Andrzej Poczobut został uwolniony. Na polsko-białoruskiej granicy doszło do wymiany więźniów między obu krajami. O tym, jak doszło do uwolnienia dziennikarza i działacza mniejszości polskiej na Białorusi opowiada dr Andrzej Szabaciuk (na zdj.) z Katedry Teorii Polityki i Studiów Wschodnich KUL i Instytutu Europy Środkowej w Lublinie, z którym rozmawiał Tomasz Nieśpiał.
CZYTAJ: Andrzej Poczobut wyszedł na wolność. W białoruskim więzieniu spędził 5 lat
Po 1860 dniach w więzieniu o zaostrzonym rygorze dziennikarz i działacz mniejszości polskiej na Białorusi Andrzej Poczobut został uwolniony. Informacja o wymianie więźniów na polsko-białoruskiej granicy pojawiła się dzisiaj wczesnym popołudniem. Czy tego można było się spodziewać?
– Powiem szczerze, że to jest nieoczekiwana informacja. Były wprawdzie już wcześniej duże wymiany i uwolniono kilkudziesięciu białoruskich więźniów politycznych. Wśród nich takie znane osoby, chociażby jak Wiktor Babaryka czy Maria Kolesnikowa. Natomiast kwestia Poczobuta była to sprawa trochę innego kalibru. Oczywiste było, że polskie służby muszą się zaangażować w negocjacje, ponieważ z punktu widzenia reżimu Łukaszenki Andrzej Poczobut jest kluczowym więźniem, pewnym elementem negocjacji polsko-białoruskich. Czyli krótko mówiąc – Białorusini nie zgodzą się na jego zwolnienie, jeżeli Polska nie zdecyduje się na pewne negocjacje i może pewne ustępstwa. Myślę, że to jest kwestia dość długiego i skomplikowanego procesu negocjacji, w które zaangażowały się też z jednej strony Stany Zjednoczone, a z drugiej Federacja Rosyjska, bo o tym wiemy z komunikatu, który ukazał się na stronie rządowej białoruskiej agencji informacyjnej BelTA. I o tym napisał też dzisiaj m.in. przebywający w Polsce specjalny wysłannik USA ds. Białorusi John Coale. Wprost napisał na X, że to jego zespół dopomógł w uwolnieniu trzech obywateli Polski i dwóch Mołdawii. Andrzej Poczobut ma podwójne obywatelstwo, więc wysłannik miał też na myśli jego – stwierdza dr Andrzej Szabaciuk.
Co w takim razie zdecydowało, że Łukaszenka ugiął się pod argumentami, naporem, naciskami wszystkich uczestników negocjacji, na czele ze stroną amerykańską?
– Myślę, że to jest pewien element szerszych rozumów, które łączą się nie tylko z sytuacją Polski czy z więźniami politycznymi na Białorusi, ale występuje tu też szerszy kontekst negocjacji pokojowych i zakończenia wojny Rosji z Ukrainą. Myślę, że to jest próba pokazania przez Białoruś, że jest gotowa do rozmów, do pewnych ustępstw. Amerykanie z drugiej strony zakładają, że być może to będzie początek szerszych negocjacji z Rosją. Jak wiemy, to Rosja musi z pewnych kwestii zrezygnować, żeby rozmowy pokojowe ruszyły do przodu. Prawda jest taka, że piąty rok wojny to nie jest sytuacja korzystna dla Federacji Rosyjskiej. Mimo tego, że Władimir Putin twierdzi, że nie ma powodów do obaw, że cele, które były założone na początku wojny, zostały osiągnięte, jednak jest szereg informacji sugerujących, że to do końca nie jest tak. Moim zdaniem ta wymiana to przede wszystkim sukces polskich władz, które po pięciu latach negocjacji i rozmów doprowadziły do uwolnienia Andrzeja Poczobuta i szeregu innych więźniów politycznych, w tym przedstawicieli mniejszości polskiej na Białorusi. Mam nadzieję, że uda się do jakiegoś stopnia jakoś „znormalizować” stosunki z Białorusią w kontekście także sytuacyjnej granicy i hybrydowych działań, które podejmują władze w Mińsku od 2021 roku, instrumentalizowania migrantów na granicy polsko-białoruskiej, incydentów z balonami, przemytniczymi, dronami – uważa dr Andrzej Szabaciuk.
Czy w takim razie odwilż, którą w ostatnich miesiącach obserwujemy w relacjach białorusko-amerykańskich, może się przełożyć na jakiś rodzaj odwilży w relacjach polsko-białoruskich, a uwolnienie Andrzeja Poczobuta jest jaskółką zwiastującą taki stan rzeczy?
– Byłbym tutaj dość ostrożny, ponieważ Polska jest jednym z państw, które najbardziej wspierają społeczeństwo obywatelskie na Białorusi i zapewne gdyby doszło do przełomu w relacjach polsko-białoruskich, musiałoby to być kosztem białoruskiej opozycji. A na to nasze władze na pewno się nie zgodzą. Jesteśmy orędownikami Białorusi niepodległej i demokratycznej. Tym niemniej jednak możliwe jest znormalizowanie tych stosunków, czyli przynajmniej wymuszenie na Białorusi, aby zaprzestała agresywnych, antypolskich działań, także tych o charakterze hybrydowym na granicy. Zapewne szersze czy głębsze uregulowanie tych stosunków będzie dopiero możliwe po zakończeniu agresji Rosji na Ukrainę. Zauważmy, że w te rozmowy zaangażowane było także rosyjskie FSB (Federalna Służba Bezpieczeństwa – red.) i de facto Federacja Rosyjska, więc to nie jest tak, że to były rozmowy tylko i wyłącznie polsko-białoruskie. W tych rozmowach uczestniczyło aż 7 państw. Zaangażowana była też Unia Europejska, i Stany Zjednoczone – stwierdza dr Andrzej Szabaciuk.
