Rekordowe temperatury notuje stacja meteorologiczna w Puławach. Już w niedzielę (28.06) było prawie 40 stopni Celsjusza, a w poniedziałek (29.06) było jeszcze cieplej. Co się dzieje z klimatem, że w czerwcu w Polsce mamy do czynienia z kilkudniowymi ekstremalnymi upałami?
CZYTAJ: 40 stopni na Lubelszczyźnie! „Do tego typu pogody musimy się przyzwyczajać”
Na ten temat z dr. hab. Jerzym Kozyrą (na zdj.), kierownikiem Zakładu Biogospodarki i Agrometeorologii Instytutu Uprawy, Nawożenia i Gleboznawstwa w Puławach rozmawia Łukasz Grabczak.
Tak gorąco w Puławach i na Lubelszczyźnie jeszcze nie było.
– Rzeczywiście w niedzielę (28.06) o godzinie 14.00 odnotowaliśmy najwyższą temperaturę w historii notowań meteorologicznych w Puławach, czyli od 1871 roku. Temperatura ta wyniosła 39,7 stopni Celsjusza. Do tej pory maksimum odnotowane na tej stacji to było 37,4 st. C w sierpniu 2013 roku – informuje dr hab. Jerzy Kozyra.
Co dzieje się nad naszymi głowami, że słyszymy już nie tylko o fali upałów w Hiszpanii czy we Francji, ale także u nas w Polsce? I to w czerwcu.
– Przede wszystkim musimy sobie zadać pytanie, co dzieje się w oceanach i w morzach. Ich temperatura jest bardzo wysoka. To podgrzewa atmosferę. Gdy podgrzewana jest atmosfera, to ciepło z oceanów przechodzi do powietrza i jest transportowane nad kontynent. I faktycznie nie obserwujemy zróżnicowania temperatury pomiędzy Afryką a Polską. Tam jest 45 stopni Celsjusza, au nas jest prawie 40 st. C . To wynika z ogólnego podgrzania atmosfery, a generalnie z globalnego ocieplenia, które obserwujemy i o którym od kilkudziesięciu lat mówimy, że jest faktem. To efekt antropogenicznej zmiany klimatu, czyli wywołanej przez działalność człowieka i – bardzo skrótowo mówiąc – większych ilości gazów cieplarnianych w atmosferze – wyjaśnia dr hab. Jerzy Kozyra.
Eksperci zajmujący się meteorologią mówią, że utworzyła się kopuła ciepła nad Europą, w tym nad Polską w kształcie greckiej litery omega.
– To taka przenośnia. Układy baryczne, które teraz występują, są ogromnej wielkości,. Jeśli mamy do czynienia czy to z wyżem, czy to z niżem jest on dużo większy i dużo gwałtowniejsze. W ramach tych dużych układów występują mniejsze komórki cyrkulacyjne. W niedzielę (28.06) po południu mieliśmy na północy województwa lubuskiego bardzo gwałtowną dużą burzę. To efekt podgrzania atmosfery i kumulacji energii w małych ośrodkach barycznych – tłumaczy dr hab. Jerzy Kozyra.
Obecna fala upałów pokazuje chyba, jak szybko klimat się zmienia, bo jeszcze 50 lat temu takie kilkudniowe upały o tej porze roku w Polsce byłyby mało prawdopodobne.
– Falę upałów notowaliśmy w lecie praktycznie co kilkanaście lat. Natomiast obecnie ta fala upałów ma o 3-4 stopnie Celsjusza więcej, jest cieplejsza. Wkraczamy w zakres temperatury, który jest niebezpieczny nie tylko dla ludzi. Temperatura około 40 stopni jest niebezpieczna także dla naszych roślin – ostrzega dr hab. Jerzy Kozyra.
A Europa jest najszybciej ocieplającym się kontynentem…
– Z danych wynika, że wzrost temperatury w Europie jest najszybszy, jeśli chodzi o wszystkie kontynenty. Wpływ ma na to wiele czynników. Przede wszystkim Europa – poprzez oddziaływania Prądu Północnoatlantyckiego – ma klimat cieplejszy o 2-3 stopnie niż wynikałoby to z położenia geograficznego. Do tego dodajmy kolejne podgrzania wód oceanicznych. I zaczynamy odczuwać ocieplenie jeszcze bardziej. Na drodze ekspresowej do Warszawy, na S17, widzimy, co może zrobić wysoka temperatura. Po prostu nasze normy, nasze wytyczne, nasze zachowanie muszą się zmienić – stwierdza dr hab. Jerzy Kozyra.
