Lipcowa ewakuacja 300 tysięcy osób we Francji i Hiszpanii w obliczu fali pożarów to tylko jeden przykład skuteczności unijnego mechanizmu ochrony ludności. Działa od 25 lat; od ponad trzech, operacje w sytuacjach kryzysowych na całym świecie koordynuje z Brukseli Polak, dzisiejszy rozmówca Jacka Bieniaszkiewicza – Dyrektor Generalny ds. Ochrony Ludności i Pomocy Humanitarnej w Unii Europejskiej Maciej Popowski.
Polacy są mistrzami improwizacji, są doskonali jeżeli chodzi o to jak działać w razie kryzysu, kiedy coś się wydarzy. Potrafimy właściwie wszystko. Czy takie umiejętności sprawdzają się również w Centrum Koordynacji Reagowania Kryzysowego Unii Europejskiej?
– One się na pewno przydają. – mówi Dyrektor Generalny ds. Ochrony Ludności i Pomocy Humanitarnej w Unii Europejskiej Maciej Popowski. – To jest oczywiście zespół międzynarodowy, więc myślę, że też koledzy z innych krajów się wykazują taką umiejętność o improwizacji, jeśli jest taka potrzeba. Natomiast my się też cały czas uczymy, to znaczy po każdym dużym wydarzeniu, to może być ogromny pożar lasu, powódź albo ewakuacja obywateli z jakiegoś terenu walk, to wtedy wyciągamy z tego wnioski, sprawdzamy co zadziałało dobrze, co nie, co trzeba poprawić, czego nam brakuje. Na przykład czy mamy wszystkie środki, zasoby, które są potrzebne. Regularnie prowadzimy ćwiczenia i inwestujemy. Mamy swoje własne samoloty gaśnicze czy helikoptery gaśnicze. Mamy, to znaczy mówię o Unii Europejskiej i państwach członkowskich, bo to one są właścicielami tych samolotów, helikopterów, środków ochrony ludności. Natomiast my możemy nimi zarządzać i dysponować w razie potrzeby. A takich potrzeb jest niestety coraz więcej również ze względu na zmiany klimatyczne.
Kiedy ewakuuje się 300 tysięcy mieszkańców, tak jak to było w tym roku w Hiszpanii, to już improwizacja zdecydowanie nie wystarcza. Macie Państwo na każdą sytuację plany awaryjne?
– Nie na każdą, bo tutaj nikt nie był w stanie przewidzieć aż takiej skali wydarzenia. My prowadzimy takie ćwiczenia ewakuacyjne. W ogóle jest cały program ćwiczeń. Co roku odbywa się jakaś liczba ćwiczeń, takich czysto teoretycznych, tak zwanych desktop, gdzie się po prostu ćwiczy na mapach czy z pomocą komputera. Są też takie ćwiczenia na żywo, gdzie na przykład strażacy ćwiczą ratowanie ludzi w czasie powodzi, ćwiczą gaszenie pożarów w dużej skali albo reagowanie w przypadku skażenia terenu chemicznego czy biologicznego. Ćwiczą po to, żeby być przygotowanym na różne okoliczności, ale zawsze jest ten element ryzyka, gdzie trzeba właśnie skorzystać z tej umiejętności improwizacji, jeśli jest taka potrzeba. Te pożary w tym roku we Francji i w Hiszpanii objęły może troszkę mniejszy obszar niż rok temu. W 2025 roku na terytorium całej Unii Europejskiej spłonęło ponad milion hektarów. W tym roku to było około 700 tysięcy, natomiast intensywność była zupełnie inna i te pożary dotarły właśnie do dużych miast siedzib ludzkich np. Bordeaux, a także do obiektów przemysłowych oraz wojskowych. W zachodniej Francji jest przemysł obronny i magazyny armii francuskiej. To się wtedy robi niebezpieczne, więc oczywiście wtedy trzeba sięgać w po środki nadzwyczajnej i na przykład organizować czasową ewakuację ludności cywilnej na dużą skalę.
Przeszedłbym do tego, czym państwo się zajmują bardzo intensywnie od 2022 roku, kiedy doszło do napaści Rosji na Ukrainę, bo to są niewyobrażalne wręcz ilości, sprzętu, ludzi, pomocy i pieniędzy.
