Dziesiątki ogłoszeń o znalezionych lub zaginionych psach pojawiają się w mediach społecznościowych – to skutek nocy sylwestrowej oraz hałasu wywołanego przez fajerwerki i petardy.
To, jakim są one stresem dla czworonogów, wie doskonale właścicielka 13-letniej Basi: – Mój pies miał zrobione legowisko w łazience, dostał lek uspokajający, na który dobrze zareagowała. Włączyliśmy pralkę i Radio Lublin – i pies siedział tak do godziny 1.00. Wtedy wyszliśmy na krótkie siku. Na najmniejszy huk, najmniejsze stuknięcie robi się z Basi galareta. Tak się telepie, że nie ma z nią żadnego kontaktu. Spacery wyglądają tak, że wychodzimy rano, późnym popołudniem i na tym się nasze spacery w tej chwili kończą. Basia nie da się w żaden sposób wyprowadzić na spacer wieczorem.
– Zazwyczaj w ciągu nocy jest zero psów, jeden, dwa – mówi Krzysztof Zaborowski, prowadzący schronisko dla zwierząt. – Natomiast w noc sylwestrową było osiem interwencji. Większość psów była odebrana już kolejnego dnia. Jeden z psów wymagał interwencji lekarza weterynarii. Prawdopodobnie nadział się na ogrodzenie. Pewnie uciekał i wpadł na ogrodzenie. Była drobna interwencja chirurgiczna. Już trafił do domu.
CZYTAJ: Sylwester dał się we znaki zwierzętom. Lubelskie schronisko czeka na zgłoszenia od właścicieli
– Trzy psy zostały odebrane przez właścicieli – mówi Sylwia Raźnikiewicz. – Jeden właściciel zadeklarował, że dzisiaj odbierze pieska. Cztery są takie, do których nikt się nie przyznał. Nie są poszukiwane w chwili obecnej. Dopiero dochodzą do siebie. Początkowo w noc sylwestrową były tak wykończone, że schowały się w kącik, ukryły się, dyszały i całe się trzęsły. Dzisiaj dopiero można zaobserwować, że one wstają, szukają już wyjścia z pomieszczenia. Tak się składa, że psy w panice uciekają, potrafią przebiec bardzo długie dystanse i być może to nawet nie są zwierzęta z terenu Lublina, tylko spoza. Może właściciele nie zdają sobie sprawy, że one znajdują się u nas.
– Huki będą się powtarzały jeszcze bardzo długo – mówi właścicielka Basi. – Dziś, jutro, pojutrze będą się ludzie bawić i strzelać. To głównie na właścicielach spoczywa odpowiedzialność, żeby zabezpieczyć psa przed ucieczką, czyli też nawet zamknąć w domu. Jeżeli pies lata po podwórku, zamykamy go na noc, bo takie psy w popłochu potrafią przeskoczyć płot, otworzyć furtkę i uciec. I za to odpowiada głównie właściciel.
CZYTAJ: Ornitolożka: ptaki nawet przez 10 dni odczuwają stres po sylwestrowych fajerwerkach
– Myślę, że będziemy jeszcze przez kilka dni słyszeć te wystrzały, także apel od schroniska, żeby sprawdzać obroże, szelki – najlepiej zabezpieczyć pieski podwójnie, czyli w szelki i obrożę – mówi Sylwia Raźnikiewicz. – To daje nam pewność, że w razie jakiegoś wybuchu, który jeszcze może się pojawić, ten pies będzie podwójnie zabezpieczony i będziemy mieli większą szansę, żeby go utrzymać na smyczy. Nie puszczamy na spacery małych dzieci z psami, gdyż takie dziecko nie ma doświadczenia, jak utrzymać pieska. Pies może się wyrwać, dziecko nie ma tyle siły, żeby utrzymać psa.
Po Sylwestrze do lubelskiego schroniska trafił też kot.
POSŁUCHAJ PODCASTU: Chwila dla pupila
LilKa/ opr. DySzcz
Fot. pexels.com
Pliki dźwiękowe
Sylwester strachu. Huki będą się powtarzały, zadbajmy o zwierzęta










