100 tysięcy złotych straciła mieszkanka powiatu tomaszowskiego, która uwierzyła fałszywemu doradcy finansowemu. 65-latka znalazła stronę internetową, poprzez którą chciała zainwestować swoje oszczędności.
CZYTAJ: „Lepiej wrócić późno niż nie wrócić wcale”. Policja o zakończeniu ferii
– Wszystko zaczęło się od reklamy w Internecie o możliwości zarobienia dużych pieniędzy przy inwestycji na giełdzie – mówi podkomisarz Kamil Karbowniczek z Komendy Wojewódzkiej Policji w Lublinie.
Kobieta założyła swój profil, a kiedy zaczęła inwestować oszczędności, skontaktował się z nią mężczyzna podający się za doradcę finansowego. Początkowo przelała „tylko” 900 złotych.
Fot. tomaszow-lubelski.policja.gov.pl
Kiedy 65-latka chciała zrezygnować, rzekomy doradca stwierdził, że ma za mało środków na koncie i żeby odzyskać pieniądze, musi je zasilić. Mężczyzna przedstawił jej zasady współpracy i polecił, by weszła w przesłany przez niego link o nazwie „terminal”, a następnie na swój rachunek bankowy. Od tego momentu miała oczekiwać na zwrot pieniędzy. Tak się jednak nie stało. Z konta zaczęły ubywać jej oszczędności. Wtedy doradca zapewniał ją, że pieniądze są bezpieczne. Jednak żeby osiągnąć zysk, musi dalej zasilać konto, w przeciwnym razie kwota, jaką zarobiła, może przepaść.
W taki sposób kobieta dała się namówić i zaciągnęła kredyt na kwotę 70 tysięcy złotych. Oszust polecił 65-latce, by od tego momentu nie wchodziła na swoje konto samodzielnie, tylko za jego pośrednictwem. Przez kilka tygodni telefonicznie informował ją o rzekomych zyskach. Kobieta zgodnie z instrukcjami oszusta nie logowała się na konto. Gdy w końcu na nie weszła, zobaczyła, że jest puste. Wtedy zrozumiała, że została oszukana i zgłosiła sprawę policji. Okazało się, że straciła łącznie ponad 100 tysięcy złotych.
RMaj / MaTo / opr. PaW
Fot. www.pexels.com