Mikołaj Sawicki: W tej chwili jest tylko szczęście i satysfakcja

EAttachments9389773a6a35fb1ba9eb054643ffcd17e29560f

Siatkarze Bogdanki LUK Lublin sezon 2025/2026 zakończyli ze srebrnym medalem PlusLigi przegrywając finałową rywalizację z Aluronem CMC Wartą Zawiercie. Dla przyjmującego lubelskiej drużyny Mikołaja Sawickiego miniony rok był najtrudniejszym w życiu.

Najpierw towarzyszyła mu euforia po zdobyciu złota z drużyną Bogdanki w maju 2025. Potem przeżywał niedowierzanie, a następnie rozpacz po zawieszeniu w związku z podejrzeniem o stosowanie środków dopingujących. W końcu mógł odczuć ulgę, gdy w marcu został oczyszczony z zarzutów i wznowił treningi z drużyną, z którą ostatecznie sięgnął po wicemistrzostwo Polski.

Z Mikołajem Sawickim rozmawiał Józef Kufel.

Złoto mistrzostw Polski rok temu, teraz srebrny medal. Jak odbierasz ten sukces?

– Dla mnie sama gra to już był sukces po tym całym sezonie. Powiem tak: w grudniu brałbym w ciemno. Dla mnie i tak to jest wygrana.

Finał miał swoją dramaturgię. Wchodziłeś na więcej minut niż wcześniej. Czułeś swoją rolę w drużynie?

– Tak, byłem tam coraz częściej wprowadzany na boisko. Nie spodziewałem, że zagram w tak dużym wymiarze. Ale chyba byłem na to gotowy.

Ten sezon to z jednej strony walka drużyny o obronę mistrza Polski, a z drugiej strony twoja walka o odzyskanie dobrego imienia. Co było trudniejsze?

– Oczywiście walka o powrót. Potem już było tylko z górki.

Z perspektywy czasu, jak teraz patrzysz na to, co cię dotknęło? Wiem, że jest pewnie złość, jest pewna frustracja, ale koniec końców jesteś zwycięzcą.

– Teraz czuję tylko satysfakcję. Złość była wcześniej, smutek był wcześniej, w tej chwili jest tylko szczęście i satysfakcja.

Mówiłeś, że twoi prawnicy podejmują walkę o to, żeby otrzymać odszkodowanie w związku ze straconym dla ciebie czasem. Na jakim to wszystko jest etapie?

– Na razie na początkowym. Zbieramy materiały.

Otrzymałeś powołanie do reprezentacji Polski. To dla ciebie ważny sygnał wysłany od szkoleniowca i motywacja do jeszcze cięższej pracy?

– Oczywiście, że tak. Cieszę się, że dostałem przestrzeń do trenowania. To jest to dla mnie motywujące. To jest też sygnał, że trener mnie jeszcze nie skreślił.

A ten srebrny medal Bogdanki LUK Lublin jest pewną osłodą tych ciężkich miesięcy?

– Tak. Jest, jest to pewnego rodzaju nagroda pocieszenia. Chłopaki też ciężko na to pracowali, ja nie miałem niestety tyle szczęścia. Cieszę się z tego medalu.

A my cieszymy się, że Mikołaj Sawicki będzie nadal grał w drużynie Bogdanki, bo jego kontrakt został już przedłużony na sezon 2026/2027.

JK 

Fot. Iwona Burdzanowska / archiwum RL 

Exit mobile version