Trwa dogaszanie pożaru Puszczy Solskiej w województwie lubelskim. Obszar objęty działaniami operacyjnymi wynosi około 1000 hektarów.
CZYTAJ: „Tam było piekło”. Udało się zapanować nad gigantycznym pożarem [ZDJĘCIA, WIDEO]
– Najgorzej było wczoraj (06.05), kiedy ogień zbliżał się do naszej miejscowości – mówi burmistrz Józefowa, Roman Dziura. – Pożar nawet wszedł w granice miasta. Poziom zadymienia wśród zabudowy był tak duży, że mieszkańcy wpadali w lęk. Niektórzy nawet próbowali wymusić na nas ewakuację. Dzisiaj dzień rozpoczął się od niewielkiego deszczu. Dawał on nadzieję, że dogaszenie pożaru będzie dużo łatwiejsze. Żywiołem została strawiona potężna powierzchnia Puszczy Solskiej.
Deszcz w Józefowie spadł także w czwartek po południu. Chyba w żadnym innym rejonie Polski nie cieszono się z tego tak bardzo, jak na Roztoczu: – Pięknie pada. Inaczej się oddycha. Wczoraj o godzinie 21.00 nie można było jeszcze nic przewietrzyć, było pełno dymu. Wdzierał on się nawet do domu przez szczeliny kominowe. Deszcz tak dawno nie cieszył jak dzisiaj. Niebiosa sprzyjają. Dwa poprzednie dni był naprawdę pełne obaw i strachu. Było poważne realne zagrożenie – mówią mieszkańcy Józefowa.
Jak podają strażacy, obszar pogorzeliska szacowany jest na 300 hektarów. Walka z pożarem trwa od wtorkowego (05.05) popołudnia.
– Pożar w Puszczy Solskiej już się nie rozprzestrzenia, ale nie jest jeszcze dogaszony – poinformowała w czwartek (07.05) straż pożarna. Akcja gaśnicza trwa od wtorku. Powierzchnia pogorzeliska to ok. 300 ha, a obszar działań operacyjnych – 1000 ha.
CZYTAJ: Pożar niszczy serce Roztocza. Cios w turystykę i lokalne biznesy
Tereny dotknięte pożarem to część cennego przyrodniczo Parku Krajobrazowego Puszczy Solskiej i obszar w zasięgu Natura 2000. Szczególnie ważne są siedliska podmokłe i torfowiska wysokie.
– Torf jest nie tylko cenny przyrodniczo, ale w tym przypadku utrudnia pracę strażaków ponieważ pali się pod powierzchnią ziemi, co sprawia, że ogień jest niewidoczny i trudny do zlokalizowania – mówi Paweł Kurzyna z Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Lublinie. – Torfowiska wysokie podczas pożaru palą się bardzo szybko, ogień rozprzestrzenia się tam z dużą prędkością, dlatego tak trudne jest ugaszenie takiego pożaru.
– Pożar się nie rozprzestrzenia, ale nie jest jeszcze dogaszony – powiedział Polskiej Agencji Prasowej rzecznik prasowy Mazowieckiego Komendanta Wojewódzkiego PSP bryg. Karol Kroć. Tłumaczył, że strażacy skupiają się teraz głównie na dogaszaniu terenu pożarzyska i gaszeniu ewentualnych zarzewi ognia. – To jest żmudna praca, którą strażacy muszą wykonywać, docierać metr po metrze do każdego miejsca, gdzie głęboko pod warstwą darniny jest żar, aby go rozgarnąć, przekopać czy zalać wodą – powiedział Kroć. Dodał, że strażacy będą pracować także w nocy.
Jednocześnie na tereny objęte pożarem nadal zrzucana jest woda przez śmigłowce. Kroć powiedział, że prowadzone są m.in. zrzuty „po obwodzie”, aby zapobiec ewentualnemu rozprzestrzenianiu się zarzewi ognia. Podkreślił, że zrzuty będą prowadzone zgodnie zasadami bezpieczeństwa do zmierzchu, dopóki będzie to możliwe. Nie wiadomo jeszcze, czy zostaną wznowione w piątek. Przez dwa dni akcji gaśniczej w Puszczy Solskiej wykonano z powietrza ok. 500 zrzutów – ponad 600 ton wody.
MaTo / Polska Agencja Prasowa / opr. ToMa
Fot. Marta Lackorzyńska / archiwum RL
