Włodawscy śledczy wyjaśniają okoliczności śmierci 37-letniej Emilii K., której ciało znaleziono wczoraj (11.01) po południu na polach w rejonie rzeki Włodawka. Postępowanie prowadzone jest w kierunku nieumyślnego spowodowania śmierci.
– Jak na razie w sprawie nikt nie usłyszał żadnych zarzutów – mówi prokurator Marek Zych z Prokuratury Okręgowej w Lublinie. – Sekcja najprawdopodobniej zostanie wykonana w tym tygodniu. Od wykonujących czynności procesowe uzyskałem informację, że nic nie wskazuje na tym etapie, by na ciele denatki znaleziono jakieś obrażenia, które skutkowałyby zgonem wskutek jakiegoś ataku przez inne osoby. Natomiast co do przyczyn tego zgonu, czy to było wychłodzenie, uzyskamy informację po przeprowadzonej sekcji zwłok.
CZYTAJ: Śmiertelny pożar w powiecie bialskim. Nie żyje 65-latek [ZDJĘCIA]
Jak informują policjanci, we wtorek 6 stycznia Włodawa i Okuninka na wysokości stawów rybnych przy rzece Włodawka zaginiona wysiadła z samochodu, którym jechała ze swoim mężem i oddaliła się w nieznanym kierunku. O zaginięciu 37-latki powiadomiła jej matka.
W akcję poszukiwawczą kobiety zaangażowanych było blisko 100 osób: policjanci, druhowie OSP oraz Państwowej Straży Pożarnej czy funkcjonariusze Straży Granicznej. Podczas akcji wykorzystano quady, skutery śnieżne, a także drony czy psy ratownicze. W sumie przeczesano blisko 250 hektarów terenu.
MaTo / opr. PrzeG
Fot. KPP Włodawa
Pliki dźwiękowe
Marek Zych











