Nowoczesny system do sprawdzania wilgotności gleby pozyskał Instytut Uprawy Nawożenia i Gleboznawstwa w Puławach. Ma on udoskonalić monitoring suszy rolniczej prowadzony dla wszystkich polskich gmin przez puławską placówkę naukową.
CZYTAJ: Raport IUNG: Susza w 15 województwach
– W zeszłym roku obserwowaliśmy nowy typ suszy, gdy były opady atmosferyczne, ale np. w rzekach wody brakowało. Stąd próba usprawnienia naszego systemu – mówi kierownik Zakładu Biogospodarki i Agrometeorologii puławskiego instytutu, Jerzy Kozyra. – Mamy taki plan, żeby w każdym z województw były ustanowione pola, na których referencyjnie będziemy monitorować wodę w glebie poprzez system telemetrii, a z drugiej strony poprzez zdjęcia satelitarne i metody satelitarne obserwować rośliny, jak reagują na deficyty wody w glebie. Dotychczas w monitoringu suszy używaliśmy pośrednich metod i to wystarczało, jeśli chodzi o monitoring suszy. Mierzymy sumę opadów w deszczomierzu na stacji meteorologicznej i w stacjach meteorologicznych, które też mamy rozmieszczone w różnych częściach Polski. Szacowaliśmy ze wzorów matematycznych parowanie. Natomiast w sytuacji, w której susza odgrywa coraz większą rolę, jeśli chodzi o produktywność w rolnictwie i musimy więcej wiedzieć, skłaniamy się do tego, żeby monitorować glebę i szacować oraz faktycznie mierzyć zasoby wodne w danej glebie. Gleba od gleby może się bardzo różnić, jeśli chodzi o pojemność wodną i też rośliny w różnym tempie korzystają z tej wody. Tak że umiejętność monitoringu wody w glebie staje się bardzo kluczowa, jeśli chodzi o monitoring suszy.

– To możliwe, że to zda egzamin. W naszym rejonie to często nie pada. W okolicach, czyli Kazimierz, Nałęczów, Końskowola, tutaj pada. A u nas, bo ja jestem ze Stoku, wszystko rozchodzi się. Dochodzi do nas i rozchodzi się – tłumaczy jeden z rolników.
– To może takie czujniki zdałyby egzamin?
– Tak przypuszczam, żeby to zdało.

– Jeżeli chodzi o przekazywanie danych do aplikacji suszy rolniczej, jak najbardziej te dane będą bardziej precyzyjne – przyznaje Karol Kłopot, kierownik zespołu produkcji ogrodniczej w Lubelskim Ośrodku Doradztwa Rolniczego w Końskowoli. – Rolnik wtedy nie będzie mógł powiedzieć, że u niego nie pada. To, że nie pada, to nie znaczy, że w glebie jest mało wody. Jeżeli rozmawiamy o tej części, która będzie gospodarowała na lepszych glebach, brak wody nawet przez 2-3 tygodnie, przy lepszej glebie, może jeszcze dawać jakiś tam poziom odżywienia tych roślin i poziom uwilgotnienia. I te czujniki jak najbardziej będą pokazywały realną ilość wody w tej warstwie systemu korzeniowego i czy te rośliny będą mogły z tej wody korzystać. Tak że te czujniki jak najbardziej usprawnią, sprecyzują te liczby, z których później będziemy korzystać.
CZYTAJ: Szykuje się rewolucja w rolnictwie. Satelity nadzorują uprawy
– Są dwa typy urządzeń, które zakupiliśmy ostatnio – mówi Jerzy Kozyra. – Są to urządzenia, które bezpośrednio mierzą wilgotność gleby i przesyłają co 10 minut nam informację do naszych analiz. Mamy też urządzenia, które mierzą siłę ssącą gleby, które były i są obecnie wykorzystywane w nawodnieniach.
System czujników kosztował 2 miliony złotych. Obecnie będzie instalowany na wybranych polach w każdym województwie.
ŁuG / opr. PrzeG
Fot. pexels.com
Pliki dźwiękowe
Precyzyjnie sprawdzą nawodnienie gleby. Nowoczesny system w puławskim instytucie







![Groźne zdarzenie w Lublinie. Dziecko wpadło do studzienki [ZDJĘCIA] 6 EAttachments9262288cd6e0e375b5adee72f5aa70af0e820e8 xl](https://radio.lublin.pl/wp-content/uploads/2026/01/EAttachments9262288cd6e0e375b5adee72f5aa70af0e820e8_xl-350x250.jpg)






