Koszykarki Lotto AZS-u UMCS-u Lublin po raz drugi w historii klubu zostały mistrzyniami Polski. W finale Orlen Basket Ligi Kobiet podopieczne trenera Karola Kowalewskiego okazały się lepsze od Enei AZS Politechniki Poznań.
Złote konfetti po niedzielnym (19.04), ostatnim finałowym meczu opadło, czas więc na podsumowanie zakończonego sezonu i pytania o dalszą przyszłość drużyny.
Pomogły zmiany
Z trenerem zespołu Karolem Kowalewskim rozmawiał Józef Kufel.
Jak podsumować ten sezon? Bo to były wzloty, upadki, a skończyło się na samej górze.
– Zawsze najlepiej smakują takie sezony i takie zwycięstwa, które nie idą gładko od samego początku. Faktycznie były różne momenty. Ale mogę ten sezon podsumować tylko pozytywnie. Myślę, że osiągnęliśmy świetny wynik w EuroCupie, chociaż przyznaję, że nasze ambicje były jeszcze wyższe i bardzo nam się marzył półfinał. A w polskiej lidze skończyliśmy najlepiej jak mogliśmy – stwierdza Karol Kowalewski.
Jednak zaczynaliśmy od marzeń o Eurolidze w tym roku i to był taki pierwszy moment, kiedy nie wszystko poszło tak, jak sobie wymarzyliście…
– Myślę, że to były marzenia. Zawsze powtarzam, że dobrze jest marzyć i mieć ambitne cele, bo dzięki temu klub się rozwija, zawodniczki się rozwijają, my, trenerzy się rozwijamy. Trafiliśmy na silny Miskolc, który później w Eurolidze pokazywał, że jest w stanie sprawiać niespodzianki. Może był to mały zawód, bo każdy chciał z nas grać w tej najlepszej lidze Europy, ale z drugiej strony był to też taki moment, w którym zweryfikowaliśmy, gdzie jesteśmy – zauważa Karol Kowalewski.
Wracając do rozgrywek ligowych, w sezonie zasadniczym odnieśliście pięć porażek, natomiast faza play-off to była najlepsza forma zespołu.
– Wiemy, że sezon regularny był różny, bo nawet jak były zwycięstwa, styl zespołu nie zawsze był taki, jak oczekiwaliśmy. Co do play-off, ja zawsze mocno wierzę w to, że doświadczone zawodniczki, dojrzały zespół, my (trenerzy – red.) parę tych finałów mamy na swoim koncie, to wszystko zawsze procentuję. Poza tym to jest zawsze seria meczów, gdzie się poniekąd uczymy przeciwnika i to jest na pewno duża przewaga – mówi Karol Kowalewski.
Przychodził pan do Lublina jako szkoleniowiec ekipy polkowickiej, z którą Lublin rywalizował i przez pewien czas wydawało się, że jest pewien brak zaufania ze strony kibiców do sztabu szkoleniowego.
– Szczególnie na początku nie do końca rozumiałem te animozje. Wiem, że kibice między sobą rywalizują, ale finały między Lublinem a Polkowicami to zawsze była świetna rzecz. Pojawiliśmy się w Lublinie z jednym celem – zrobić wszystko, żeby zespół zdobył medal i dzisiaj się z tego cieszymy. Mam nadzieję, że kibice też czują nasze serducho, które tutaj włożyliśmy, bo naprawdę zrobiliśmy wszystko, żeby skończyło się tak, jak się skończyło – stwierdza Karol Kowalewski.
A pan polubił Lublin?
– Zawsze Lublin lubiłem i uważam, że jest pięknym miastem. Ma swój urok, jest taki w jakimś stopniu kompaktowy. Tutaj naprawdę jest presja, ale też ta presja jest pozytywna, bo ci ludzie żyją koszykówką i sportem w ogóle. I chyba to jest najpiękniejsze w Lublinie – mówi Karol Kowalewski.
Z drugiej strony koszykówka musi się tutaj rozpychać i szukać swojego miejsca w bogatym krajobrazie różnych dyscyplin, które konkurują o kibica i o zainteresowanie sponsorów, partnerów.
– No tak. My tak trochę współpracujemy, a trochę jednak rywalizujemy między sobą, żeby wynik był najlepszy i żeby te argumenty w rozmowach ze sponsorami mieć na ręku. Wiadomo, że to nie jest łatwe, bo faktycznie sportu jest dużo. Żeńska koszykówka, nie ukrywajmy, ciągle jest sportem niszowym, nawet tutaj w Lublinie nie jesteśmy sportem numer jeden i pewnie nigdy nie będziemy. Ale mamy swoich wiernych kibiców i myślę, że pokazujemy, że warto w nas inwestować i nam zaufać – zauważa Karol Kowalewski.
