Przerwy świątecznej nie mają koszykarki Lotto AZS-u UMCS-u Lublin. Drużyna odbywa normalne treningi, bo już w poniedziałek (06.04) pojedzie do Wrocławia na trzeci mecz półfinału Orlen Basket Ligi.
Jesteśmy przyzwyczajeni do takiego rytmu pracy – mówi szkoleniowiec akademickiego zespołu Karol Kowalewski. – Zawsze mówię, że profesjonalni sportowcy nie wiedzą, co to są przerwy świąteczne. To nie jest żart. My nie mamy świąt Bożego Narodzenia, nie mamy Wielkanocy. I zawsze mówię, że kiedy skończymy sezon najlepiej jak się da, to każde z tych świąt będziemy sobie odrabiać w okresie wakacyjnym.
A koszykarki Lotto AZS-u UMCS-u Lublin są już o krok od awansu do finału ekstraklasy i gry o mistrzostwo Polski. W trwającej do trzech wygranych serii półfinałowej po meczach we własnej hali akademiczki prowadzą ze Ślęzą Wrocław 2:0.
W środę Lublinianki zwyciężyły 85:69, a w czwartek 89:60. O wrażeniach po drugim spotkaniu Józefowi Kulfowi mówiła skrzydłowa AZS-u Aldona Morawiec: – Przyznam, że to jedno z najbardziej imponujących zwycięstw, w jakim brałam udział, bo z minus 16 wyciągnęłyśmy na plus 29. To jest plus 45 w meczu. Chyba jeszcze nigdy nie zagrałam takiego spotkania o stawkę.
Co się działo na początku? Gdzieś zaspałyście, nie wyszłyście dobrze z szatni?
– Ofensywnie z naszej strony nawet wszystko było w porządku. Po prostu Wrocław popisał się niesamowitą skutecznością, bo do któregoś momentu rywalki spudłowały tylko jeden rzut. Rzuciły chyba 30 punktów w pierwszej kwarcie, więc powyżej swoich średnich. Po prostu wyszły ewidentnie bardzo zmotywowane na to, żeby nam ten mecz wyrwać. Ale my w drugiej kwarcie przejęłyśmy kontrolę i praktycznie do końca meczu już nie dałyśmy im dojść do głosu – stwierdza Aldona Morawiec.
Plany na mecze w Lublinie zrealizowane w 100%, bo własny parkiet obroniony, jest 2:0 i jeden krok do finału.
– Oczywiście to na razie nie ma żadnego znaczenia, bo 2:0 nie daje nam niczego, dlatego zerujemy licznik i jedziemy do Wrocławia z takim nastawieniem jak gdyby to był pierwszy mecz. Dopiero po trzecim zwycięstwie będziemy mogły powiedzieć, że cokolwiek było zrobione – zauważa Aldona Morawiec.
A jak się gra we Wrocławiu, bo tam raczej jest gorący teren?
– Gorący, ale poprzednio w meczu ligowym nam poszło bardzo dobrze; to też było jedno z naszych lepszych spotkań. Miałyśmy ten mecz pod kontrolą i naprawdę grałyśmy fajny basket, więc jestem dobrej myśli – dodaje Aldona Morawiec.
A jeśli coś poszłoby nie po myśli akademiczek, wówczas kolejny mecz również we Wrocławiu zostanie rozegrany w środę (08.04). W razie doprowadzenia przez Ślęzę do remisu w serii na decydujące spotkanie obie drużyny w sobotę 11 kwietnia wrócą do Lublina.
JK / opr. LisA / ToMa
Fot. Iwona Burdzanowska / archiwum RL
Pliki dźwiękowe
Karol Kowalewski
Z Aldoną Morawiec rozmawia Józef Kufel










