Trudny górzysty teren, bardzo wysokie temperatury i susza – to główne wyzwania, z którymi mierzą się strażacy walczący z wielkimi pożarami lasów w Hiszpanii. W czwartek z Warszawy do tego kraju wyleci 12 strażaków z modułu GFFF Lublin, którzy podmienią na miejscu innych polskich strażaków. O tym jak wygląda sytuacja na miejscu i jak działać będą lubelscy strażacy z członkiem modułu GFFF Lublin kapitanem Adrianem Michałkiem z Komendy Wojewódzkiej Państwowej Straży Pożarnej w Lublinie rozmawia Magdalena Kowalska.
Ze względu na skalę kataklizmu i wyczerpanie lokalnych zasobów, Hiszpania uruchomiła Unijny Mechanizm Ochrony Ludności. To właśnie w ramach tej międzynarodowej pomocy na miejscu działają moduły GFFF z innych krajów europejskich, w tym wyspecjalizowane grupy strażaków z Polski. Polacy działają tam od 1 sierpnia, a teraz strażacy z Lublina jako trzecia zmiana służbowa podmienią kolegów z innych części Polski. Jaka tam jest obecnie sytuacja? Co mówią ci, którzy działają już teraz na miejscu?
– Sytuacja w Hiszpanii jest niezwykle dynamiczna i zmienna. 1 sierpnia, kiedy nasi strażacy udawali się do regionu Kastylia-La Mancha, ten ten w środkowej części Hiszpanii był obszarem najbardziej zagrożonym – były tam największe pożary. Teraz to się lekko zmieniło. Najtrudniejsza sytuacja jest w północno-wschodniej części Hiszpanii, w Aragonii. Stąd też relokacja naszych sił do tamtego regionu – wyjaśnia kapitan Adrian Michałek. – Ciężko powiedzieć, jak to będzie wyglądało za parę dni, ponieważ wysokie temperatury i panująca susza powodują, że pożary mogą powstać w bardzo krótkim czasie w różnych miejscach i w bardzo rozległych rozmiarach.
CZYTAJ: Pożar w Sanoku, czujność w Lublinie. Zabytki pod szczególną ochroną
Czym różni się gaszenie pożarów w krajach na południu Europy, takich jak Hiszpania, w porównaniu z tym, jak wygląda sytuacja w Polsce?
– Warunki pogodowe są trudniejsze, ponieważ temperatury, które tam panują na co dzień, w tym roku występowały u nas tylko w ekstremalnych dniach. Stąd samo przebywanie tam, nawet bez podejmowania jakichkolwiek działań, jest niezwykle trudne. Dodatkowo strażacy ubrani w środki ochrony indywidualne mają jeszcze trudniejsze zadanie do wykonania. Do tego dochodzi topografia, czyli teren górzysty, pagórkowaty, odmienna roślinność charakteryzująca się olejkami, które są bardzo łatwopalne i powodują, że pożary rozprzestrzeniają się dużo szybciej i intensywniej – tłumaczy kapitan Adrian Michałek.
Powiedział pan o bardzo trudnych warunkach, w których muszą pracować strażacy. Jak właśnie sobie radzicie? Temperatura w okolicy sięga 40 stopni, a wy macie na sobie cały potrzebny sprzęt. Jak w takich warunkach funkcjonuje człowiek, nawet tak dobrze wytrenowany jak strażacy z modułu GFFF?
– Przede wszystkim, żeby pomagać innym, trzeba zadbać o samego siebie. Strona hiszpańska również kładzie istotny nacisk na nasze bezpieczeństwo, abyśmy byli w każdej porze dnia nawodnieni. Nawodnienie jest kluczem do prowadzenia efektywnych działań. W ciężkich chwilach, w porze dziennej, w wysokim nasłonecznieniu, następuje praca w cyklu rotacyjnym, podmiana ratowników, aby zminimalizować ich potencjalne wyczerpanie – informuje kapitan Adrian Michałek.

Będziecie pracować w trudnym, górzystym terenie, więc jak to wygląda, jeżeli chodzi o logistykę? Jak docieracie do danego miejsca?
– Do naszego wyposażenia mamy samochody typu pick-up od Królestwa Hiszpanii. I mimo tego że te pojazdy są przystosowane do jazdy po trudnych, nieutwardzonych terenach, niestety nie zabiorą nas wszędzie tam, gdzie byśmy chcieli. Stąd też odległości, które musimy pokonać pieszo, są znaczne. Ale to wpisuje się w charakterystykę modułu. Zasady i wymagania stawiane przez Komisję Europejską w ramach Unijnego Mechanizmu Ochrony Ludności mówią, że musimy być zdolni do pracy w trudnym terenie – musimy być zdolni do montowania długich linii wężowych o długości minimum 2 kilometry. Stąd też to, co ćwiczyliśmy u nas, teraz może być wykorzystywane w praktyce. Oczywiście nie jest to łatwe do zrobienia, aczkolwiek już to trenowaliśmy i jesteśmy przygotowani do tego typu działań – stwierdza kapitan Adrian Michałek.
