Trojaczki z gminy Wisznice, które przyszły na świat w lutym opuściły już szpital i już w domu. Kordian, Anastazja i Nadia urodziły się na 10 tygodni przed terminem i wymagały specjalistycznej opieki lekarskiej.

Jako rodzice jesteśmy szczęśliwi, chociaż zdajemy sobie sprawę z wyzwań jakie są przed nami. – mówią rodzice trojaczków Krystian i Monika Korybscy z miejscowości Polubicze Wiejskie Drugie. – Szczęście, ale też i obawy, czy sobie poradzimy. Czy sprostamy. Jednak z jednego dziecka przejść na czworo, jeszcze tak malutkich, więc było to wyzwaniem. Dalej jest. Pierwsza urodziła się Nadia, miała 1,320 kg, syn 1,550 i trzecia córka, Anastazja, 1,330 kg. Dzieci urodziły się wcześniakami, syn był pod respiratorem. Walczył, nasz mały wojownik. Dziewczynki sobie radziły jakoś od początku, no ale wszystkie prawie dwa miesiące spędziły w szpitalu, więc też to było dla nas wyzwaniem. Wiadomo tak jak to wcześniaki, więc konsultacje lekarskie mamy na bieżąco cały czas.
CZYTAJ: Potrójne szczęście, ale i obowiązek. Trojaczki z Lublina czują się dobrze
Cały czas śpią?
– Mieliśmy taką nadzieję, że będą w trójkę spać, w trójkę się budzić – opowiada Monika Korybska. – No na razie budzą się na zmianę. Syn jest całkiem inne. Dziewczyny są podobne do siebie, ale już mają swoje charakterki. Anastazja dużo częściej wstaje na karmienie, dużo częściej się wybudza, a Nadia jest dużo spokojniejsza. Ona jak się naje, to potrafi dwie godzinki spokojnie przespać, nie wybudza się, w nocy też, nie ma z nią problemu. Syn nie potrzebuje chyba tyle snu. To były trojaczki trzyowodniowe, tak że każdy jest inny.

– Staram się jak najwięcej pomagać żonie – zapewnia Krystian Korybski. – Wiadomo, że muszę pracować, muszę chodzić do pracy, muszę jakoś tę rodzinę wyżywić, dosyć liczną w tej chwili. Żona bardzo dobrze staje na wysokości zadania i wiadomo, że sąsiadka nam pomaga przede wszystkim, bardzo dużo jej zawdzięczamy, teściowej, mojej mamie. Tak że jak na razie sobie radzimy. Radość była ogromna. Jak wchodzę do pokoju, to do tej pory nie dowierzam, ale próbuję się do tego przyzwyczaić. Myślę, że sobie radzimy jak najlepiej. Dużą pomoc dostaliśmy, tak samo od pana wójta. Ufundował nam wózek, który bardzo dużo nam pomoże i nie jest to tania rzecz dla trójki. Dla jednego jest to duża rzecz, a dla trójki to już można kupić za taki wózek samochód.
– Ciąża mnoga to generalnie jest zawsze ciąża wysokiego ryzyka – mówi doktor Eulalia Majewska, ordynator oddziału neonatologii i intensywnej terapii noworodka USK 4 w Lublinie i konsultant wojewódzki w dziedzinie neonatologii. – Wymaga naprawdę ścisłego nadzoru położniczego, dlatego te panie na ogół przebywają w szpitalu pod nadzorem. Położnicy decydują o tym, kiedy, w którym momencie rozwiązać ciążę, żeby nie doszło do jakiejś niebezpiecznej sytuacji dla któregokolwiek płodu. Położnicy decydują, ale jest to w zasadzie zawsze poród wcześniaczy.

Dzieci wymagają częstych wizyt lekarskich, Kordian też rehabilitacji. Jak to teraz wygląda? Dużo się mówi, że są kolejki, trzeba czekać na badania, rehabilitację.
– U nas nie wygląda to wcale inaczej – przyznaje Krystian Korybski. – Obdzwoniliśmy już dookoła naszej gminy, wszędzie dosłownie, każdych lekarzy od fizjoterapii, od rehabilitacji. Pierwsze jakieś wizyty to jest możliwość na październik, listopad. Będziemy próbować gdzieś dalej. To jest okropnie długo. Jeżeli nie będzie wyjścia, to będziemy szli prywatnie. To jest bardzo duży koszt. Kordian ma napięcia mięśniowe, tak stwierdził lekarz w lubelskim szpitalu. Zresztą my sami widzimy po jego motoryce, jak on wykonuje wszystkie ruchy. Na pewno trzeba będzie nad tym popracować.

Jak pani sobie wyobraża przyszłość, jak to będzie wyglądać? Na pewno się takie pytania w pani głowie pojawiają?
– Na pewno tak, ale na razie nie myślimy, chyba tak zbytnio nie wybiegamy w przyszłość, skupiamy się raczej na teraźniejszości. Na tym, żeby teraz miały wszystko, na tym, żeby właśnie te konsultacje u lekarzy powychodziły. Muszą być pod opieką neonatologiczną i kardiologiczną. Wiadomo jak to wcześniaki, tak że jeszcze spora droga przed nami.
Trojaczki rodzą się bardzo rzadko. W uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym nr 4 w Lublinie, gdzie mają miejsce takie porody, na świat trojaczki przychodzą średnio raz albo dwa razy w roku. W 2025 roku takich porodów nie było wcale, ale już np. w 2019 roku były cztery.
MaT / opr. PrzeG
Fot. Uniwersytecki Szpital Kliniczny Nr 4 w Lublinie FB
Pliki dźwiękowe
Szczęście i wyzwania. Trojaczki już w domu









![Wiosna nie na wynos. Rośliny zniknęły z Ogrodu Botanicznego [ZDJĘCIA, WIDEO] 6 EAttachments94470483993e24f0855541dfdec44b215a0b172 xl 1](https://radio.lublin.pl/wp-content/uploads/2026/04/EAttachments94470483993e24f0855541dfdec44b215a0b172_xl-1-350x250.jpg)


![Wspólne świętowanie sukcesu. „Złote” koszykarki nagrodzone przez wojewodę [ZDJĘCIA] 9 EAttachments94678403dce26f8aa44d11d642863e1415a8a92 xl 1](https://radio.lublin.pl/wp-content/uploads/2026/04/EAttachments94678403dce26f8aa44d11d642863e1415a8a92_xl-1-350x250.jpg)