– To prawda, to zaangażowanie na Ukrainie to jest nasza największa operacja w zakresie ochrony ludności. Od lutego 2022 dostarczyliśmy na Ukrainę ponad 160 tysięcy ton różnego rodzaju sprzętu i materiałów – od generatorów – 11 tysięcy generatorów- , przez sól drogową do posypywania jezdni zimą – 40 tysięcy ton – aż po, z czego jesteśmy najbardziej dumni, całą elektrociepłownię z miasta Wilna, która została wyłączona kilka lat temu i którą rząd litewski zaoferował Ukrainie, tak żeby mogli odbudowywać te zdolności generowania energii czy ciepła, bo Rosjanie jak wiadomo od dawna regularnie niszczą obiekty energetyczne. Jest to współpraca bardzo intensywna. Niestety teraz przygotowujemy się na kolejną trudną zimę. Już poprzednia była ogromnym wyzwaniem. W ciągu 6 tygodni na początku tego roku wysłaliśmy na Ukrainę 1300 generatorów różnej mocy. 80% tej pomocy, o której mówię trafia na Ukrainę przez Polskę. Pracujemy przede wszystkim z Rządową Agencją Rezerw Strategicznych, która także w naszym imieniu zarządza tą częścią tej rezerwy europejskiej nazywaną Rescue, czyli to jest ta nasza własna rezerwa generatorów, środków ochrony przed skażeniami, domków modułowych. Te zasoby są w różnych miejscach w Europie przechowywane m.in. w Polsce. Niemce pod Lublinem stały się bardzo znanym miejscem. Odwiedzała je pani komisarz Lahbib na początku roku, bo tam jest właśnie taki skład energetyczny należący do Rządowej Agencji Rezerw Strategicznych. Nie da się ukryć, że jest to najprostsza droga i najkrótsza droga na Ukrainę. Przestrzeń powietrzna jest zamknięta, także w grę wchodzi tylko transport drogowy lub kolejowy, ewentualnie morski przez Rumunię do Odessy, ale 80% tej pomocy trafia na Ukrainę przez Polskę.
Jak wielka jest skala pomocy? Jakie to są pieniądze?
– 160 tysięcy ton różnego rodzaju sprzętu czy materiałów jest warte około miliarda euro. Natomiast to oczywiście jest tylko część tej pomocy, która trafia na Ukrainę. Na Ukrainę trafia pomoc wojskowa, za którą oczywiście nie odpowiadam. Wsparcie ekonomiczne z różnych źródeł, między innymi ta specjalna pożyczka w wysokości 90 miliardów euro uzgodniona pod koniec zeszłego roku. Pomoc humanitarna, za którą akurat moja dyrekcja generalna odpowiada, i w tym roku na takie stricte wydatki humanitarne w Ukrainie przeznaczymy 240 milionów euro.
To dużo w kontekście pomocy, która kierowana jest do innych krajów?
– Dość dużo, to jest jedna z największych operacji na świecie, która jest porównywalna z naszym zaangażowaniem w Syrii, Sudanie, Strefie Gazy i na zachodnim brzegu Jordanu czy w Afganistanie. Oczywiście Ukraina jest szczególnym przypadkiem, bo to nie jest kraj ubogi, tylko to jest kraj w stanie wojny, ale kraj, w którym funkcjonują i to nieźle instytucje państwowe i samorządowe, gdzie jest bardzo aktywne społeczeństwo obywatelskie, więc łatwiej jest tam pracować niż w krajach de facto upadłych, gdzie nie ma struktur rządowych, gdzie nie działa służba zdrowia, gdzie nie ma systemu opieki społecznej na przykład. Na pewno Ukraina jest jednym z tych pięciu, sześciu największych z naszego punktu widzenia kryzysów na świecie.
Operujemy tutaj milionami, padła nawet kwota miliarda euro, ale tak naprawdę to ile kosztuje jednego mieszkańca Unii taka pomoc to jest kwota marginalna.
– Tak, to około 4 euro na rok. Unia jest drugim na świecie dawcą pomocy humanitarnej. Należy oczywiście rozróżniać między pomocą rozwojową, która jest bardziej długoterminowa, a pomocą humanitarną, która zawsze jest taka doraźna, czy działamy wyłącznie w sytuacjach kryzysowych. Historycznie zawsze największym dawcą pomocy humanitarnej były Stany Zjednoczone. To się w pewnym momencie trochę zmieniło, ale teraz Amerykanie wracają do tej swojej poprzedniej roli, więc nadal jesteśmy numerem dwa z budżetem rocznym około 2,5 miliarda euro. To jest oczywiście budżet w skali globalnej, z którego finansujemy nasze działania nie tylko na tych największych teatrach, typu Ukraina, Syria, czy Afganistan, ale również w takich krajach jak Myanmar, Wenezuela i doraźnie tam, gdzie jest taka potrzeba. Nadal największym obszarem, czy kontynentem, gdzie tak naprawdę jesteśmy najbardziej aktywni, mamy też sporo ludzi w terenie jest Afryka.
