W autokarze, który spłonął na Teneryfie, byli turyści z Lublina. Na szczęście nikt nie ucierpiał. Jak poinformował nas jeden z turystów, wracali z wycieczki na wulkan Teide. Zatrzymali się w punkcie widokowym i kiedy ruszyli, z silnika zaczął wydobywać się dym.
– Jak się zatrzymaliśmy, błyskawicznie pojawił się ogień – relacjonuje turysta. – Na nieszczęście, w samochodzie była niesprawna gaśnica. Kierowca próbował jej użyć, ale niestety, nie udawało się. Próbował silnik gasić wodą. Błyskawicznie autokar stanął w płomieniach. Ludzie uciekali, nie zdążyli zabrać swoich rzeczy. Karty kredytowe, pieniądze, nawet glukometry. Nie mówię o takich rzeczach jak telefony czy kamery. Nikomu nic się nie stało. Po 1,5 godziny przyjechał do nas autobus zastępczy.
Były obawy, że ogień z autokaru przeniesie się na roślinność. – Akurat było to w parku narodowym, a teraz panuje tam susza, wiec niebezpieczeństwo pożaru było duże – dodaje turysta.
Teraz turyści rozwożeni są do hoteli.
FiKar/ opr. DySzcz
Fot. archiwum
Pliki dźwiękowe
Na teneryfie spłonął autokar






!["Ekstremalne doświadczenie". Zimowa sztuka na LandArt Festiwalu [ZDJĘCIA] 7 EAttachments93210130e3db51c673b1d66d9ce2d4d02dd6ee3 xl](https://radio.lublin.pl/wp-content/uploads/2026/02/EAttachments93210130e3db51c673b1d66d9ce2d4d02dd6ee3_xl-350x250.jpg)



