TISZA, czyli ugrupowanie Petera Magyara, wygrała wybory na Węgrzech i ma większość niezbędną do zmiany Konstytucji. Komentatorzy spodziewają się zmiany stylu i koncepcji prowadzenia polityki wewnętrznej i międzynarodowej z Unią Europejską, USA i Rosją.
– To, co stało się na Węgrzech, było zaskoczeniem nie tylko dla dużej części opinii publicznej, ale nie prognozował tego nawet największy polski hungarysta profesor Bogdan Góralczyk. Powinniśmy wyciągnąć z tego kilka lekcji – mówił na antenie Radia Lublin wieloletni polski dyplomata Andrzej Jaroszyński. – Trzeba ciągle wierzyć w demokrację. Po drugie na Węgrzech wygrali młodzi. Ponad dwie trzecie osób poniżej 30 lat głosowało właśnie na Magyara. Kolejna sprawa – nie wystarczą tradycyjne środki masowego przekazu. Przecież prawie 90 procent było w rękach rządu, no i co? Okazało się, że właśnie społeczne środki przekazu i oczywiście rodzaj kampanii, którą miał Magyar, taką „od drzwi do drzwi”, pójście tam, gdzie poparcie dla Orbana było bardzo duże, to jest nauka dla naszych kampanii, które będą za rok.
Kreml wciąż wstrzemięźliwie komentuje powyborczą sytuację na Węgrzech. Jak podkreślają niezależni komentatorzy, po porażce Viktora Orbana Władimir Putin stracił ważnego sojusznika, ale jego przyszły następca Petra Magyar nie odciął się całkowicie od wschodniej polityki poprzednika.
Cała rozmowa w materiale wideo:
EwKa / opr. LisA
Fot. Paweł Pikul / archiwum RL