Panie dyrektorze, rozmawialiśmy prawie dokładnie dwa lata temu i wówczas mówił Pan, że konieczna w przypadku zmniejszenia skali zagrożeń, czy też skutków zagrożeń, czy już kataklizmów jest budowa świadomości. To dotyczyło również Polaków. Budowa świadomości, zmiana mentalności, podejścia do właśnie takich sytuacji. Od tamtego czasu sytuacja się znacznie zaogniła, również na wschodzie Polski, czyli okolice Lublina, ale także Rzeszowa, Białegostoku, Olsztyna. Czy ta zmiana mentalności już jest zauważalna? Czy Pan to widzi jako szef tej dyrekcji?
– Jest, oczywiście nie we wszystkich krajach w tym samym stopniu. W Polsce na pewno była spora zmiana, zmieniły się też uwarunkowania formalne i prawne. Przyjęto bardzo kompleksową i bardzo dobrze napisaną ustawę o ochronie ludności i obronie cywilnej, przywracającą mechanizm obrony cywilnej, który de facto przestał istnieć po 1990 roku. Bardzo ciekawa ustawa przyjęta w 2005 roku jednomyślnie przez Sejm, co się rzadko zdarza, która teraz jest wdrażana. I za tym poszły też spore pieniądze na inwestycje w schrony, infrastrukturę, wyposażenie służb ratowniczych zwłaszcza straży pożarnej, ale także na edukację taką publiczną, społeczną, bo ludzi trzeba też przygotować. Ja mam 62 lata i miałem w szkole obowiązkowe przysposobienie wojskowe, Pan pewnie też. I nikt tego nie lubił, ale jak teraz pomyślę, czego się uczyliśmy, to wcale nie było takie od rzeczy, bo uczyliśmy się zachowywania w sytuacji wysokiego zagrożenia, na przykład konfliktu. Uczyliśmy się pierwszej pomocy i to przydać się może każdemu. Będziemy też promowali takie działania kierowane do szerszej publiczności. Wiosną tego roku odbył się w Brukseli tzw. dialog obywatelski. Zjechali się wybrani tacy aktywiści społeczni z większości krajów i rozmawiali właśnie na temat tego przygotowania do sytuacji kryzysowych. I jednym z wniosków było to, że trzeba właśnie zwiększyć to takie zaangażowanie, edukację na poziomie lokalnym – społeczności lokalnych, samorządu. My bardzo chętnie w tym pomożemy. W najbliższym czasie przedstawimy taką pierwszą kompleksową analizę zagrożeń w Europie. Zagrożeń związanych ze zmianami klimatycznymi, ale również zagrożeń związanych z wojną czy konfliktem. A potem przedstawimy, bo to jest już w planach komisji, zestaw takich zaleceń, takich minimalnych wymogów, czyli na przykład, że trzeba zapewnić sobie samowystarczalność na 72 godziny. Odpowiednie zapasy wody, suchej żywności, leków, czy ten często pojawiający się w mediach społecznościowych plecak ewakuacyjny z najpotrzebniejszymi rzeczami. To na pewno nikomu nie zaszkodzi, to nie są duże wydatki, ale daje też pewne poczucie bezpieczeństwa.
Dla pana, pańskich ludzi i edukatorów antena Radia Lublin jest otwarta.
– Chętnie skorzystamy i naprawdę bardzo liczymy na taką współpracę z mediami, również takimi nowymi mediami, influencerami. To zupełnie inne pokolenia, zupełnie inny rodzaj przekazu, ale jeśli się ma coś do powiedzenia, to trzeba korzystać ze wszystkich możliwych przekaźników – dodał Dyrektor Generalny ds. Ochrony Ludności i Pomocy Humanitarnej w Unii Europejskiej, Maciej Popowski.
JB / opr. AKos
Fot. Jacek Bieniaszkiewicz
Pliki dźwiękowe
Od pożarów po wojnę. Jak Unia Europejska przygotowuje się na sytuacje kryzysowe?


![Ocalić od zapomnienia. 40. kwesta na cmentarzu przy ul. Lipowej [ZDJĘCIA] 3 EAttachments9839264e04bc4f4bd0013d50cdee26be135ac5c xl](https://radio.lublin.pl/wp-content/uploads/2026/10/EAttachments9839264e04bc4f4bd0013d50cdee26be135ac5c_xl-350x250.jpg)