Co zadecydowało o sukcesie, o tym, że możemy się cieszyć ze złotego medalu?
– Uważam, że zmiany w trakcie sezonu miały na to duży wpływ. Odeszły zawodniczki klasowe, ale też zawodniczki, które nie do końca były z zespołem. Cieszę się, że pojawiły się postacie, które nie dość, że boiskowo nam dały dużo jakości, to dały też nam dużo fajnej, pozytywnej energii w szatni. Myślę, że te zmiany na pewno były na plus i pomogły nam znowu marzyć o tym, że ten zespół jest w stanie przynajmniej wejść do finału – uważa Karol Kowalewski.
Koniec sezonu jest zawsze też początkiem czegoś nowego. Co będzie w kolejnym sezonie?
– To jest zawsze taki przejściowy moment, a z drugiej strony głupio jest przespać te parę tygodni, które czasami decydują o tym, jak będzie wyglądał kolejny sezon. Myślę, że przed tym sezonem ten czas był dobrze przepracowany i teraz chciałbym, żeby klub tak samo ambitnie podszedł do tego projektu na kolejny sezon. Wydaje się, że karty dobre na ręku mamy, a teraz czekamy na dobre ruchy włodarzy klubu – stwierdza Karol Kowalewski.
Czy możemy potwierdzić, że będzie pan dalej pracował w Lublinie?
– Szczerze mówiąc, czekam jeszcze na takie dobre rozmowy z prezesami, z zarządem, bo ten sezon był ciężki i nie mieliśmy okazji usiąść i poważnie zweryfikować swoich wspólnych celów. Zawsze mówię, że chcemy pracować w ambitnych projektach i jeżeli projekt lubelski dalej chce być ambitny, to na pewno na nas może liczyć – deklaruje Karol Kowalewski.
Co się kryje pod tym ambitnym projektem? Czego pan oczekiwałby, żeby tu dalej pracować?
– Ważna jest zawsze kontynuacja. Ciężko jest tworzyć coś dużego, burząc coś poprzedniego. Myślę, że ten zespół pokazał, że stać go na to, ale przede wszystkim, że zasługuje na kredyt zaufania i na kontynuację. Wiadomo, że sukces kosztuje, ale na pewno chcielibyśmy, żeby po prostu była kontynuacja pracy – mówi Karol Kowalewski.
Czyli chodzi o zatrzymanie dużej części składu?
– Tak, jak najbardziej to jest istotne – potwierdza Karol Kowalewski.
Czyli te rozmowy trzeba zaczynać jak najszybciej, żeby nie przespać okienka.
– Nie ukrywajmy, te rozmowy już w jakimś stopniu trwają. Dziewczyny nie mogą narzekać na brak propozycji. Zawsze po sukcesach te propozycje się pojawiają, ale to tutaj zdobyły ten sukces, więc mocno wierzę w to, że to duża karta przetargowa – zauważa Karol Kowalewski.
Pan chciałby zostać i pracować w zespole o takim kształcie?
– Na pewno. Myślę, że kształt tego zespołu, jego kręgosłup jest odpowiedni, taki, który zapewnił nam te sukcesy. Wiadomo, że w każdym zespole potrzebne są zmiany, ale te które dadzą pozytywny impuls – stwierdza Karol Kowalewski.
Euroliga też jest takim punktem negocjacji, dotyczącym pana pozostania?
– Na pewno. Euroliga to najlepsza liga w Europie. To najlepsze 16 zespołów w Europie. I tak jak w zeszłym roku chcieliśmy się do niej dostać, w tym roku prawdopodobnie będziemy mieć bezpośredni spot do Euroligi. Ona zawsze jest magnesem nie tylko dla nas, ale przede wszystkim dla zawodniczek, w tym zagranicznych dobrych koszykarek – dodaje Karol Kowalewski.
Bez pochopnych decyzji
Od końca lutego prezesem AZS-u UMCS-u Lublin jest Damian Rudnicki. Jakie są jego spostrzeżenia po mistrzowskim sezonie i jaki kierunek zamierza obrać względem dalszego rozwoju drużyny? O tym kolejna rozmowa Józefa Kufla.
Ten sukces rodził się w bólach, bo po drodze były zakręty i ciężko było kilkanaście tygodni temu z całą pewnością stwierdzić, że lubelskie koszykarki zakończą sezon ze złotem.
– Ból doskwierał nam przez cały sezon, szczególnie jeżeli chodzi o kontuzje i sytuację finansową, brak wystarczającej liczby sponsorów, ale wspólnymi siłami, reorganizacją drużyny i zmianami dowieźliśmy ten sukces – mówi Damian Rudnicki.
