Najpierw sprzątanie i szacowanie strat przez specjalnie powołaną ku temu komisję, a potem ponowne zagospodarowanie lasu – taki jest plan Lasów Państwowych na Puszczę Solską, która ucierpiała w ogromnym pożarze. Podczas dzisiejszej konferencji prasowej leśnicy podsumowali dane o stratach i odpowiadali na kluczowe pytania – co dalej z cenną puszczą.
– Zakończenie działań operacyjnych koordynowanych przez strażaków nie oznacza końca patrolowania powierzchni objętych pożarem – podkreśliła rzecznik Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Lublinie, Anna Sternik. – Patrole gaśnicze złożone z pracowników Nadleśnictwa Józefów są cały czas obecne w terenie, na ziemi, obserwując, szacując rozmiar pożaru. Ale też patrole gaśnicze mają do dyspozycji drony z termowizją, które po oblotach nocnych identyfikują takie miejsca, gdzie jeszcze cały czas ogień się tli albo miejsca z podwyższoną temperaturą. To mogą być pojedyncze drzewa, to mogą być miejsca (przypomnijmy, to są tereny torfowiskowe), które wciąż mogą się tlić i czujność cały czas jest zachowana. Takie patrole gaśnicze mają do dyspozycji samochody patrolowo-gaśnicze, to jest samochód z Nadleśnictwa Józefów, ale również samochody z innych nadleśnictw lubelskiej dyrekcji. Nad takim zabezpieczeniem terenu czuwają także strażnicy leśni, a więc pracownicy nie tylko z Nadleśnictwa Józefów, ale również dyżury rotacyjne z całej lubelskiej dyrekcji.
Najświeższe dane dotyczące rozmiaru pożaru przedstawił zastępca nadleśniczego Nadleśnictwa Józefów Adam Kraczek.
– Wczoraj w późnych godzinach wieczornych zakończyliśmy obloty dronem, do godzin porannych trwała analiza tych danych – mówi Adam Kraczek. – Widać wyraźnie, gdzie zasięg pożarzyska jest i jak wygląda. To wszystko jest już brązowe i ulega powoli zamarciu, na zewnątrz widać zielony obszar, to są drzewostany nieuszkodzone przez pożar. Bardzo prawdopodobna, niemalże dokładna, co do hektara w tej chwili powierzchnia tego pożarzyska wynosi 1157 hektarów. Na naszych gruntach, czyli na gruntach Skarbu Państwa w Zarządzie Nadleśnictwa, pożarem zostało objętych 885 hektarów. Na gruntach innych własności jest to powierzchnia 272 hektarów. Ze zobrazowania tego, które udało nam się tutaj osiągnąć, najgorsze i najbardziej takie materialne straty będą dotyczyły drugiego dnia pożaru. Tutaj, w tym obszarze, który obejmuje około 400 hektarów, prawdopodobnie będzie konieczne całkowite uprzątnięcie tego drzewostanu w jak najszybszym terminie po to, aby jeszcze nie nastąpiło techniczne uszkodzenie tego surowca przez szkodniki wtórne, które spodziewamy się, że bardzo w krótkim okresie zaczną to drewno atakować. Uszkodzeniu uległy w zasadzie wszystkie klasy wieku, od młodników, od upraw, przez młodniki, drągowiny, tyczkowiny, do drzewostanów starszych, starolasów. Myślę, że młodsze uprawy i młodniki to jest problem, który można szybko pokonać. Natomiast uprzątnięcie drzewostanów starszych, zagospodarowanie tych powierzchni, to będzie też wymagało pracy i analizy.
CZYTAJ: Puszcza Solska po pożarze. „Za chwilę możemy mieć podwójną katastrofę”
Pożar dotknął nie tylko drzewostan i cenną roślinność, ale także zwierzęta – kopytne, jak sarny czy jelenie, ale i ptaki w okresie lęgowym oraz gady czy płazy.
– Straty są nie do oszacowania – przyznaje zastępca nadleśniczego.- Czy mnie, czy moim współpracownikom, nam się o tym bardzo ciężko mówi. To jest naprawdę trudny temat dla nas. Myślę, że w zwierzynie grubej strat nie było. To są zwierzęta mobilne, one się przemieszczały, one zdążyły uciec. Ptactwo myślę, że też. Natomiast lęgi to są albo jeszcze te lęgi, które nie zostały wyprowadzone, albo to są nieloty. Więc myślę, że zwierzęta, które nie są ruchliwe, uległy spaleniu. Ale muszę państwu powiedzieć, że według informacji moich współpracowników, jak również innych informacji, które mamy, zauważa się żmiję, padalca na terenie pożarzyska. Więc to życie tutaj w tym fragmencie powolutku będzie wracało. Myślę, że tutaj nie będzie tak do końca, że to już wszystko zamarło, że tam już nie ma nic. Na pewno dużo obszarów leśnych, takich drzewostanów, drzew – czy sosna, czy olcha, czy brzoza. To też nie wszystko jest tak, że w pewnych fragmentach zostało porażonych przez ten pożar. Dużo fragmentów na pewno pozostanie i tu będzie życie cały czas. Zwierzyna – nikt z pracowników Nadleśnictwa Józefów, ja też nie słyszałem z zewnątrz żadnych informacji, żeby ktoś znalazł jakieś padłe zwierzę, spalone czy coś w tym rodzaju. Czegoś takiego nie ma, nie stwierdziliśmy. Cykl produkcyjny w ciągu trwania lasu to jest, przyjmujemy, mniej więcej 100 lat, może 150. Odtworzenie tych wszystkich procesów, które miały tu miejsce, to na pewno jest proces długofalowy, długotrwały. Te straty są wielkie i ogromne. Na pewno one są nie do wycenienia. O ile straty w drzewostanie można wycenić, o tyle w przyrodzie nie sądzę.
