Przedstawiciele szpitali i organizacji pacjenckich obawiają się zmian zapowiadanych przez Narodowy Fundusz Zdrowia. Chodzi o ograniczenie finansowania niektórych badań diagnostycznych, wykonanych ponad limit.
O szczegółach reporterka Radia Lublin Magdalena Kowalska.
Luka w budżecie na leczenie sięgająca 23 miliardów złotych zmusiła Narodowy Fundusz Zdrowia do szukania oszczędności. Fundusz zapowiedział, że zapłaci mniej za wykonane ponad kontrakt kolonskopie, gastroskopie, rezonanse magnetyczne oraz tomografie komputerowe.
Nie będzie to dotyczyć m.in. leczenia onkologicznego oraz dzieci
Na antenie TVP Info mówił o tym wiceprezes NFZ Jakub Szulc. – W cenie 100% zapłacimy za te świadczenia, które są do wysokości wartości umowy, czyli do kwoty zobowiązania Narodowego Funduszu Zdrowia. Natomiast w tym mniejszym odsetku, czyli 40%, zapłacimy za badania, które są ponad tę umowę. Na pewno nie obejmie to pacjentów onkologicznych.
NFZ zastrzegł, że zasada 40% za świadczenia ponad wykonany kontrakt nie będzie dotyczyć leczenia na szybkiej ścieżce diagnostyki nowotworów, czyli karty diagnostyki i leczenia onkologicznego oraz dzieci.
Takie ograniczenia opóźnią diagnozy
Jednak zdaniem wicedyrektorki Onkofundacji Alivia, Joanny Frątczak-Kazany, ograniczenie badań opóźni diagnozy, także te onkologiczne.
– Obawiamy się, że wprowadzenie limitów na tak zwane wysokokosztowe badania spowoduje, że pacjenci będą diagnozowani później i w bardziej zaawansowanym stadium nowotworu. Z reguły diagnostyka rozpoczyna się u lekarza POZ albo u lekarza specjalisty, który kieruje pacjenta na badania, nie wystawiając jeszcze karty DiLO. Na przykład jesteśmy u lekarza gastroenterologa, ponieważ mamy jakieś problemy z przewodem pokarmowym, i ten lekarz wystawi skierowanie na przykład na gastroskopię albo na kolonoskopię. I teraz limitowanie tych badań spowoduje, że ten pacjent będzie oczekiwał w bardzo długiej kolejce albo jeżeli ma środki finansowe, to zapłaci prywatnie – wskazuje wicedyrektorka Onkofundacji Alivia.
CZYTAJ: Ratownictwo w ekstremalnych warunkach. „Piwnica 2026″ w Lublinie [ZDJĘCIA]
Podobne zdanie w tej sprawie ma dyrektor Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Lublinie oraz Centrum Onkologii Ziemi Lubelskiej, Piotr Matej.
– Każde limitowanie czy ograniczenie dostępności do diagnostyki przekłada się się później na koszty tzw. najdroższego leczenia systemowego, czyli leczenia szpitalnego. To jest najważniejsze z punktu widzenia udzielania świadczeń, ale najtrudniejsze jest to dla pacjentów, z tego względu, że późniejsze rozpoznanie choroby, a szczególnie tej onkologicznej, wiąże się też ze skutkami dalszego procesu leczenia. Pamiętajmy, że mamy ustawę o bezpieczeństwie pacjenta i jakości w ochronie zdrowia. Jak mamy mówić o bezpieczeństwie pacjenta i jakości, czyli efektach klinicznych danego podmiotu leczniczego, kiedy mamy ograniczoną możliwość wykonywania badań diagnostycznych u pacjentów, którzy się zgłaszają – mówi Piotr Matej.
Co na to Naczelna Izba Lekarska?
Negatywnie o planowanych zmianach wypowiada się też Naczelna Izba Lekarska. Jak tłumaczy jej rzecznik prasowy, Jakub Kosikowski, obecnie szpital co kwartał dostaje pełny zwrot pieniędzy za świadczenia wykonane ponad limit. Po zmianie placówki wykonujące świadczenia ponad kontrakt będą się zadłużać.
– Ma być tak, że ten 1001, 1002, 1003 pacjent ma być zapłacony po pierwszym kwartale następnego roku, czyli uśredniając praktycznie po roku od udzielenia mu pomocy medycznej i nie w całej kwocie, tylko w kwocie 40%. Każda z tych procedur kosztuje więcej. Koszty stałe sprzętu, personelu itd. są ponad 40%. Żaden z tych procesów leczniczych, diagnostycznych nie ma marży 60% na czysto dla szpitala, więc będzie to oznaczało, że każde takie przyjęcie, leczenie, diagnozowanie pacjenta będzie, mówiąc wprost, generowaniem straty dla szpitala. Więcej zapłacą lekarzowi, pielęgniarce za badania, za prąd za rezonans, tomograf, niż dostaną później z NFZ-u, pomijając że dostaną te pieniądze po czasie. Mówiąc wprost, większość szpitali czy większość poradni po prostu tych dodatkowych pacjentów przyjmować nie będzie.
Z wyliczeń Narodowego Funduszu Zdrowia wynika, że jeżeli zmiany wejdą w życie i będą obejmować rozliczenia za cały 2026 rok, to przyniosą około 800 milionów złotych oszczędności.
Funduszu zapowiedział także zmiany w rozliczeniach za świadczenia nielimitowane w ambulatoryjnej opiece specjalistycznej (AOS), za które płacił do tej pory 100%. Teraz planuje płacić 40% za świadczenia wykonane ponad wartość w kontrakcie. Taką informację, powołując się na wypowiedź wiceprezesa NFZ Jakuba Szulca, przekazali w połowie marca uczestnicy posiedzenia zespołu trójstronnego przy MZ. Projekt zarządzenia prezesa NFZ w tej sprawie wbrew nieoficjalnym zapowiedziom Centrali NFZ nie został opublikowany w piątek.
Informacyjna Agencja Radiowa / MaK / opr. AKos
Fot. pixabay.com
Pliki dźwiękowe
Piotr Matej
Jakub Kosikowski










