Anna Kovalova: Czy miejsce, które dawało nadzieję i rozwijało wyobraźnię, może stać się przestrzenią przemocy? Witam, przy mikrofonie Anna Kowalowa.
—-
Moim gościem jest Kateryna Iakowlenko – kuratorka, pisarka i redaktorka naczelna Suspilne Kultura w Ukrainie. Rozmawiamy o jej książce „Donbas jak metafora”. Donbas – region, który dziś kojarzymy głównie z wojną. A co, jeśli spróbować spojrzeć na niego inaczej?
Więcej o książce opowie jej autorka, Kateryna Iakovlenko
Kateryna Iakovlenko: Tak naprawdę ta książka ma bardzo długą historię: jest związana z moimi badaniami, które prowadziłam w trakcie studiów doktoranckich, kiedy uczyłam się we Lwowie, ale także – z moim zainteresowaniem tym, jak przedstawiano obraz tego regionu
w literaturze i w kinie.
Ta książka ma formę eseistycznego non-fiction, opartego na moim własnym doświadczeniu i postrzeganiu, ale jednocześnie w dużej mierze opiera się na dziełach sztuki. To zarówno sztuka współczesna, jak i kino czy literatura. W gruncie rzeczy film i literatura obejmują różne okresy, natomiast sztuka jest bardziej związana ze współczesnością. Dlaczego tak? Bo to właśnie pozwala zachować pewne rzeczy i opowiedzieć o czymś, czego nie da się po prostu wyrazić słowami. To są obrazy wizualne albo dźwięk – u mnie w książce dźwięk jest opisany jako osobny podrozdział, traktowany raczej jako temat czy motyw. I to też było dla mnie ważne.
Mówiąc na przykład o kinie, nie sposób nie wspomnieć o Dzydze Wertowie, który kręcił „Entuzjazm” właśnie na tym terenie. Możemy się też zastanowić, co stało się z obrazem, do którego się odwoływał. W ogóle to kino było rewolucyjne, bo było pierwszym filmem dźwiękowym. No i właśnie – jak wtedy kształtował się dźwięk i jak w istocie dość aktywnie pomagał kształtować ówczesne społeczeństwo.
Bo na przykład w Doniecku jeszcze do niedawna, przed wojną, działała syrena w zakładzie metalurgicznym. Od samego początku, od momentu powstania zakładu, była to tradycja – żeby ludzie nie przegapiali godzin pracy. Rozlegała się o określonych porach. Przez pewien czas milczała, ale nawet w tym „cichym” okresie radzieckim, kiedy walczono z nadmiarem hałasu, i tak działała, bo ludzie byli do niej przyzwyczajeni – to był element miasta, bez którego nie potrafili go sobie wyobrazić.
I ona działała. I właściwie, z tego, co rozumiem ze wspomnień ludzi, którzy byli przetrzymywani w „Izolacji”, w katowni urządzonej na miejscu dawnego centrum sztuki współczesnej, słychać było tę syrenę także w celach. Więc możliwe, że działa do dziś, choć nie mogę tego powiedzieć na pewno, bo to już jest taka historia, do której bardzo trudno dotrzeć i ją zrozumieć. Dowiemy się o tym później.
Anna Kovalova: W książce jest fragment o „Izolacji”, że wcześniej było to galeria sztuki, a teraz – katownia. I to jest szok.
Kateryna Iakovlenko: To jest właśnie coś, o czym musimy stale mówić, bo bardzo często kultura jest postrzegana jako coś apolitycznego, estetycznego, coś, co ma nam dawać przyjemność – ale tak naprawdę nigdy nie jest to pełny obraz. I szczególnie dobrze widać to na tym przykładzie, bo oczywiste jest, dlaczego powstało tam brutalne więzienie: to miejsce wcześniej dawało sens i idee, rozwijało wyobraźnię, dawało ludziom nadzieję na lepszą przyszłość. A więc, żeby to wszystko zniszczyć, trzeba było całkowicie przekształcić tę przestrzeń.
I kiedy pojawi się pytanie, co dalej po tym więzieniu – raczej trudno sobie wyobrazić, że znów powstanie tam centrum sztuki współczesnej, bo ta historia zostawia bardzo wyraźny ślad.
A to, co wiemy o tym, co się tam dzieje, to rzeczy niezwykle przerażające.
Wiem, że zespół „Izolacji” zbiera świadectwa i współpracuje z dziennikarzami, żeby doprowadzić te sprawy karne do sądu. I oni nad tym pracują, dlatego wydaje mi się, że naszym zadaniem też jest o tym mówić.
Tym bardziej że Rosjanie stale usuwają z Internetu informacje o „Izolacji”, żeby jak najmniej osób się o tym dowiedziało. My powinniśmy robić dokładnie odwrotnie: mówić o tym jak najwięcej, żeby jak najwięcej ludzi miało świadomość, co się tam wydarzyło.
Anna Kovalova: Czy coś panią zaskoczyło podczas pracy nad książką?
Kateryna Iakovlenko: Tak naprawdę takich odkryć było bardzo dużo. Może nie były to jakieś ogromne, przełomowe rzeczy, ale detale potrafią robić wrażenie. Na przykład chciałabym jeszcze bardziej zgłębić wątek archeologiczny – jak to wszystko przebiegało, bo o tym regionie wciąż wiemy bardzo niewiele. Było tam dużo tak zwanej „czarnej archeologii” albo sytuacji, gdy coś budowano bardzo szybko – właściwie na terenach dawnych cmentarzy.
I dla mnie odkryciem było na przykład to, że „Azowstal” zbudowano na dawnych kurhanach, czyli de facto na miejscach pochówków. Takie rzeczy naprawdę zmieniają sposób, w jaki postrzegasz przestrzeń, w której się znajdujesz, i to, jak później kształtuje się tam kultura – czy w ogóle było to zauważalne, czy nie.
Anna Kovalova: Moim gościem była Kateryna Iakovlenko – kuratorka, pisarka i redaktorka naczelna Suspilne Kultura w Ukrainie. Dziękuję Państwu za dziś, do usłyszenia za tydzień, Anna Kovalova. Radio Lublin.
Pliki dźwiękowe
10.05.2026 Borszcz Ukraiński po Lubelsku
10.05.2026 Borszcz Ukraiński po Lubelsku (PL)
10.05.2026 Borszcz Ukraiński po Lubelsku (UA)









