Wybudowany ponad 10 lat temu miał być atrakcją miasta, niestety od ponad 5 lat stoi nieużytkowany. Mowa o igielitowym stoku narciarskim w Międzyrzecu Podlaskim. Mieszkańcy nazywają go stokiem widmo.
Dlaczego obiekt wybudowany wraz z parkingami i inną infrastrukturą za 5 milionów złotych nie jest wykorzystywany? Dziwią się mieszkańcy miasta.
– Zimą nikt z tego nie korzysta, latem tak samo i stoi takie nie wiadomo co – mówią. – To miało być wielką atrakcją, a tyle milionów poszło w błoto. On jest nieużyteczny. Wiadomo, że to są wydane pieniądze i szkoda dla miasta. Można to by było zagospodarować, ale co z tym zrobić, nie wiem. Pamiętam otwarcie tego stoku. Było szumnie, tak jak wszystko. Teraz otwieramy zwykłą drogę i są wszyscy przedstawiciele miasta, wstęgi itd. Teraz sprzyja nam pogoda, jest śnieg, dużo śniegu, zaraz będą ferie. Dzieci mogłyby korzystać, w ogóle rodzice aktywnie teraz spędzają z dziećmi czas, bo dużo ich widać na saneczkach, więc to jest wspaniały okres na to, żeby coś z tym zrobić. Fajnie by było, gdyby to było otwarte dla dzieci, żeby można było z tego korzystać.
CZYTAJ: Wsparcie dla schroniska w Białej Podlaskiej. Nowe budy dla bezdomnych psów
– Pionierzy mają najtrudniej. Z naszym stokiem wiązały się podobne problemy jak na przykład na Górce Szczęśliwickiej w Warszawie – mówi zastępca burmistrza Międzyrzeca Podlaskiego Arkadiusz Myszka. – Na przykład dobór nawierzchni i systemu zraszania to były dwa takie główne powody, które bardzo utrudniały narciarzom korzystanie ze stoku. Po prostu nawierzchnia była nieprzyjazna dla narciarzy. Stok jest igielitowy, w zamyśle można korzystać z niego całorocznie. Z tym, że wszyscy mają internet, każdy może wygooglować sobie nazwę, to są takie nazwy handlowe tych nawierzchni, one się różnią diametralnie od siebie. I ten sam problem – ta powierzchnia jest po prostu mało przyjazna dla narciarza podczas upadku. Jest kontuzjogenna. Druga rzecz, która też nie była dopracowana od samego początku, to system zraszania. I te właśnie elementy, tak jak nawierzchnia i system zraszania w Warszawie na Szczęśliwicach zostały poprawione. Tam została zakończona modernizacja tego stoku. Koszt to kilkanaście milionów złotych. Przymierzając się do czegoś takiego w Międzyrzecu, musielibyśmy się mierzyć z taką też kwotą do wydania. Oczywiście takiej kwoty miasto nie ma. Dodatkowo nałożyły się na to warunki pogodowe, po prostu nie mieliśmy tych zim. Raz, że nie było śniegu, naturalnego opadu. Dwa, nie było też niskich temperatur, które by nam umożliwiały naśnieżanie.
Teraz mamy za oknem śnieg, jest prawdziwa zima. Dlaczego stok jest niewykorzystywany? Można by było skorzystać z warunków pogodowych.
– Otwarcie stoku nie wygląda tak że przychodzi pan, włącza guzik, jeździ wyciąg dookoła i korzystają z niego narciarze – mówi zastępca burmistrza. – Nie, przygotowania do uruchomienia stoku zaczynają się już latem, kiedy odbywają się wszystkie przeglądy, jakieś naprawy. Przyjeżdża producent wyciągu narciarskiego. To oczywiście się wiąże z kosztami. Poza tym, ten stok ktoś musi obsługiwać. To są ludzie. Do obsługi naszego stoku jest potrzebnych sześć osób. Nie robiliśmy tych przeglądów już od kilku lat, letnich, przedsezonowych ze względu na to, że trzeba wyłożyć bardzo duże pieniądze bez tej wiedzy, czy w ogóle stok będziemy mogli zimą użytkować.
CZYTAJ: Była bardzo potrzebna. Pierwsza taka hala w regionie już stanęła [ZDJĘCIA]
– Miałem przyjemność jeździć na tym stoku około 10 lat temu, zaraz po jego otwarciu – opowiada Piotr Wetoszka, instruktor narciarstwa z Białej Podlaskiej. – Nawet wziąłem udział w zawodach w polu narciarskim, które się tam odbyły. Górka całkiem przyjemna. Skoro udało się rozegrać zawody, to już świadczy o tym, że miała potencjał. Było to dobre miejsce dla osób, które uczą się jeździć albo są mało doświadczone i chcą sobie przypomnieć, jak wygląda jazda na nartach. Nie była wystarczająco długa, żeby rozwinąć skrzydła, natomiast sprawiała naprawdę dużo frajdy.
A jeśli chodzi o nawierzchnię, miał pan jakieś zastrzeżenia?
– Jedyna moja przygoda była zimą, kiedy nawierzchnia była pokryta naturalnym śniegiem, więc ciężko mi powiedzieć, jak ona wyglądała latem na igielicie. Natomiast słyszałem opinie, że ludzie sobie radzili jeżdżąc tam. Jazda po igielicie jest całkiem inna, inne odczucia, więc ciężko mi powiedzieć, jak to wyglądało latem – mówi instruktor.
Stok został wybudowany z funduszy zewnętrznych. Miasto nie wyklucza, że w przyszłości będzie on mógł być zagospodarowany. Wszystko będzie zależeć od pozyskania funduszy zewnętrznych.
MaT / opr. WM
Fot. Małgorzata Tymicka
