Wybitny trener Witold Ruzikowski zostanie patronem pływalni przy Alejach Zygmuntowskich? Taką propozycję złożyło lubelskie środowisko pływackie. Na ten temat i o najbliższych startach pływaków AZS-u UMCS-u z Piotrem Kasperkiem, trenerem i członkiem zarządu Lubelskiego Okręgowego Związku Pływackiego rozmawiał Adam Rozwałka.
– Od dłuższego czasu są prace nad tym, ale już teraz oficjalnie wystąpiliśmy do władz spółki MOSiR Bystrzyca w Lublinie oraz do Rady Miasta Lublin z inicjatywą, aby upamiętnić wspaniałego trenera, wspaniałego pedagoga pana Witolda Ruzikowskiego. Jest to postać na tyle dla lubelskiego pływania istotna, że zasłużył na to, żeby jego imieniem nazwać pływalnię, na której spędził praktycznie całe życie, czyli pływalnię przy Alejach Zygmuntowskich, teraz nazwaną Strefą H2O. Właśnie ta krótka pływalnia, pierwsza kryta pływalnia w Lublinie, jaka powstała, o był milowy krok w rozwoju lubelskiego pływania – wyjaśnia Piotr Kasperek.
– Witold Ruzikowski to była postać wybitna z tego tytułu. Sam jako zawodnik jeszcze w latach pięćdziesiątych, sześćdziesiątych był znakomitym pływakiem, ustanawiał rekordy województwa. W 1969 roku otwarto krytą pływalnię i była szansa na to, aby przez cały okres szkolenia można było w sposób wyczynowy szkolić młodych pływaków. I błyskawicznie, bo zajęło to zaledwie pięć lat, podopieczni trenera Ruzikowskiego sięgnęli nawet po rekordy Polski seniorów, co było nieprawdopodobnym osiągnięciem jak na tamte czasy. To było coś niespotykanego w historii Lublina. A również zwróciło oczy całej pływackiej Polski właśnie na to miasto. Była to Julita Gębka, zaledwie czternastoletnia pływaczka, która pobiła rekord Polski seniorów. To była sensacja ogólnopolska – opowiada Piotr Kasperek.
Ale były też inne sukcesy i Lublin stał się bardzo prężnym ośrodkiem pływackim, gdzie niektórzy ocierali się wręcz o wyjazd na igrzyska olimpijskie.
– Wspomniana właśnie Julita Gębka oraz jej – i moja też – koleżanka Joanna Świtkowska, znana wtedy pod nazwiskiem panieńskim Pizoń w 1976 roku wypełniły minima wymagane przez wiązek na Igrzyska Olimpijskie w Montrealu. Ale w dziwny sposób, nie zostały dołączone do kadry, było sporo zamieszania. W tym samym 1976 roku pojawiły się pierwsze medale mistrzostw Europy juniorów. Zdobyli je Tomasz Wolski i Joanna Pizoń. To była sensacja również na skalę ogólnopolską, bo był to chyba drugi czy trzeci medal mistrzostw Europy juniorów w historii polskiego pływania. To był ewenement, że medale zdobyły dwie osoby z tej samej grupy treningowej, w której ja też miałem być szczęście. Wtedy Julita Gębka zajęła piąte miejsce, ja byłem dwunasty. To było coś nieprawdopodobnego na tamte czasy- wspomina Piotr Kasperek
– Witek Ruzikowski, mój wspaniały trener i wychowawca, zaraził mnie pływaniem wyczynowym i tak już całe życie zostało. Jeżdżąc po świecie oglądałem pływalnie i nie ukrywam, że dzięki temu dzisiejsza Aqua wygląda tak jak wygląda. Ale zanim powstała Aqua, pływanie w Lublinie było naprawdę na bardzo wysokim poziomie właśnie dzięki Witkowi Rudzikowskiemu, ale również młodym trenerom takim jak Cezary Samczuk czy moja skromna postać – mówi Piotr Kasperek.
Porozmawiajmy o dalszej części tego sezonu, bo zbliżający się lipiec będzie bardzo intensywny dla lubelskich pływaków, zwłaszcza tych młodszych.
– W tym roku pierwszy raz mamy zmianę kalendarzową, w tym sensie, że mistrzostwa Polski młodzieżowców zostały przeniesione na lipiec. To będzie bardzo ciekawy eksperyment. Zobaczymy jak to będzie wyglądało. Szykujemy mocną drużynę AZS-u UMCS-u do rywalizacji. Ale przypomnę, że dwójka zawodników AZS-u wypełniła minima na mistrzostwa Europy w Paryżu, które będą rozgrywane w połowie sierpnia. Są to oczywiście Adela Piskorska i mój podopieczny Przemysław Pietroń. Ściskamy kciuki, żeby dzielnie walczyli przebijając się do półfinałów i finałów na tych zawodach – stwierdza Piotr Kasperek.
Ale najpierw będzie lipiec, gdzie impreza juniorska będzie goniła imprezę, a na dodatek jeszcze będzie start lubelskich pływaków w mistrzostwach Europy juniorów na wodach otwartych.
– Tak, tam też wystartuje dwóch moich podopiecznych i trzeci zawodnik, podopieczny Jarka Mazurka. Trenują teraz pilnie w Bułgarii. Przyjeżdżają zaraz, będą startować w Olsztynie na jeziorze i potem będzie dłuższe zgrupowanie w Puławach. Mamy tutaj rozbudowaną kadrę na wodach otwartych. Rozwija się to pływanie w nieprawdopodobny sposób. W mistrzostwach Polski juniorów z pewnością zawodnicy z województwa lubelskiego zdobędą kilkadziesiąt medali – przewiduje Piotr Kasperek.
A potem w sierpniu mistrzostwa Europy i będziemy czekali z niecierpliwością na starty dwójki lubelskich pływaków. Zwłaszcza duże szanse może mieć Adela Piskorska, ale musi wykonać taki skok, jeśli chodzi o swoje wyniki. Zacząć pływać trochę szybciej, żeby stanąć na podium….
– Tak mi się wydaje. Będą to dobrze obstawione mistrzostwa Europy, Tam nie będzie absencji, bo są to jedyne zawody międzynarodowe dla zawodników naszego regionu. Będzie ciężko wejść do finału, ale wierzę w to, że Adela wykona ten progres. Przemysław Pietroń jedzie tam raczej po naukę, ale pamiętajmy, że zostało zaledwie dwa lata do igrzysk, a półtora roku do kwalifikacji olimpijskich. Naprawdę jest mało czasu, żeby doszlusować do światowej czołówki – dodaje Piotr Kasperek.
AR
Fot. Iwona Burdzanowska / archiwum
