Od kilku lat rośnie liczba konsultacji toksykologicznych udzielanych w lubelskich szpitalach. W Szpitalnym Oddziale Ratunkowym przy Al. Kraśnickiej w Lublinie w 2021 roku było ich 1495, a w 2025 roku – 2132. Uzależnienia to jednak nie tylko problem lekarzy. O tym, jaka jest rola samorządów w walce z uzależnieniami mieszkańców i jak Lublin radzi sobie z tym wyzwaniem, z Anną Augustyniak, zastępcą prezydenta Lublina do spraw społecznych, rozmawiał Tomasz Nieśpiał.
Co zrobić, żeby chronić młodych ludzi przed uzależnieniami? To jest oczywiście wyzwanie przede wszystkim dla lekarzy, dla specjalistów, ale – jak się okazuje – także dla samorządów. Jakie narzędzia ma samorząd, żeby podjąć to wyzwanie?
– Do tej pory byliśmy przyzwyczajeni do nałogów takich jak narkomania, alkoholizm, natomiast w tej chwili stykamy się z uzależnieniami behawioralnymi, szeregiem różnego rodzaju innych uzależnień, do których tak naprawdę jesteśmy nieprzyzwyczajeni, wielokrotnie nie wiemy, jak reagować, więc na tym etapie musimy posiadać jak najwięcej informacji, jak największą wiedzę, czyli edukacja, informacja, profilaktyka.
Statystyki są bezlitosne – 90 procent, a w niektórych grupach nawet ponad 90 procent dzieci i młodzieży spędza ponad cztery godziny dziennie w internecie, do tego dochodzi alkohol, środki psychoaktywne, nikotyna.
– To nie tylko uzależnienie od rolkowania telefonu, ale ten telefon niesie bardzo dużo niebezpieczeństw. Dzieci eksperymentują, uczestniczą w jakichś projektach, grach, w których zażywają duże ilości różnego rodzaju niezdrowych substancji, leków i różnych innych rzeczy, co powoduje z roku na rok więcej dzieci zatrutych, młodzieży zatrutej różnego rodzaju środkami. Kiedyś mówiliśmy mocno i głośno o dopalaczach, a w tej chwili na rynku funkcjonuje szereg różnego rodzaju innych środków, które zatruwają organizmy tych dzieci. Tak naprawdę dzieci sięgają do internetu z różnych powodów – albo z samotności, bo są samotne, nie mają relacji rówieśniczej, więc uciekają do internetu, albo siedzą w tym internecie i są samotne, bo nie budują tych relacji. To, co robi miasto Lublin, to jest informacja, edukacja wszystkich środowisk, w których młodzież się znajduje. Żeby pomóc młodemu pokoleniu, musimy pomóc rozpoznawać niezdrowe sytuacje, które dzieją się z młodym człowiekiem. A gdzie najlepiej to widać i można porównać? Albo w środowisku szkolnym, albo w środowisku domowym. Więc trzeba nauczyć przede wszystkim rodziców i nauczycieli, wychowawców rozpoznawać, że z tym dzieckiem dzieje się coś niedobrego. A jak już zauważymy, że dzieje się coś niedobrego, to żeby wiedzieć, jak reagować, gdzie udać się po pomoc. Na terenie miasta mamy Ośrodek Leczenia Uzależnień, mamy Centrum Interwencji Kryzysowej, mamy Komisję Rozwiązywania Problemów Alkoholowych, mamy szereg różnego rodzaju instytucji, które świadczą pomoc, mamy całodobowy Telefon Zaufania.
CZYTAJ: Trzecia edycja „Jedz z Głową”. Lublin uczy dzieci zdrowych nawyków
O ile eksperci mają wiedzę teoretyczną i praktyczną, to jak to jest z kompetencjami w samorządzie?
– Rolą samorządu jest zabezpieczenie potrzeb mieszkańców, więc staramy się w ramach naszych możliwości zabezpieczać te potrzeby. Jak nie możemy sami zabezpieczać tych potrzeb, z własnych środków i poprzez działania, a dysponujemy Wydziałem Zdrowia i Profilaktyki, jednostkami, które podlegają, czyli MOPR, który pomaga tam, gdzie są kryzysy, Centrum Interwencji Kryzysowej, to współpracujemy z organizacjami pozarządowymi. NGOsy robią wielką pracę w tym zakresie, realizują swoje zadania statutowe, są partnerami dla samorządów przy realizacji konkretnych działań, skierowanych do konkretnych, na przykład wiekowo, grup mieszkańców, bo uzależnienia dotyczą nie tylko młodzieży, ale wszystkich grup mieszkańców, łącznie z seniorami. Więc NGOsy realizują szereg różnego rodzaju działań, które wzmacniają samorządy w realizacji tych wszystkich świadczeń, tych wszystkich potrzeb mieszkańców i są takimi pełnoprawnymi, równorzędnymi partnerami w realizacji tychże zadań. Na pewno w mieście jest nam łatwiej – i o specjalistów, i o fachową kadrę, i o jednostki na przykład zdrowia psychicznego, które funkcjonują.
Baza jest, infrastruktura – można powiedzieć – jest, są miejsca, w których tę pomoc można uzyskać. A jakie jest zainteresowanie, jeśli są problemy i wymagają takiej interwencji?
– Jesteśmy gotowi na współpracę, różne środowiska, różne grupy, instytucje są otwarte, natomiast my społecznie nie jesteśmy jeszcze przygotowani do tych problemów. O ile do tej pory wiedzieliśmy – narkotyki, alkohol, tak w tej chwili społeczeństwo nie jest przygotowane. Rodzice dzieci są nieprzygotowani, lekarze rodzinni są nieprzygotowani, pediatrzy są nieprzygotowani do pewnych form informacyjnych, komunikacyjnych, edukacyjnych. Tak naprawdę wszystko zależy od edukacji wszystkich środowisk, różnych grup. Powinniśmy wszyscy reagować, a nie czekać do momentu, kiedy na przykład nasze dziecko w wieku 14 lat znajdzie się u specjalisty, bo okazuje się, że ten nałóg, nazwijmy to, choroba zrobiła spustoszenie w organizmie młodego człowieka. Ciężko już później lekarzowi specjaliście to odbudować, bo on tak naprawdę nie ma podstaw do odbudowania tego, bo ten nałóg tak głęboko wszedł, wrósł w młodego człowieka. Łatwiej jest wyprowadzić z nałogu osobę dorosłą z pewnym doświadczeniem życiowym, uwarunkowaniami niż młodego człowieka. My społecznie odpowiedzialni jesteśmy za to najmłodsze pokolenie. Odpowiedzialni jesteśmy za nasze dzieci, za nasze wnuki. Powinniśmy ze wszech miar skupić się na pomocy, a przede wszystkim powinniśmy dążyć do tego, żebyśmy sami posiadali jak najszerszą wiedzę na ten temat. Jak będziemy posiadać szeroką wiedzę, dużo informacji, to łatwiej będzie nam reagować.
Miasto Lublin angażuje się także w walkę z hejtem, w ramach kampanii społecznej #LublinNieHejtuje. Jej celem jest walka z agresją słowną, a także promowanie empatii i dialogu oraz budowanie kultury szacunku między wszystkimi pokoleniami mieszkanek i mieszkańców Lublina.
ToNie / opr. WM / AKos
Fot. Krzysztof Radzki / archiwum RL
Pliki dźwiękowe
Rozmowa z Anną Augustyniak









