– Prowadzimy działania profilaktyczne w związku z pożarem Puszczy Solskiej. Cały czas monitorujemy sytuację w związku i wprowadziliśmy zakaz wstępu do Roztoczańskiego Parku Narodowego – mówi Tadeusz Grabowski (na zdj.), dyrektor RPN, z którym rozmawia Marta Lackorzyńska.
CZYTAJ: „Tam było piekło”. Udało się zapanować nad gigantycznym pożarem [ZDJĘCIA, WIDEO]
Płonie Puszcza Solska. Obawy o Roztoczański Park Narodowy są w tej sytuacji naturalne.
– To jest oczywiste. Bardzo uważnie śledzimy to, co się dzieje w Puszczy Solskiej. Mamy stały kontakt z kolegami z Nadleśnictwa Zwierzyniec i Nadleśnictwa Józefów. Podejmujemy działania profilaktyczne. Wprowadziliśmy zakaz wstępu do Roztoczańskiego Parku Narodowego. Wiem, że to może się wielu turystom nie bardzo spodobać, ale proszę zrozumieć, że są to względy bezpieczeństwa. Chodzi o zminimalizowanie ryzyka zaprószenia ognia. Nasze ekosystemy są bardzo silne, są stabilne, są różnorodne, niemniej jednak również odczuwają brak wody i wysoką temperaturę, tutaj należy dochować należytej staranności. Służby parku, Straż Parku jest w terenie. Monitorowane są granice parku i szlaki. Działają patrole piesze i na quadach. Monitorowaliśmy teren parku z dronów. Akcja informacyjna jest również bardzo ważnym działaniem, bo staramy się dotrzeć zarówno do turystów, jak i lokalnej społeczności z przekazem, że należy wzmóc czujność i w sytuacji podejrzenia jakiegoś źródła ognia należy to zgłosić służbom. Zwracamy również uwagę na czerpanie informacji wyłącznie z prawdziwych, wiarygodnych źródeł – mówi Tadeusz Grabowski.
CZYTAJ: Pożar Puszczy Solskiej pod kontrolą. Strażacy dogaszają ogień [AKTUALIZACJA, ZDJĘCIA, WIDEO]
Czy to realne, żeby ogień przedostał się do RPN-u?
– Trudno jest wyrokować. Jedna rzecz jest bardzo niekorzystna – przewidywany jest silny, porywisty wiatr z kierunku południowego, taki, który tę olbrzymią chmurę dymu przepędza na północ, a więc w stronę parku. Pamiętajmy, że jest to znaczna odległość, bo pierwsze zarzewie ognia było około 10 km od parku, poza jego otuliną. A teraz możemy powiedzieć, że pożar jest już na granicy otuliny Roztoczańskiego Parku Narodowego. W dalszym ciągu jest to jednak odległość co najmniej kilku kilometrów – stwierdza Tadeusz Grabowski.
Puszcza Solska to teren niezwykle cenny przyrodniczo. To oczywiste, że taki pożar na pewno wyrządzi ogromne szkody w przyrodzie.
– Myślę, że trudno w tej chwili szacować, jak są to duże szkody, bo teraz najważniejsza jest akcja ratunkowa i zatrzymanie pożaru. Czas na szacowanie szkód przez kolegów z Nadleśnictwa Józefów jest przed nami. Sądząc po pierwszych oględzinach, myślę, że zniszczenie runa leśnego i drzewostanu w niektórych obszarach pewnie jest 100-procentowe. Puszcza jest bardzo różnorodna. Choć gdy na nią patrzymy z Roztocza, wydaje nam się, że jest to bezkresne morze lasów. Ale tak nie jest, dlatego że na Równinie Biłgorajskiej występuję szereg małych form rzeźby terenu, chociażby jak wydmy czy wały wydmowe, które są porastane przez bardzo różnorodne bory: od suchych po bardziej żyzne. A między tymi wałami i wydmami znajdują się obniżenia, w których występują i torfowiska, i obszary podmokłe czy nawet bory bagienne, które też są w tej chwili bezcenną wartością. Problem polega na tym, że to wszystko jest przesuszone, poziom wód gruntowych bardzo opadł. Nawet w tych miejscach, które zawsze tą wodę posiadały, jej nie ma. Stąd taka bardzo duża wrażliwość tych ekosystemów na wysoką temperaturę i pożar. To jest ekstremalna sytuacja – dodaje Tadeusz Grabowski.
Obecnie wszystko wskazuje na to, że pożar jest już opanowany – informują strażacy znajdujący się na miejscu pożaru lasów w Nadleśnictwie Józefów. Zapewniają, że obszar pogorzeliska obserwowany jest przez termowizję, a poszczególne jednostki od razu reagują.
MLac / opr. ToMa
Fot. archiwum RL
