Korzenie rosyjskiej agresji. W Lublinie rozpoczęło się Forum 2026

EAttachments9524690e7d79656e871e4bda439870237b44ed5 xl 1

Historycy, analitycy oraz naukowcy z całego świata rozmawiają w Lublinie o korzeniach i formach rosyjskiej agresji, znaczeniu obszaru bałtyckiego i komentują ostatnie wybory na Węgrzech w kontekście bezpieczeństwa Europy Środkowej. Zadaniem konferencji jest również próba odpowiedzi na pytanie o główną przyczynę pełnoskalowej inwazji Rosji na Ukrainę.

Eksperci zwrócili uwagę, że rosyjska agresja ma różne fazy.

– Najbardziej intensywne działania w tak zwanej sferze postradzieckiej notowane są od 2008 roku. Najpierw wojna w Gruzji, potem działania hybrydowe na Ukrainie, aż po pełnoskalową wojnę w tym kraju – mówi dr Grzegorz Gil, dyrektor Instytutu Europy Środkowej. – Będziemy chcieli podjąć refleksję na temat perspektyw rozwoju tej sytuacji. Czy Federacja Rosyjska i jej agresywne działania są już w fazie terminalnej. Rosji nie stać na otwieranie kolejnych ognisk zapalnych, czy też jest zupełnie odwrotnie. Przemoc polityczna, gospodarcza, kognitywna to immanentna cecha tego systemu społeczno-gospodarczego i nie da się od tego uwolnić. 

CZYTAJ: Dr Grzegorz Gil: „Polska jest dziś słuchana w kwestiach Rosji”. W Lublinie rusza Forum 2026

– Wojna informacyjna, historyczna, propaganda i izolacja Ukrainy. Te działania sprawiają, że Rosja jest tak skuteczna i przekonuje do siebie większość społeczeństwa – uważa dr Anton Saifullayeu, wicedyrektor do spraw badawczo-dydaktycznych Instytutu. – W społeczeństwach demokratycznych możemy dyskutować, wybierać, co jest najważniejsze. W Rosji takich możliwości nie ma. Nakładamy na to cenzurę, ograniczenia dostępu, na przykład jak ostatnio do Internetu, do informacji. Powoduje to, że ludzie zaczynają w większości wierzyć w rzeczy, które są narzucane przez państwo. I na tym polega główna różnica. To jest pewien tryb funkcjonowania, generalnie, relacji społeczeństwa z władzą i niestety to się nie zmienia na przestrzeni lat.

Obszar bałtycki jest kluczowym regionem geostrategicznym, łączącym Rosję z Europą i rynkami światowymi. Dla NATO akwen ten stanowi wewnętrzne morze sojuszu, co czyni go miejscem ciągłej rywalizacji, w której Moskwa realizuje swoje interesy.

– Właśnie dlatego ważna jest współpraca krajów bałtyckich – podkreśla dr Damian Szacawa, kierownik Zespołu Bałtycko-Nordyckiego IEŚ. – W tym momencie około 80% gazu, który importujemy w Polsce, przechodzi przez korytarz bałtycki. To pokazuje, jakie to jest znaczenie. W ubiegłym roku nasze trzy porty, czyli Gdańsk, Gdynia i Szczecin-Świnoujście, przeładowały łącznie prawie 4 miliony kontenerów. To jest milion kontenerów więcej niż w 2020 roku, czyli pięć lat temu. To pokazuje wszystko, jak bardzo mocno my się tutaj związujemy z państwami na Północy. Jest nam bliżej również, jeśli chodzi o takie strategiczne postrzeganie tego naszego wschodniego sąsiada. Mówimy o wschodniej flance NATO, zabezpieczeniu tych wszystkich przewozów, no i tutaj mówimy o konieczności współpracy z państwami Północy, współpracy przemysłu zbrojeniowego.

– Odejście Węgier od polityki prorosyjskiej to uderzenie w strategiczne interesy Kremla i radykalne przemodelowanie układu sił w Europie Środkowej – komentuje ostatnie wybory na Węgrzech prof. Robert Rajczyk z Instytutu Europy Środkowej w Lublinie. – Sam fakt, że Węgrzy zdecydowali o tym, aby dokonać alternacji władzy politycznej we własnym kraju, czyli powierzyć rządy Peterowi Magyarowi i TISZY, to jest jednoznaczna odpowiedź. Można by powiedzieć, że Węgrzy zagłosowali nogami za proeuropejskim i antyrosyjskim, jednak zdecydowanie, kierunkiem politycznym. Jeśli chodzi o wspólne jakieś interesy, to na pewno umacnianie jedności Unii Europejskiej. Druga rzecz to oczywiście umacnianie odporności na przykład na ataki hybrydowe czy kognitywne Federacji Rosyjskiej i pewnie współpraca w dziedzinie obronności, ponieważ program SAFE, Węgry także chciałyby skorzystać z tych pieniędzy, wymaga między innymi współpracy regionalnej.

CZYTAJ: Szkolenie konne lubelskich Terytorialsów [ZDJĘCIA]

Kreml postrzega byłe terytoria Związku Radzieckiego i imperium rosyjskiego jako podstawę do zachowania statusu mocarstwa globalnego.

– Atak na Ukrainę to efekt przekonania o konieczności dominacji nad sąsiadami dla zapewnienia własnego bezpieczeństwa – ocenił ukraiński publicysta Mykoła Riabczuk z Instytutu Nauk Politycznych i Narodowościowych Narodowej Akademii Nauk Ukrainy. – Rosja broni tożsamości imperialnej, która po prostu nie może istnieć bez Ukrainy. I to było podstawą istnienia tego kraju od samego początku, od rozpadu Związku Sowieckiego, a wszystkie inne kwestie były rozwiązywane w sposób oportunistyczny. To znaczy, gdzie się dało coś urwać, coś osiągnąć, Rosja to robiła, ale strategicznie zawsze w centrum uwagi była moim zdaniem Ukraina. Bez Ukrainy, bez tej całej mitologii, która jest zbudowana na micie Kijowa, tego powiązania fikcyjnego absolutnie między Moskwą i Kijowem, Rosja nie istnieje jako imperium. To znaczy, oni musieliby przeprowadzić kompletną rewizję tożsamości swojej, przejść od imperialnej do narodowościowej. To jest bardzo bolesny proces.

ZOBACZ ZDJĘCIA:

Eksperci w Lublinie o korzeniach rosyjskiej agresji i sytuacji w Europie Środkowej będą rozmawiali jeszcze jutro (20.05).

Wydarzenie odbywa się w Lubelskim Centrum Konferencyjnym i potrwa dwa dni. Jego głównym organizatorem jest Instytut Europy Środkowej w Lublinie. Szczegółowy program konferencji jest dostępny na stronie instytutu.

RyK / opr. PrzeG

Fot. Instytut Europy Środkowej FB / pexels.com / Magdalena Michalew

Exit mobile version