Pożar puszczy opanowany. Czwarty dzień akcji gaśniczej [ZDJĘCIA]

EAttachments95020414bccb026a5fa02f43f72eb86a9ff5bef xl

Mija czwarty dzień akcji gaśniczej w Puszczy Solskiej. Według wstępnych szacunków spłonęło 300 hektarów lasów, a 1000 hektarów jest objętych działaniami gaśniczymi. Dziś możemy powiedzieć, że pożar został opanowany i nie rozprzestrzenia się. Na miejscu od samego rana jest Magdalena Kowalska.

Z pomocą przyszedł deszcz

Wczoraj (07.05) na Roztoczu pojawił się deszcz. Opady znacznie pomogły strażakom, którzy od wtorku heroicznie walczą z pożarem bardzo cennego przyrodniczo terenu Puszczy Solskiej. Jednak jeszcze dziś rano pożar wciąż był groźny przez liczne zarzewia ognia, które pod wpływem wiatru mogły się rozpalić.

CZYTAJ: Śmigłowce i samoloty zakończyły działania w Puszczy Solskiej

Mówił o tym po porannym posiedzeniu sztabu kryzysowego wiceminister spraw wewnętrznych i administracji Wiesław Leśniakiewicz. – Mimo że warunki atmosferyczne nam sprzyjają, nie oznacza to wcale, że mamy zakończone działania ratownicze, bowiem kiedy przeprowadzono nawet w tych godzinach porannych po tych opadach deszczu rozpoznanie realizowane przez grupy dronowe, mamy nadal zarzewia ognia, które są ukryte, bowiem mamy te tereny, które są takimi terenami torfowymi. Całą noc trwały działania ratownicze i prowadzone były akcje związane z minimalizowaniem tego zagrożenia – wskazał wiceminister.

Pożar opanowany

W południe po kolejnych godzinach ciężkiej pracy strażaków, leśników i wojska sztab kryzysowy przekazał informację o pełnym opanowaniu sytuacji. Szczegółowo mówił o tym zastępca komendanta głównego Państwowej Straży Pożarnej nadbrygadier Sławomir Sierpatowski.

– Zrobiliśmy rekonesans z wykorzystaniem bezzałogowych statków powietrznych, dronów oraz z wykorzystaniem quadów i samochodów. Sytuacja wygląda następująco: w północnej części terenu objętego działaniem na chwilę obecną nie stwierdziliśmy żadnych ognisk pożaru, czyli od strony miejscowości Józefów nie ma żadnych ognisk pożaru. Będzie przeprowadzona jeszcze jedna weryfikacja, jeżeli ta dodatkowa weryfikacja nie wskaże tych punktów, rozpoczniemy przekazywanie tego terenu objętego pożarem przedstawicielom Lasów Państwowych – mówił nadbrygadier Sierpatowski. – W środkowej części pogorzeliska mamy stwierdzone pojedyncze miejsca pożaru zarzewia, natomiast są to zarzewia w miejscu już wypalonym, więc nie ma ryzyka, że ten pożar się rozprzestrzeni. Są to pojedyncze punkty, jakieś wypalone drzewa, konary, korzenie, które jeszcze się delikatnie tlą. Drony wskazały nam tam podwyższoną temperaturę, więc musimy rozpocząć przelewanie tych miejsc. Największe działania są prowadzone w południowej części terenu objętego działaniem, czyli od strony miejscowości Osuchy. Tutaj mamy wprowadzone siły i środki z jednostek PSP i OSP, dwie kampanie gaśnicze, podchorążowie z Akademii Pożarniczej, kadeci ze Szkoły Aspirantów w Krakowie oraz grupa GFFF Poznań. Wspierani są przez samochody gaśnicze. Teren objęty działaniami jest już okrążony z wykorzystaniem ciągnika Lasów Państwowych, czyli mamy już pewność, że to pogorzelisko nie będzie nam się rozprzestrzeniało. Na zewnątrz i teraz są wprowadzane prądy gaśnicze. Wchodzimy do środka promieniście i przelewamy ten teren.

CZYTAJ: „Dogaszanie może potrwać kilka dni”. Pożar puszczy wciąż groźny

Tragedia dla przyrody

Z bardzo wstępnych szacunków wynika, że uszkodzeniu lub zniszczeniu uległo 100 tysięcy metrów sześciennych drewna jako surowca – przekazał wiceminister klimatu i środowiska Mikołaj Dorożała, który dodał, że jeśli chodzi o zwierzęta, to w najgorszej sytuacji znalazły się płazy, gady i młode ptaki.

– Widziałem zdezorientowane ptaki, sójki czy inne gatunki jak dzięcioły. Były nawet takie filmy z łosiami, które też w dezorientacji uciekały z tego terenu – mówił wiceminister Dorożała. – Część zwierząt pewnie była sobie w stanie lepiej poradzić. Najgorzej myślę, że będzie z gadami, płazami czy ptakami w okresie lęgowym, bo to jest ten moment, gdzie w koronach drzew bardzo często były gniazda. Więc to oczywiście z punktu widzenia przyrodniczego jest sytuacja dramatyczna. Rozmawiałem też z miejscowymi leśnikami, którzy dobrze znają ten las. Mówili mi, że byli tu dosłownie kilka dni przed pożarem, teraz się pojawili w tym lesie i nie byli w stanie go poznać.

CZYTAJ: Katastrofa samolotu gaśniczego. Prokuratura zakończyła czynności na miejscu tragedii

Najgorsze już minęło, w Józefowie już prawie nie czuć dymu, ale mieszkańcy roztoczańskiego miasteczka wciąż są wstrząśnięci wydarzeniami ostatnich dni.

– Nie było wesoło. U nas była tragedia – opowiadają mieszkańcy. – Zapowiadało się, że może być bardzo niebezpiecznie, ale na szczęście strażacy to wszystko ogarnęli. Blisko kamieniołomów, to strach niesamowity. Dla całego okolicznego społeczeństwa, ale dla kraju również, bo spłonął przepiękny las. Dobrze, że popadało. Baliśmy się, bo mieszkamy niedaleko. Dobrze, że zatrzymali pożar przed kamieniołomami. Straszna tragedia dla przyrody, bo zginęło wiele zwierząt.

Przyczyny pojawienia się ognia będą ustalane po zakończeniu wszystkich działań gaśniczych.

W kulminacyjnym momencie w akcji gaśniczej uczestniczyło 1100 osób, byli to strażacy z jednostek z całego kraju, a także leśnicy, wojsko i osoby koordynujące działania. 

MaK / opr. WM

Fot. PAP/Wojtek Jargiło / Magdalena Kowalska

Exit mobile version