To koniec 21-letniej historii kształcenia górników w Łęcznej. Radni powiatu łęczyńskiego jednomyślnie zdecydowali o likwidacji technikum górniczego i Zespołu Szkół Górniczych. Od 1 września uczniów i nauczycieli przejmie Zespół Szkół im. Króla Kazimierza Jagiellończyka.
– Sytuacja wymaga od nas wprowadzenia tej reorganizacji. Łączymy dwie szkoły funkcjonujące w jednym budynku – mówi starosta łęczyński Łukasz Reszka. – To się formalnie nazywa likwidacją, natomiast tak naprawdę to jest jedyna droga do tego aby połączyć placówki oświatowe w jeden zespół. Tak naprawdę więc to likwidacja na papierze, formalna. Chodzi w niej o nazwę. Natomiast jeżeli chodzi o kierunki kształcenia, jeżeli chodzi o nauczycieli, jeżeli chodzi o uczniów, to w ich przypadku nie zmienia się nic. Zostają w tym samym budynku, w tych samych salach lekcyjnych.
Ale można było zostawić nazwę „szkoła górnicza”?
– Można było. Natomiast już od lat nie ma naboru na kierunki stricte górnicze. Rodzice nie chcieli posyłać swoich dzieci do szkoły górniczej, w związku z tym, co się dzieje z wygaszaniem działalności kopalń na terenie Polski – tłumaczy starosta łęczyński. – Rodzice i uczniowie nie wybierają tych kierunków, które nie mają przyszłości. Jeżeli mówi się o tym, że kopalnie w Polsce przestaną działać, rodzice i uczniowie stwierdzili, że nie ma sensu kształcić się w kierunkach związanych z górnictwem.
CZYTAJ: Szkoła górnicza do likwidacji. Radni podjęli decyzję
– To bez wątpienia koniec. Smutno, ale tak się historia toczy. W naszej szkole, jeżeli chodzi o klasy górnicze, nie było naboru od 2021 roku. Od tego czasu do szkoły nie przyszedł żaden przyszły górnik – stwierdza Maria Jarmuł, dyrektor Zespołu Szkół Górniczych w Łęcznej. – W 2024 roku opuścili szkołę ostatni uczniowie w zawodach: technik górnictwa podziemnego i technik przeróbki kopalin stałych. Jeśli chodzi o techników przeróbki kopalin stałych, było tych uczniów sześcioro – dwie dziewczyny, czterech chłopaków. A jeżeli chodzi o technika górnictwa podziemnego to osiem osób. Tak zakończyła się historia nauki w zawodzie górniczym w Zespole Szkół Górniczych w Łęcznej.
– Decyzja o zamknięciu szkoły górniczej w Łęcznej jest przede wszystkim sygnałem zmian demograficznych i edukacyjnych, które obserwujemy w całym kraju. Z perspektywy Lubelskiego Węgla „Bogdanka” kluczowe jest zapewnienie stabilnych i kompetentnych kadr w długim horyzoncie. Spółka niezmiennie pozostaje jednym z największych pracodawców w regionie – mówi Marcin Kujawiak, kierownik Działu Komunikacji i Promocji Lubelskiego Węgla „Bogdanka”.
CZYTAJ: Kontrowersje wokół planowanej kolei. Mieszkańcy są przeciw
– Nasza szkoła to troszeczkę barometr tego, co się dzieje na kopalni. Jeżeli na kopalni w 2014 czy 2015 roku były pierwsze odejścia, pierwsze zwolnienia i mniejsze przyjęcia, od razu dało się u nas w szkole wyczuć mniejsze zainteresowanie zawodami górniczymi. A drugi powód wydaje się taki, że ciężkie zawody już naszej młodzieży nie odpowiadają. To jest zawód ciężki, wymagający odpowiedzialności i często poświęcenia. Dzieci szukają zawodów łatwiejszych, wymagających mniej wysiłku i odpowiedzialności – zauważa Maria Jarmuł.
– Likwidacje szkół to są decyzje niepopularne społecznie. Myślę, że każdy starosta (bo są to szkoły prowadzone przez starostwo powiatowe) wielokrotnie się zastanawiał, jak ta decyzja zostanie przyjęta przez społeczeństwo. Słowa „likwidacja”, „zamykanie” źle się kojarzą. Myślę, że każdy odsuwał tę decyzję dla następnych na później – mówi Leszek Włodarski, burmistrz Łęcznej. – W mojej ocenie zawód górnika stał się już mniej atrakcyjny. Rynek pracy otworzył się, jest wiele zawodów równie dobrze płatnych ale bardziej bezpiecznych i mniej uciążliwych. Bo praca na kopalni jest naprawdę bardzo ciężka.
– Każdy to przeżywa mocno. Nikt nie chce, żeby ta szkoła została usunięta, ale padło już to ostateczne słowo. Są tu wspomnienia, nauczyciele. Każdemu jest przykro, że musimy się przenosić do innej szkoły. Niby budynek zostaje, ale nauczyciele się mogą zmienić, będzie inaczej to wszystko wyglądać – mówi Jakub Kowalski, uczeń szkoły na kierunku mechatronik-mechanik.
Pytani przez reportera Radia Lublin mieszkańcy Łęcznej rozumieją powód zamknięcia szkoły. – To tradycja, ale kiedy przyszłość kopalni jest taka niepewna, jaka przyszłość ich czeka? Nie ma przyszłości. Mój mąż jest górnikiem i też sobie szuka alternatywy, jakiegoś innego wykształcenia, bo nie wiemy, co będzie dalej z kopalnią. Aczkolwiek fajnie, żeby była. Rejon utrzymuje się z górnictwa i gdyby kopalnia została zamknięta, byłby to duży problem. Ale nie dziwię się młodym, że nie chcą w to iść, bo nawet ci, którzy już pracują, nie wiedzą, jaka będzie przyszłość. Gdzie taki uczeń będzie pracował? 33 lata przepracowałem na dole. Teraz może ci, co tam pracują po 15 czy więcej lat, dociągną do emerytury, poza tym wątpię – mówią Łęcznianie.
– Chciałbym, żeby tak nie było. Uważam, że i górnictwo, i węgiel, i górnicy to jest fundament tożsamości, ale to jest również fundament rozwoju nie tylko powiatu łęczyńskiego i gmin, ale całego regionu. Niestety sytuacja jest taka, a nie inna i musimy się zaadoptować do tego, co się dzieje – dodaje starosta łęczyński Łukasz Reszka.
Bogdanka to najlepsza polska kopalnia. Została przewidziana do wygaszenia jako jedna z ostatnich, w 2049 roku. W Lubelskim Węglu „Bogdanka” SA pracuje ponad 5 tys. pracowników, a łącznie ze spółkami jest to około 8 tys. osób.
PaSe / opr. ToMa
Fot. Iwona Burdzanowska / archiwum RL
