Żużlowcy Orlen Oil Motoru Lublin przegrali z GKM-em Grudziądz 44:46 w meczu 7. kolejki Ekstraligi. To trzecia z rzędu przegrana Koziołków i to w identycznym stosunku.
Punkty zdobyli: Bartosz Zmarzlik 13, Kacper Woryna 11, Martin Vaculik 9, Bartosz Bańbor i Mateusz Cierniak po 5 oraz Bartosz Jaworski 1.
Spotkanie analizuje menadżer Motoru Jacek Ziółkowski: – Na pewno porażka dwoma punktami boli bardziej niż dziesięcioma, bo każdy bieg, gdzie stracono punkt, mógł zaważyć na tym, że wynik byłby odwrotny. No cóż, tak się zdarza. Wielokrotnie to my wygrywaliśmy o włos i przy odrobinie szczęścia. Tym razem rywale po raz trzeci z rzędu okazali się lepsi. Mam nadzieję, że do trzech razy sztuka i więcej się to z nimi powtórzy.
Na tę porażkę złożyło się kilka czynników, bo i słabsi juniorzy i kilka wpadek na trasie.
– Na pewno ten wynik biegu młodzieżowego był dla nas zaskoczeniem, bo nie spodziewaliśmy się, że na lubelskim torze przegramy 1:5. Ostatnio to chyba dość dawno się zdarzyło. Do zwycięstwa niewiele zabrakło, ale zabrakło. Na pewno taśma, na pewno przynajmniej dwie albo trzy sytuacje, kiedy wjeżdżaliśmy punkty, zawodnicy odeszli troszkę od krawężnika i pozwolili rywalom na wejście pod lewy łokieć. Nie obawiałbym się o psychikę zawodników. Najbardziej szkoda, że tych punktów to brakuje do tabeli. W tej chwili jest sześć drużyn, które kandydują do czterech miejsc w play-offach. I nie jest powiedziane, że ktoś ma w nich zaklepane miejsce – stwierdza Jacek Ziółkowski.
Mateusz Cierniak przyznaje, że porażka ponownie była minimalna: – Przegraliśmy trzy mecze z rzędu łączną sumą sześciu punktów. Chyba to najbardziej boli. Przegrywaliśmy o naprawdę niedużo. Ale uważam, że to też jest powód, aby się w jakimś stopniu cieszyć – popełniamy błędy, zdarzają się wpadki, przegrane wyścigi, niespodziewane mijanki, taśmy i inne różne rzeczy, a mimo wszystko i tak jesteśmy w stanie mecz prawie wygrywać. Skończyliśmy połowę rundy zasadniczej i teraz zaczynają się rewanże. Może nie zaczyna się to wszystko od nowa, ale jest to sport. Nie ma co w ogóle się smucić, tylko skupić na tym, czego nam brakuje, co możemy zrobić lepiej, gdzie szukać brakujących elementów.
W kolejnym meczu 12 czerwca Motor podejmie Włókniarza Częstochowa.
AR
Fot. GC / archiwum RL
Pliki dźwiękowe
Jacek Ziółkowski
Mateusz Cierniak