– Będzie powołana komisja – zapowiada Anna Sternik. – Komisję powoła dyrektor RDLP w Lublinie, Lubelskiej Dyrekcji Lasów Państwowych. Będzie to komisja, która według obowiązującej nas instrukcji ochrony przeciwpożarowej Lasów Państwowych będzie badała przyczyny, okoliczności wybuchu tego pożaru, przebieg akcji gaśniczej. Ta komisja, ten zespół kryzysowy powołany również przy dyrektorze, przy współudziale Nadleśnictwa Józefów będzie miał za zadanie ocenienie szkód, ocenienie strat w siedliskach przyrodniczych, a także oczywiście zaplanowanie dalszych szczegółowych działań polegających na i uprzątnięciu terenu, ale też na dalszym zagospodarowaniu i terenu, i surowca drzewnego, jaki musimy też pozyskać z tego terenu.
CZYTAJ: Podczas pożaru w Puszczy Solskiej stracili jedyny samochód. Strażacy apelują o pomoc
– Ten las w postaci, którą do tej pory znaliśmy, przestał istnieć – wskazuje Adam Kraczek. – To nie wróci w perspektywie stuletniej. Jeżeli to zostawimy w takim formacie, to niech sobie państwo wyobrażą, to jest teren zszyty siecią szlaków turystycznych, komunikacyjnych. To jest nierealne, żeby w jakiś sposób zostawić to nieuporządkowane. Więc to na pewno w pierwszym wariancie musi zostać uporządkowane. W następnym to już na pewno będzie opracowany jakiś projekt, żeby zagospodarować te powierzchnie. Z drugiej strony zagospodarowanie tych powierzchni musi pójść w kierunku również ochrony przeciwpożarowej. Jeżeli tu nastąpi jakieś zagospodarowanie właśnie przez odnowienie tych powierzchni, trzeba liczyć się z tym, że tutaj mamy do czynienia z siedliskami borowymi, gdzie troficzność gleb jest bardzo niska. Dużego pola do popisu w obrębie wyboru gatunków nie mamy. Więc mogą tu powstać w znaczny sposób monokultury sosnowe, z jak największym udziałem gatunków liściastych, które będą możliwe do wprowadzenia. Niemniej jednak w perspektywie 20, 30, 40 lat powstaną drzewostany o naprawdę bardzo wysokim stopniu zagrożenia pożarowego. Więc muszą powstać też i pasy przeciwpożarowe, muszą też powstać dojazdy przeciwpożarowe. Bo okazało się, że pożar w początkowej fazie swojego rozwoju, czyli w lasach niepaństwowych, gdzie praktycznie jest teren niedostępny, tam nie ma dróg, a jeżeli są drogi, to są nieprzejezdne dla samochodów bojowych, Straży Pożarnej, zasadniczo uniemożliwił opanowanie tego pożaru w początkowej fazie.
CZYTAJ: Turystyka pożarowa? Niebezpieczna ciekawość podczas akcji w Puszczy Solskiej
– Dym został zlokalizowany przez osobę dyżurującą w naszym punkcie alarmowo-dyspozycyjnym na podstawie widoku z kamer, które są zainstalowane na wieży obserwacyjnej Nadleśnictwa Józefów – mówi Anna Sternik. – Ten dym został zlokalizowany i po lokalizacji została przekazana informacja do Straży Pożarnej, która zadysponowała na miejsce jednostkę. Przypomnę w tym momencie o zakazie wstępu do lasu. Ten zakaz wstępu do lasu został w ostatnich dniach ograniczony. Był na terenie całego Nadleśnictwa Józefów, ponieważ turyści dzwonili, dopytywali, gdzie mogą udać się w teren do lasu. Chcąc ograniczyć te telefony, był zakaz na terenie całego Nadleśnictwa, ale teraz jest na terenie dwóch leśnictw, Dębowce i Fryszarka, ponieważ to jest obszar objęty akcją gaśniczą i w tej chwili, czyli pożarzysko, pogorzelisko, pożarzysko po pożarze, gdzie może być niebezpiecznie lub bardzo niebezpiecznie, bo niektóre drzewa na terenie torfowisk przy niewielkim wietrze mogą się po prostu przewracać. Społeczeństwo musi mieć to na uwadze, ale oczywiście to nie tylko z uwagi na samo niebezpieczeństwo ze strony spalonych drzew, ale również z uwagi na prace, które będą tutaj prowadzone.
Akcja gaśnicza w Puszczy Solskiej została oficjalnie zakończona 12 maja. Pożar wybuchł 5 maja po południu, na terenie prywatnego lasu.
JN / opr. WM
Fot. Iwona Burdzanowska / archiwum RL
Pliki dźwiękowe
Po wielkim pożarze. Leśnicy o przyszłości Puszczy Solskiej





![Spłonął TIR. Przewoził kilka tysięcy żywych kurczaków [ZDJĘCIA] 6 EAttachments9512761cbab36228cb1d5572dd0f230a30a03b4 xl](https://radio.lublin.pl/wp-content/uploads/2026/05/EAttachments9512761cbab36228cb1d5572dd0f230a30a03b4_xl-350x250.jpg)



