Piękny społeczny zryw w Zamościu. Psy z miejskiego schroniska, w czasie siarczystych mrozów szczególnie potrzebują ciepłych posiłków. Załoga schroniska oraz wolontariusze starali się gotować dla nich sami, ale placówka ma ograniczone możliwości. Wtedy z pomocą ruszyło Stowarzyszenie Pomocy Dzieciom Niepełnosprawnym „Krok za krokiem”. Uczestnicy warsztatów terapii zajęciowej od kilku dni gotują pożywne posiłki dla psiaków.
– Psy: od pojedynczych kojców po wszystkie na hali dostają do tej pory codziennie sporą ilość ciepłego mięsa z kaszą, ryżem, warzywami, olejem. To zawsze jest ochrona przed tym mrozem – mówi w rozmowie z Radiem Lublin opiekun zwierząt w zamojskim schronisku Marta Kiełbińska.
– Ludzie są różni. Jedni urodzili się piękni, drudzy zgrabni, a ja jestem współodczuwająca ze słabszymi – zaznacza przewodnicząca Stowarzyszenia Pomocy Dzieciom Niepełnosprawnym „Krok za krokiem” w Zamościu, Maria Król. – Ta energia dla tych psów jest konieczna. One tam nie głodują. Tam jest naprawdę dobrze, ale w taką pogodę nie są w stanie jeść zimnej, suchej karmy. To trzeba zrozumieć – dodaje.
– Są takie psy, które jedzą „w locie”. Jeszcze nie zdążymy dobrze nałożyć, a już zawartość miski znika – opowiada Kiełbasińska. – Psy bardzo lubią. Taki posiłek jest dużo bardziej aromatyczny niż sucha karma. Także zwierzęta są bardzo szczęśliwe – dodaje.
– Gotujemy. Do tego dołączyły różne restauracje – zaznacza Kamil Kabasiński ze Stowarzyszenia Pomocy Dzieciom Niepełnosprawnym „Krok za krokiem”. – Codziennie ktoś coś do schroniska dowozi, a tych zwierząt jest kilkadziesiąt. Po prostu uważamy, że jesteśmy częścią świata i ludźmi, którzy nie tylko chcą brać, bo często tak się mówi o osobach z niepełnosprawnościami, tylko w naszym warsztacie pokazujemy, że mamy osoby, które chcą dawać. Chcą pokazywać, że są ważne i, że mają znaczenie dla miasta. Nie tylko teraz, ale od wielu lat wspieramy schronisko – dodaje.
POSŁUCHAJ PODCASTU:
Bez-miar –
Stowarzyszenie Pomocy Dzieciom Niepełnosprawnym „Krok za krokiem” w Zamościu
Poza ciepłymi posiłkami, na dziś w placówce najbardziej brakuje dużych misek na wodę, która musi być wymieniana nawet kilkanaście razy dziennie. By nie zamarzała w kilka minut – dolewa się do niej olej z łososia. Schronisku można też pomóc niematerialnie: np. poświęcając swój czas, by wyprowadzić psa na spacer.
JN / opr. PaW
Fot. Joanna Nowicka
Pliki dźwiękowe
Ciepło w misce i w sercu. Wolontariusze gotują dla psów w Zamościu















