Podczas pożaru w Puszczy Solskiej stracili jedyny samochód. Strażacy apelują o pomoc

EAttachments95097739f4b3540fa15c5d3f2b3b1f812c3e74e xl

W nie lada kłopocie są strażacy z Korytkowa Dużego w gminie Biłgoraj. Druhowie od tygodnia nie mają czym wyjeżdżać do akcji. Ich jedynym samochodem gaśniczym był 44-letni, wysłużony Star. Ten, można powiedzieć – dokonał żywota – podczas wyjazdu do pożaru w Puszczy Solskiej. 

– Wezwanie dostaliśmy we wtorek o 18:00, chłopcy sprawnie się skrzyknęli i ruszyli na akcję. Ta trwała 12 godzin, ale naszym Starem już z niej nie wrócili do Korytkowa – mówi prezes OSP, Franciszek Socha. – Wyjechała cała obsada. Liczyliśmy, że to będzie długo trwało. W obwodzie czekała druga zmiana, ale niestety tam pożar był tak duży, że nawet nie było możliwości, żeby się zmienić, bo nikt by nikogo nie znalazł. Teren pożaru był naprawdę bardzo rozległy. Ta zmiana, która pojechała, pracowała 12 godzin przy pożarze. Po 12 godzinach zwolnili ich, naszą drużynę akurat. Chłopaki wracali i nie dojechali do domu. Samochód nie wytrzymał nocnej akcji.

– Skrzynia, biegi się skończyły i tyle – opowiada Henryk Wnuk. – Nie chciał jechać, więc stoczyliśmy się z górki na parking i tyle. Dobrze, że po drodze był parking, między Aleksandrowem a Smólskiem.

– My zaczynaliśmy od głównej drogi. Głównie chodziło o to, żeby nie przepuścić ognia na drugą stronę – mówi Bogusław Kaczor. – Taki teren, że nie można było wjechać, tylko głównie trzeba było rozkładać odcinki i dopiero w dalszej odległości gasić. W nocy nic nie widać. Nie wiadomo, którędy się chodzi. Każdy z nas ma latarkę, ale też ta latarka nie pomoże na tyle. Jest jagodnisko zarośnięte, nagle się wchodzi i wszyscy leżą, bo jest dół w tym miejscu i nic nie widać. Zadymienie. Były też takie momenty, że ogień jest niby nisko, a po drodze rośnie świerk, który ma suche gałązki i w ciągu kilku sekund ogień jest od samego dołu do samej góry.

CZYTAJ: Patrolowanie pogorzeliska i szacowanie strat. Sytuacja po pożarze

Chyba już wcześniej było z tyłu głowy, że ten samochód w końcu się skończy.

– Już od dłuższego czasu tak rozmawialiśmy, że być może wyjedziemy, a nie dojedziemy – przyznaje Bogusław Kaczor.

Fatalne uczucie dla strażaka wiedzieć, że coś się dzieje, wy jesteście potrzebni i nie ma czym dojechać.

– Mieliśmy taką sytuację, bo następnego dnia był pożar w sąsiedniej wiosce i ściągali też strażaków z Janowa Lubelskiego, Kocudza, tamte strony, a my nie mieliśmy czym pojechać – opowiada Bogusław Kaczor. – Nie ma samochodu, nie ma dyspozycji i zostajemy na miejscu, nie możemy pojechać. Straż z Biłgoraja nas nie wyśle, jeżeli nie mamy samochodu. Na piechotę nie pójdziemy i z pompkami, z łopatami nie będziemy tam biec.

Te auto psuło się już od dawna, bo ma swoje lata.

– Ogólnie hamulce siadały, powietrza brakuje, bo to stare wszystko, pęka, wszystkie przewody. Poprawiało się cały czas coś tam na bieżąco. Własnymi siłami. Mechanik kosztuje. Każdy strażak coś tam ma w sobie. Jakieś swoje smykałki – mówi Henryk Wnuk.

To jest wasz jedyny samochód gaśniczy?

