Ptasia grypa dziesiątkuje fermy drobiu na terenie całej Polski. Kilka dni temu na Lubelszczyźnie wykryto ósme ognisko tej choroby, ale w kraju mamy kilkanaście razy więcej takich przypadków.
– Patrząc na całą Polskę na pewno mamy się czym niepokoić – mówi w rozmowie z naszym reporterem profesor Krzysztof Śmietanka z Państwowego Instytutu Weterynaryjnego w Puławach. – W kwietniu obserwujemy znaczący wzrost aktywności wirusa, co należy prawdopodobnie wiązać z wiosennymi migracjami dzikich ptaków, które ten wirus znowu przemieściły w różne rejony Polski, natomiast zdecydowanie najtrudniejsza sytuacja jest w województwach: mazowieckim, warmińsko-mazurskim i wielkopolskim, czyli w tych województwach, które są zazwyczaj utożsamiane z dużą koncentracją ferm drobiu, które wirus bardzo często odwiedza.
CZYTAJ: Ósme ognisko ptasiej grypy w Lubelskiem. Tysiące kaczek do wybicia
Jak wiele próbek trafia do Instytutu obecnie i ile tych ognisk mamy już na terenie kraju?
Na terenie kraju mamy ponad 90 ognisk od początku 2026 roku, z czego ponad 1/3 to są ogniska wykryte tylko w kwietniu. Natomiast jeżeli chodzi o liczbę próbek, jest ona bardzo duża. To są liczby rzędu kilkuset próbek dziennie, więc laboratorium ma pełne ręce roboty, dlatego że oprócz grypy ptaków mamy jednocześnie inny ważny problem, jakim jest rzekomy pomór drobiu, który ciągle w Polsce występuje.
Która z tych chorób jest poważniejszym wyzwaniem?
Obydwie są bardzo ważne. Należą do tzw. kategorii A, czyli najgroźniejszych chorób zakaźnych, jakie obserwujemy u drobiu, natomiast ze względu na to, że grypa występuje u nas od wielu lat, trochę chyba się do niej przyzwyczailiśmy, a rzekomy pomór drobiu jest ciągle chorobą nową. Rzekomy pomór drobiu pojawił się w Polsce po wieloletniej przerwie trzy lata temu i to jest ciągle choroba, której musimy się na nowo uczyć. Na pewno większym wyzwaniem jest obecnie rzekomy pomór.
CZYTAJ: „Wszyscy żyjemy na wielkiej bombie”. Ptasia grypa atakuje
W kilku powiatach, patrząc na nasze podwórko, wyznaczono obszary zapowietrzone, zagrożone ptasią grypą. Z tym wiążą się różne obostrzenia. Czego możemy się spodziewać w takich przypadkach?
Obszary, które wyznacza Powiatowy Lekarz Weterynarii mają na celu zmniejszenie ryzyka wydostania się wirusa z ogniska, jego rozprzestrzenienia na kolejne regiony. Jest prowadzony bardzo intensywny monitoring stad, które mają zamiar być przemieszczone, na przykład do rzeźni, żeby mieć pewność, że nie przyniosą ze sobą wirusa. Tam jest również cały szereg innych obostrzeń, które bardzo precyzyjnie określa prawo o zdrowiu zwierząt.
Grypa ptaków jest chyba najpoważniejszym wyzwaniem dla branży drobiarskiej. To chyba się nie zmienia?
Zmienia się o tyle, że dołączyła do grypy ptaków druga choroba, o której już mówiłem, rzekomy pomór drobiu. Jest takie powiedzenie, że nieszczęścia chodzą parami i niestety w przypadku polskiego drobiarstwa to się potwierdziło. To są rzeczywiście trudne wyzwania, o czym świadczy fakt, że z grypą musimy się już mierzyć od dokładnie 10 lat. W każdym kolejnym sezonie pojawiają się nowe ogniska, wirusy pojawiają się w nowych odmianach, charakterystyka choroby jest zawsze trochę inna. Wirus jest cały czas o te dwa kroki przed nami. Musimy za nim nadążyć.
Jak walczyć z grypą ptaków?
Zasady się nie zmieniły, od wielu lat są podobne. Przede wszystkim radykalne metody zwalczania polegające na likwidacji ptaków w ogniskach i wszystkich restrykcjach dotyczących przemieszczania w strefach, o których mówiliśmy. Coraz częściej mówi się o szczepieniach przeciwko grypie. Na przykład Francja ma już za sobą pewne pozytywne doświadczenia, jeżeli chodzi o szczepienia, natomiast u nas decyzja dotycząca szczepień jeszcze nie zapadła, bo ona też wiąże się z określonymi konsekwencjami. To się może wydać trochę dziwne i paradoksalne, ale kraje, które importują drób są dość nieufne wobec państw, w których prowadzone są szczepienia, dlatego że szczepionki nie są w pełni skuteczne. Mogą na pewno łagodzić objawy, czy wręcz powodować, że ptaki nie będą chorować, jednak wirus w takich ptakach może być i może w taki cichy, utajony sposób zostać przeniesiony w zupełnie nowe regiony, nie tylko państwa, ale również poza granice kraju.
Kluczowe są też zasady bioasekuracji, które powinni wprowadzać rolnicy w swoich gospodarstwach. Chodzi między innymi o dezynfekcję, kontrole dostępu do hodowli oraz odpowiednią higienę.
ŁuG/ opr. DySzcz
Fot. pixabay.com