Co w takim razie każdy z nas może zrobić, żeby te procesy spowolnić? Bo rozumiem, że zatrzymać ich już się nie da?
– Zaleceniem klimatycznym jest ograniczenie emisji do atmosfery gazów cieplarnianych, przede wszystkim dwutlenku węgla, po to, żeby nie przyrastała ich ilość w atmosferze. Jak to zrobić? Próbujemy to zrobić od dziesięcioleci, czyli odchodzimy od paliw kopalnych. Tutaj bardzo dużo robimy, jeśli chodzi o wdrażanie fotowoltaiki, czy energii wiatrowej, czy energii jądrowej. Chociaż trzeba też zaznaczyć, że gazy cieplarniane to nie tylko dwutlenek węgla, to też dwutlenek azotu i metan. Samochody też generują – jako drugi emitent – gazy cieplarniane do atmosfery. Czyli pierwsza rzecz to energetyka, druga to transport. Zmieniając kolejne elementy naszego funkcjonowania, dochodząc nawet do żywności, możemy ograniczyć globalne ocieplenie. Chociaż to nie będzie już takie łatwe, bo ten pociąg jest bardzo rozpędzony – mówi dr hab. Jerzy Kozyra.
Wspomniał Pan o sytuacji na S17 niedaleko Puław, gdzie nawierzchnia nie wytrzymała tych wysokich temperatur. To oznacza, że nasza infrastruktura nie jest przygotowana do tego typu upałów?
– W większości projektów tego typu założenia są, że powinna wytrzymać, natomiast znajdujemy się już na granicy norm. Zaleceniem jest przegląd wszystkich norm, które stosujemy, dotyczących nie tylko budownictwa, ale przede wszystkim zachowań ludzi, jeśli chodzi o zdrowie. Bo ta temperatura jest już bardzo niebezpieczna, szczególnie w miastach, gdzie generalnie jest wyższa temperatura z powodu nagromadzenia betonu i jego nagrzewania się oraz braku wody i wystarczającej ilości roślinności, która w naturalny sposób zmniejsza temperaturę. Bardzo dobrze to widać, jak porównujemy dane z Puław, gdzie stacja meteorologiczna znajduje się w środku miasta. W niedzielę (29.06) w Puławach mieliśmy 39,7 st. C, a 10 km od Puław w naszym zakładzie doświadczalnym, w gospodarstwie było maksimum 38,8 st. C. To jest około 1 stopnia różnicy. Natomiast w dużych miastach temperatura może być wyższa niż ta notowana na stacjach meteorologicznych nawet o 2-3 stopnie – wyjaśnia dr hab. Jerzy Kozyra.
Obecne upały potęgują także suszę rolniczą, szczególnie na Lubelszczyźnie…
– W tym roku mieliśmy bardzo niską sumę opadła atmosferycznego, bo do tej pory w Puławach spadło tylko 80 litrów wody, a powinno około 300. Mieliśmy trochę szczęścia, jeśli chodzi o temperaturę, bo do tej pory nie mieliśmy fali upałów, a cała Europa zmaga się z wysoką temperaturą już od miesiąca. Uchroniło to zbiory w Polsce. Natomiast nie znamy efektu tej wysokiej temperatury z ostatnich dni, bo po pierwsze niektóre zboża zaczynają zasychać, dojrzewać – jesteśmy przed żniwami. Z drugiej strony wiele upraw jest w bardzo słabej kondycji i ta wysoka temperatura może być dla nich zabójcza. Jeśli chodzi o deszcz, to prognozowane są gwałtowne opady i burze, bo to jest typowe przejście od fali upałów do trochę chłodniejszej pogody. Trzeba uważać na ostrzeżenia, bo jeśli te burze będą, to mogą być niszczycielskie. Do tego typu pogody musimy już się przyzwyczajać – dodaje dr hab. Jerzy Kozyra.
Dodajmy, że według najnowszych danych temperatura na puławskiej stacji przekroczyła w poniedziałek (29.06) 40 stopni Celsjusza. Przed godziną 15.00 było to 40,1 st. Celsjusza.
ŁuG / opr. ToMa
Fot. Łukasz Grabczak
Pliki dźwiękowe
Z Jerzym Kozyrą rozmawia Łukasz Grabczak




![Zamknięta ekspresówka, odwołane pociągi. Upał uderza w kierowców i pasażerów [ZDJĘCIA] 5 EAttachments96088638dbfe30e209084c300a52202ca39289c xl](https://radio.lublin.pl/wp-content/uploads/2026/06/EAttachments96088638dbfe30e209084c300a52202ca39289c_xl-350x250.jpg)