– Można powiedzieć, że jedyny, chociaż mamy jeszcze w zapasie jeden taki, troszeczkę archaiczny, ale jest, na drewnianych kołach – mówi Franciszek Socha. – Jest z 1928 roku, pierwszy wóz, który pozyskała nasza jednostka. Taki zabytek. Ten nam został. To jest oczywiście żart. Ten jest jedyny, który nam tutaj służył. Star 244. Był w naszej jednostce od nowości, od 1982 roku i do tej pory nam służył. Oczywiście nie chcielibyśmy go oddawać na złom, bo jest sentyment do tego auta. Niejedno pokolenie jeździło tym autem. Zgłosił się do nas pan, który prowadzi muzeum strażackie w Janowie Lubelskim. Zaoferował nabycie tego auta. Ucieszyliśmy się niezmiernie, bo powiedział, że w takim stanie, w jakim jest, on go tam wyeksponuje, łącznie z tymi napisami, że to nasza jednostka z historią. Jest taki pasjonat, który to organizuje, ma już kilka tysięcy eksponatów i czeka tylko na odpowiednie pomieszczenie.

Piękna emerytura dla tego wozu?

– Dokładnie. Tym bardziej, że jest to niedaleko i myślę, że za jakiś czas niejedna osoba z sentymentem pojedzie go zobaczyć – dodaje Franciszek Socha.

Wójt gminy Biłgoraj Dariusz Świerczyński deklaruje, że gmina zrobi wszystko, co w jej mocy, by kupić strażakom samochód. Oczywiście nie będzie to nowy wóz, ale w tym momencie kluczowe jest, by druhowie mieli czym wyjechać do akcji. Jednocześnie nieoceniona byłaby pomoc finansowa z zewnątrz.

– Będziemy musieli znaleźć te pieniądze – zaznacza wójt. – Będzie trzeba poszukać w budżecie, coś przesunąć, czegoś nie wykonać, ale patrząc na tę tragedię, która była w Puszczy Solskiej, na ten pożar, na ogrom zdarzenia, nie mamy tutaj co dyskutować, po prostu trzeba kupić. Nie ukrywam, nie robimy żadnej oficjalnej zrzutki, nie apelujemy na stronach internetowych o przekazywanie pieniędzy, nie podajemy konta. Staram się osobiście kontaktować z różnymi instytucjami i czekamy na oddźwięk, czy uda nam się gdzieś od kogoś jakieś środki uzyskać, znaleźć kogoś, kto byłby gotowy przekazać środki na zakup samochodu, tak żeby jednostka mogła działać. Samochody mają po 50 lat, część jest nowsza, część samochodów jest starsza, część ma po 50 lat. One po prostu pracując, co drugi dzień i po 12 godzin, nie dały rady technicznie, fizycznie, żeby tutaj zadziałały. Mamy kilka takich starych samochodów. Już nawet jeśli chodzi o ten samochód w Korytkowie, on już nie pojedzie, ale miał na przykład pompę paliwową. Była potrzebna innej jednostce, bo wysiadła, więc już przyjechali strażacy, wykręcili, żeby jechać do akcji. Takich Starów mamy jeszcze kilka na terenie naszej gminy. Gmina ma 17 jednostek OSP.

Najlepiej, gdyby wydarzył się jakiś mały cud.

– Wszyscy na to liczą. Zazwyczaj to strażacy niosą pomoc, a w tym momencie my jako strażacy oczekujemy pomocy – mówi Franciszek Socha.

Strażacy podkreślają, że bez samochodu ich umiejętności nikomu się nie przydadzą. Marzą o samochodzie gaśniczym – na już. Liczą, że znajdzie się sponsor, który udzieli wsparcia im i gminie. Kontakt do druhów można znaleźć w mediach społecznościowych.

Strażacy z Korytkowa Dużego w przyszłym roku obchodzić będą jubileusz stulecia istnienia.

JN / opr. WM

Fot. Joanna Nowicka

Exit mobile version