Same polskie władze nie miały argumentów, które mogłyby przekonać Łukaszenkę i na reżim w Mińsku mógł wpłynąć w największym stopniu, Donald Trump i jego administracja?
– Myślę, że chodzi nawet nie o to. Zauważmy, że w tej wymianie na Białoruś trafiły osoby, które były zatrzymane na terytorium całej Unii Europejskiej i nawet poza jej obszarem. Czyli bez zaangażowania tych państw, gdzie te osoby były zatrzymane i oskarżone o szpiegostwo, ta wymiana nie mogłaby mieć miejsca. To też pokazuje, że Polska może liczyć na swoich sojuszników i partnerów międzynarodowych i to wsparcie jest kluczowe, jeżeli chodzi o przeciwstawianie się autorytarnym reżimom na wschodzie, które stanowią realne zagrożenie dla naszego kraju – uważa dr Andrzej Szabaciuk.
A dlaczego Andrzej Poczobut został „wrogiem numer jeden” białoruskiego reżimu?
– Myślę, że tu nie chodzi nawet o samego Andrzeja Poczobuta, ale ogólnie o mniejszość polską na Białorusi i o Polskę. Zauważmy, że jego aresztowanie miało miejsce 25 marca 2021 roku, czyli już ponad pół roku po krwawym stłumieniu protestów po sfałszowanych wyborach prezydenckich w Białorusi. Pretekstem tych działań były obchody Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych, które organizowane były przez mniejszość polską na Białorusi. I ten pretekst, który wtedy podnoszono, czyli „rozpalanie waśni na tle narodowościowym czy tak zwana „rehabilitacja nazizmu”, to był wyłącznie pretekst. Realnie chodziło o to, aby zmusić Polskę czy inne państwa Unii Europejskiej do zmniejszenia wsparcia okazywanego białoruskiemu obywatelskiemu społeczeństwu i „zachęcić” je do mniejszego angażowania się we wspieranie wprowadzania nowych sankcji wobec Białorusi – mówi dr Andrzej Szabaciuk.
Reżim Łukaszenki wykorzystał pretekst w sprawie Andrzeja Poczobuta, ale fakty są też takie, że Andrzej Poczobut został skazany na 8 lat więzienia. Karę odbywał w miejscach o zaostrzonym rygorze. Co w warunkach białoruskiego reżimu oznacza taka kara? Bo to nie są więzienia, jakie my znamy w Polsce.
– Tak, to prawda. Te osoby są zmuszane do pracy, często izolowane, za każde nieposłuszeństwo mogą trafić do karceru. Widzimy po samym Andrzeju Poczobucie, który wyraźnie schudł, który też protestował i organizował głodówki przeciwko złemu traktowaniu, że to jest próba złamania charakteru tych osób, aby przestały się opierać. Bo zauważmy, że osoby, które przebywają w takich miejscach, jeżeli wystąpią do Aleksandra Łukaszenki czy do władz Białorusi z prośbą o ułaskawienie, mogą często liczyć na zwolnienie. Chodzi o to, żeby się ukorzyć, żeby podporządkować się reżimowi i wyrzec się swoich przekonań – wyjaśnia dr Andrzej Szabaciuk.
I takie propozycje dostawał sam Poczobut, ale za każdym razem odmawiał. Nie godził się na to, żeby wychodzić z inicjatywą dotyczącą ułaskawienia.
– To świadczy o jego niezgodności, jego bohaterstwie, że robił to, nie patrząc na swoje zdrowie, bo wiemy, że to się mogło skończyć różnie. Mamy przykład z trochę innego państwa, ale w podobnych warunkach, czyli Federacja Rosyjska i Aleksiej Nawalny, pojawiły się informacje, że został otruty przez władzę Rosji. To wszystko, co spotykało Poczobuta przez te pięć lat, miało na celu złamanie jego psychiki, podkopanie wiary w siebie, w swoich przyjaciół, ale też w państwo polskie. I mam nadzieję, że wychodząc z więzienia dalej jest równie stanowczy, równie bohaterski. Bo mam świadomość, że taki długotrwały okres od przebywania w izolacji wpływa i na psychikę, i na zdrowie – mówi dr Andrzej Szabaciuk.
Pewnie to nie czas na zastanawianie się nad tym, co dalej, ale zapytam się, co może zrobić Andrzej Poczobut, czy w jakiś sposób powróci do tej działalności publicystycznej, działalności opozycyjnej, czy jednak doświadczenia z kolonii karnej mogą w jakiś sposób rzutować na jego dalsze życie czy zaangażowanie się w sprawy białoruskie?
– Jestem przekonany, że wróci do tego typu działalności, bo większość opozycjonistów, którzy zostali zwolnieni z więzień białoruskich, taką działalność podejmuje. Oczywiście problemem będzie powrót na Białoruś, dopóki utrzymuje się reżim Aleksandra Łukaszenki – dodaje dr Andrzej Szabaciuk,
Andrzej Poczobut ma 53 lata. Jest laureatem m.in. Nagrody Sacharowa. Za swoją działalność został odznaczony przez prezydenta Karola Nawrockiego Orderem Orła Białego.
ToNie / opr. ToMa
Fot. archiwum RL