Co było najtrudniejsze od strony zarządzania klubem?
– Zmiany personalne w zarządzie klubu, które wynikły może nie tak nagle, ale jednak w połowie sezonu, i kilka odejść sponsorów, Bądź to, że ci sponsorzy, którzy wstępnie deklarowali chęć współpracy, jednak finalnie z nami umów nie podpisali – odpowiada Damian Rudnicki.
Chyba tym bardziej teraz ten sukces cieszy?
– Cieszy i mamy nadzieję, że to będzie motor napędowy względem przyszłych sezonów.
Jeśli kończymy sezon ze złotem, to nie sposób nie zapytać o przyszłość…
– Chcielibyśmy zbudować skład solidny, oparty o bardzo dobre polskie zawodniczki, plus oczywiście dobre zawodniczki z zagranicy, ale zobaczymy jak będzie wyglądała nasza sytuacja finansowa. Nie będziemy podejmowali żadnych pochopnych decyzji, dopóki nie będziemy mieli zagwarantowanej sytuacji finansowej – wyjaśnia Damian Rudnicki.
W tym momencie trwają jakiekolwiek rozmowy z zawodniczkami z obecnego sezonu?
– Każdy klub prowadzi takie rozmowy, my również. Jak najbardziej chcielibyśmy utrzymać ten skład, który mamy. Zobaczymy, czy będzie to realne – stwierdza Damian Rudnicki.
Czy obecnie możemy przypuszczać, ile będzie odejść, a ile zawodniczek zostanie?
– Na to jest jeszcze za wcześnie, naprawdę czas pokaże. Ale liczymy na to, że większość zostanie, chyba że nie będziemy w stanie podołać wyzwaniom finansowym – mówi Damian Rudnicki.
A kiedy można się spodziewać jakichś konkretów, kiedy będziecie wiedzieć na czym stoicie budżetowo?
– Już prowadzimy wstępne rozmowy, ale to dopiero ich początek. Dopiero jak ma się tytuł można prowadzić konkretne rozmowy. Do tego dochodzi to, że jednostki samorządu terytorialnego finansują nas w okresach półrocznych. Dlatego o tym jeszcze jest za wcześnie rozmawiać. Będziemy składali oferty, będziemy zabiegali o sponsorów, a czas pokaże i zweryfikuje nasze działania – stwierdza Damian Rudnicki.
A co ze sztabem szkoleniowym?
– Tak jak są zawarte kontrakty, nie planujemy żadnych zmian, będziemy realizowali umowy – zapowiada Damian Rudnicki.
Czyli trener Karol Kowalewski zostaje na kolejny sezon?
– Przeprowadzałem jakiś czas temu rozmowę z trenerem. Zgodnie z zawartym kontraktem, tak zostaje – odpowiada Damian Rudnicki.
Co z Euroligą, czy ona śni się po nocach?
– Śnić się śni, ale musimy poczekać, zobaczyć, jak będzie wyglądała nasza sytuacja finansowa – mówi Damian Rudnicki.
Czyli nie zadeklaruje pan na dzisiaj, że drużyna przystąpi do rozgrywek Euroligi?
– Na pewno chcielibyśmy w jakichś europejskich rozgrywkach wystąpić, mam nadzieję, że będzie to Euroliga – dodaje Damian Rudnicki.
Pozostaje mieć nadzieję, że zaangażowanie sponsorów i partnerów klubu pozwoli klubowi na realizację kolejnych ambitnych celów.
A w sobotę (25.04) klub poinformował, że Dominika Ullmann nie będzie dłużej reprezentować barw Lotto AZS-u UMCS-u Lublin. 21-latka swoją karierę będzie kontynuować w drużynie Uniwersytetu w Miami.
JK
Fot. Iwona Burdzanowska / archiwum RL
Pliki dźwiękowe
Z Karolem Kowalewskim rozmawiał Józef Kufel
Z Damianem Rudnickim rozmawiał Józef Kufel





![Obawy o rolników i bezpieczeństwo żywności. Polska zaskarży umowę z Mercosur [ZDJĘCIA] 6 EAttachments94743715fb7fa68417df18d714644357c8f23c9 xl](https://radio.lublin.pl/wp-content/uploads/2026/04/EAttachments94743715fb7fa68417df18d714644357c8f23c9_xl-350x250.jpg)
![Reportaż Radia Lublin z nominacją w prestiżowym konkursie [AKTUALIZACJA] 7 EAttachments9473219754154d5fd2e3708056aacffcbed56b9 xl](https://radio.lublin.pl/wp-content/uploads/2026/04/EAttachments9473219754154d5fd2e3708056aacffcbed56b9_xl-350x250.jpg)


