Krzaki zniknęły z bulwaru. Wizytówka miasta znów atrakcyjna

EAttachments9403454825467e5b9ccff7a08f879f45d8346c9 xl

W Puławach Wisłę można już podziwiać w pełnej okazałości. Po wielu latach starań puławskiego samorządu doprowadzono do wycięcia inwazyjnych zakrzaczeń, które szpeciły ten teren. 

CZYTAJ: Wracają na ulice Lublina. Rusza kolejny sezon Lubelskiego Roweru Miejskiego

– Bulwar zyskał na atrakcyjności, bo dotychczas nie wyglądało to dobrze – mówi prezydent Puław, Paweł Maj. – Od 15 lat bulwar zarastał wierzbą i klonem jesionolistnym – gatunkiem inwazyjnym. Działo się to w pasie nadbrzeżnym Wisły, który nie należy do miasta. Jest w posiadaniu Wód Polskich. Wielokrotnie od wielu lat spotykałem się, wystosowywałem pisma. Odzew był praktycznie zerowy. To samo działo się od początku tego roku. Ale w jego trakcie włączył się w to jeden z mieszkańców, pan Kamil Wojtaszek, który wręcz „bombardował” Wody Polskie. Przychodził, rozmawiał, wskazywał, działał także w przestrzeni internetowej, w mediach społecznościowych. My także zintensyfikowaliśmy działania. I udało się – dodaje.

– Celem tych prac jest utrzymanie brzegu rzeki w dobrym stanie technicznym – mówi w rozmowie z Radiem Lublin rzeczniczka Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej w Warszawie, Anna Truszczyńska. – Krzewy porastające brzeg rzeki stabilizują go i umacniają. Wymagają jednak okresowego przycinania w celu wzmocnienia układu korzeniowego. Prace porządkowe i konserwacyjne przeprowadzane w bezpośrednim sąsiedztwie rzeki korzystnie wpływają na warunki hydrauliczne przepływu wód wezbraniowych oraz ułatwiają dostęp do rzeki w przypadku konieczności podjęcia działań interwencyjnych lub ratowniczych – dodaje. 

– Wisła jest wizytówką naszego miasta. Bulwar służy do spacerów mieszkańcom, ale także naszym gościom. Nie wyobrażam sobie, żeby dalej ten teren zarastał. Za kilka lat nic nie byłoby widać z tego bulwaru. Należy pamiętać, że te zakrzewienia były samosiewami, wyrosły samoistnie, nie stanowiły dużej wartości przyrodniczej. Mało tego, mogły spowalniać przepływ wód powodziowych czy kry – podkreśla prezydent Maj. 

– Jestem tutaj, żeby zrobić wizję lokalną. Widzimy, że Wisła obniżyła swój poziom w stosunku do tego czasu kiedy budowano bulwary i trochę się od nich oddaliła – tłumaczy  dr hab. Jerzy Kozyra z Instytutu Uprawy Nawożenia i Gleboznawstwa w Puławach. – Wchodzą tutaj zadrzewienia, zakrzewienia i teren staje się mniej atrakcyjny. Natomiast wydaje mi się, że to sprzątanie idzie w dobrym kierunku, ponieważ powinniśmy zadbać o to, żeby społeczeństwo Puław jak najwięcej czasu spędzało nad Wisłą, żeby starsi ludzie tutaj przychodzili. Szczególnie w czasach kiedy mamy w lecie wysoką temperaturę,  Natomiast tym, co widzimy, jest bardzo niski stan wody po zimie, czyli bardzo szybki spadek poziomu wody. Bardzo dużo jest martwego drewna. To piękny widok, ekologiczny, pokazuje też, że Wisła transportuje bardzo dużo materiału drzewnego. Z punktu widzenia hydrologicznego wyczyszczenie tego brzegu pomoże chronić część bulwaru i będą mniejsze zniszczenia w przypadku powodzi. Z drugiej strony mamy duży obszar naturalny, tam się może ta woda rozdać. Natomiast z tej strony powinniśmy chronić i infrastrukturę, która tutaj jest zrobiona, żeby służyła ludziom – dodaje. 

– Teraz myślę, że następne spotkania będą dotyczyć tego, jak dbać o ten teren. Są to tereny zalewowe, ale pełne gatunków, które odrastają błyskawicznie. Myślę, że w okresach wiosenno-letnich to jest pół metra na miesiąc. Tak że przed nami jeszcze ogromna praca, żeby utrzymać ten teren. Oczywiście nie można używać środków chemicznych, stąd pozostaje praca organiczna, ręczna – zaznacza Maj. 

Ścieżka puławskiego bulwaru nadwiślańskiego prowadzi od Mariny aż do Mostu im. Jana Pawła II. 

ŁuG / opr. PaW

Fot. Łukasz Grabczak

Exit mobile version