są słabe siedliska. Słabe, czyli piaszczyste. Na tych siedliskach nie będą rosły drzewa, które my byśmy chcieli. Na przykład dęby, buki itd. Warunki miejscowe, glebowe na to nie pozwalają. Nawet jeżeli będziemy odnawiać te powierzchnie, będziemy je przede wszystkim odnawiać dla jeszcze większego zabezpieczenia przeciwpożarowego na przyszłość, ale niestety musimy wprowadzać gatunki, które tutaj się utrzymają. A więc sosna, a więc brzoza.
Szacuje się, że spłonęło kilkaset hektarów lasu, a strażacy działali na terenie około 1,2 tys. ha.
Leśnicy przestrzegają przed spacerami na terenach dotkniętych pożarem w Puszczy Solskiej. Eksperci wskazują, że drzewa, których systemy korzeniowe zostały uszkodzone przez ogień, mogą w każdej chwili runąć, stwarzając niebezpieczeństwo dla odwiedzających.
– Zakaz wstępu aktualnie nie dotyczy całego Nadleśnictwa, jedynie pożarzyska oraz przylegających mu terenów – zaznacza Urban Kolman. – Na tym terenie występuje bardzo duże zagrożenie bezpieczeństwa. Jeśli chodzi o drzewa, które zostały spalone, to spaliły się nie tylko gałęzie czy pnie, przede wszystkim spaliły się systemy korzeniowe. Te drzewa stoją wprawdzie w pionie, ale przy podmuchu powietrza czy można się oprzeć o takie drzewo i ono samo się przewraca. Na tej powierzchni naprawdę istnieje bardzo duże zagrożenie dla życia i zdrowia przebywających.
Aktualne zakazy wstępu do lasów można sprawdzać na mapach Banku Danych o Lasach.
InYa / opr. WM
Fot. ogn. pchor. Kuba Gajewski / Komenda Wojewódzka Państwowej Straży Pożarnej w Lublinie
Pliki dźwiękowe
A 12_05 16_23 Podsumowanie pożaru
Urban Kolman







![Deszcz nie przeszkodził we wspólnym świętowaniu. Siatkarze Bogdanki spotkali się z kibicami [ZDJĘCIA] 8 EAttachments9508286ca01b44ffe70da89f4f5d12b829b5764 xl 1](https://radio.lublin.pl/wp-content/uploads/2026/05/EAttachments9508286ca01b44ffe70da89f4f5d12b829b5764_xl-1-350x250.jpg)

