Sporym rozczarowaniem zakończył się pierwszy mecz ćwierćfinału Pucharu Europy, w którym koszykarki Lotto AZS-u UMCS-u Lublin podejmowały francuskie Lattes Montpellier.
Akademiczki nie były wprawdzie faworytkami, ale można było liczyć, że przed własną publicznością powalczą o jak najlepszy wynik. Lublinianki przegrały jednak aż 43:67, czym w zasadzie pogrzebały szanse na awans do najlepszej czwórki rozgrywek.
Po meczu Józef Kufel spytał trenera AZS-u Karola Kowalewskiego, czy to rywal był tak mocny, czy jego podopieczne tak słabe: – Myślę, że my byliśmy słabi. Trzeba powiedzieć głośno, że zagraliśmy bardzo, bardzo słabo. Nie ustaliśmy tej fizyczności, którą zespół francuski od początku nam narzucił. Mimo że przygotowywaliśmy się na to i mówiliśmy o tym głośno, że tak właśnie ten zespół gra i tak wygrywa mecze, nie byliśmy w stanie się przeciwstawić – mówi Karol Kowalewski.
Byliście od tej strony taktycznej przygotowani na to że Francuzki mocno zagrają?
– Jak najbardziej. Staraliśmy się na to przygotować. Na treningach staraliśmy się imitować te sytuacje, które mogą nas spotkać. Ale w meczu nie zareagowaliśmy dobrze. Mieliśmy 25 strat, straciliśmy po nich 23 punkty. Mieliśmy wielki problem w ataku. O ile obrona jako tako funkcjonowała, bo 67 straconych punktów to jest OK, tak ofensywnie dzisiaj było bardzo źle – stwierdza Karol Kowalewski.
Dwadzieścia kilka procent skuteczności na własnej hali to naprawdę bardzo słabo. Co się dzieje?
– To wynika z tej fizyczności przeciwnika. Myślę, że francuski zespół pokazał, z czym mamy problem. Zawsze mówię że to my chcemy być tym pierwszym zespołem, który uderzy, który będzie agresywny, który pierwszy zada cios, a tym razem było zupełnie inaczej. Szczególnie mnie to boli, bo graliśmy u siebie w hali – zauważana Karol Kowalewski.
I to był drugi mecz z rzędu gdzie leżą rzuty za trzy punkty, bo było ostatnio 2 skutecznych na 17 oddanych, teraz jest 2 na 16.
– Myślę, że rzuty pod presją zawsze będą tak wyglądać. Niestety wykonywaliśmy bardzo dużo rzutów w ostatnich sekundach i w takiej sytuacji ciężko się spodziewać skuteczności – tłumaczy Karol Kowalewski.
O co pojedziecie walczyć w rewanżu do Francji? Bowiem awans pozostaje raczej w kwestii marzeń.
– Na pewno o to będzie bardzo ciężko. Ale zrobimy wszystko, żeby jeżeli zakończymy przygodę w EuroCupie, zakończyć ją jak najlepiej, najlepiej zwycięstwem – odpowiada Karol Kowalewski.
W lidze lublinianki najbliższy mecz zagrają natomiast z beniaminkiem Contimax MOSiR Bochnia. Wyjazd do Bochni ostatnio pokazał że nie można lekceważyć przeciwnika?
– Nikogo nie można lekceważyć, bo liga w tym roku taka jest, że nie ma jednego dominatora i każdy chce wygrywać. Każdy albo walczy o play-off, albo walczy o to żeby być jak najwyżej przed play-offem. Bochnia jest turbo ofensywnym zespołem i na pewno nie przyjedzie się tutaj położyć – odpowiada Karol Kowalewski.
Jeszcze spytam o zawodniczki, które znowu nie weszły na parkiet. Czy Aldonie Morawiec odnawia się uraz i ta wracająca kontuzja?
– Wszystko jest z nią OK. Ale nie zawsze chcemy ryzykować w takich meczach, gdzie tej fizyczności jest dużo. Aldona jeszcze mimo wszystko chwilę czasu potrzebuje, ale na pewno z niej będziemy jeszcze korzystać – wyjaśnia Karol Kowalewski.
A Justyna Adamczuk, bo w ogóle mało gra w tym sezonie?
– Justyna dopiero co wróciła po chorobie i myślę, że siedziała na ławce z gorączką – dodaje Karol Kowalewski.
Spotkanie rewanżowe ćwierćfinału Pucharu Europy zostanie rozegrane w najbliższy czwartek.
A już w niedzielę (08.02) w ekstraklasie koszykarek Lotto AZS UMCS Lublin o 18:00 podejmie Contimax MOSiR Bochnia.
Mamy dla Państwa bilety na to spotkanie, by je zdobyć należy odpowiedzieć, ile zwycięstw, a ile porażek w Orlen Basket Lidze Kobiet ma w dorobku lubelska drużyna. Odpowiedzi prosimy nadsyłać na sport@radiolublin.pl.
JK
Pliki dźwiękowe
Z Karolem Kowalewskim rozmawiał Józef Kufel