A jaki sprzęt ze sobą macie?
– Możemy prowadzić nasze działania przy wykorzystaniu prostych narzędzi ręcznych, takich jak pulaski (narzędzie będące połączeniem topora i ciesaka – red.), mcleoda (narzędzie łączące w sobie funkcje motyki i grabi – red.), gorgui (narzędzie służące do usuwania ziemi i tworzenia pasów ogniowych, ale i do przycinania korzeni i gałęzi – red.) do budowy ręcznych pasów oddzielenia przeciwpożarowego. Możemy również używać sprzętu mechanicznego, takiego jak pilarki, aby niskie krzewy i drzewa o małej średnicy usunąć, żeby teren był oczyszczony. To takie działania bardziej prewencyjne. Oprócz tego mamy pompy przenośne na stelażach plecakowych, które możemy transportować. Mamy węże o średnicy 25 i 45 milimetrów, które są przystosowane do pracy przy mniejszym wydatku wody. Ale wykorzystanie tej armatury wodnej jest uzależnione od tego, czy w ogóle jest możliwość dostępu do wody. Czasami pozostaje tylko praca narzędziami ręcznymi, ponieważ dostęp do wody jest dzisiaj niezwykle trudny i niezwykle cenny – mówi kapitan Adrian Michałek.
A kto na miejscu kieruje działaniami? Czy oddajecie się do dyspozycji hiszpańskich strażaków i to oni dysponują siły i środki w konkretne miejsce?
– Jako moduł GFFF Poland mamy swoją wewnętrzną strukturę, mamy podział na zespoły operacyjne, mamy również komponent dowodzenia, ale będąc w innym kraju podlegamy lokalnym władzom. Jako Unijny Mechanizm Ochrony Ludności pracujemy jako jeden organizm, jako jedno ciało, ale będąc precyzyjnym, jako GFFF Poland podlegamy hiszpańskiemu Ministerstwu Transformacji Ekologicznej oraz Wyzwań Demograficznych – informuje kapitan Adrian Michałek.
Klimat zmienia się również w Polsce i tutaj też dochodzi do groźnych pożarów, takich jak majowy pożar Puszczy Solskiej. Czy to, czego doświadczycie w Hiszpanii, będzie nauką tego, z jakimi pożarami być może w przyszłości będziecie mieli do czynienia w naszym kraju?
Tak. To jest jeden z celów naszej tam obecności, ponieważ pożary, które na południu Europy występują cyklicznie, były prognozowane i przewidywane za kilka lat w bardziej północnych częściach kontynentu. Niestety, jak pokazał rok obecny, te pożary i ta sytuacja pogodowa mogą wystąpić znacznie szybciej. Stąd też cennym będzie, aby jak najbardziej wykorzystać ten czas spędzony w Hiszpanii, rozwijać swoje umiejętności, nabywać nowego doświadczenia i w przyszłości móc skutecznie prowadzić działania w naszym kraju. Jest tendencja do tego, aby teraz, w tym trudnym czasie, w ramach programu prepozycjonowania, stacjonować w tych krajach, które są najbardziej zagrożone i pomagać im w walce z pożarami, jednocześnie ucząc się od nich – stwierdza kapitan Adrian Michałek.
Dla modułu GFFF Lublin to będzie który wyjazd zagraniczny?
– Drugi, ale pierwszy do działań rzeczywistych, ponieważ w maju uczestniczyliśmy w międzynarodowych ćwiczeniach ratowniczych, które zakończyły się uzyskaniem certyfikacji przez nasz moduł GFFF Poland. Liczba naszych wyjazdów nie jest na ten moment pokaźna z racji tego, że jesteśmy dosyć młodym modułem i funkcjonujemy zaledwie od trzech lat – dodaje kapitan Adrian Michałek.
Strażacy z modułu GFFF Lublin będą pracować w Hiszpanii przez 10 dni. Lubelska grupa wraz ze strażakami z Podlasia będzie trzecią i ostatnią zmianą służbową polskiej grupy.
MaK / opr. ToMa
Fot. Magdalena Kowalska
Pliki dźwiękowe
Z kapitanem Adrianem Michałkiem rozmawia Magdalena Kowalska












